Witam
Tak się niszczęśliwie złozyło ,że właścicielka usługi "Neo" moja matka emerytka dostała takie pismo.
MAm w związku z tym pytanie:
1.Czy jest możliwe skuteczne oskarżenie kogoś na podstawie nadanego adresu IP obojętnie czy stałęgo czy zmiennego.
O ile mi wiadomo taki adres jest podatny na fałszowanie czyli "spoofing", nie umożliwia żadnej identyfikacji, auktyncji czy uwierzytelniania osoby z niego korzystającej.
NAdaje go operator, ale nie ma nad nim żadnej kontroli poza miejscem ,z ktorego nadał.
NIe są możliwe więc usługi np. bankowe bo nie wiadomo po przyznanym adresie czy strona należy do tego do kogo chcieliśmy dotrzeć.
NIech Pan Adwokat wysyłający takie pisma wyśle zarobek 470,- do przechowania do takiego banku opierającego się na IP przynajmniej udowodni ,że w wierzy w uzasadnienie jakie sam wysyła ludziom.
Dlaczego więc przyjmuje się bez zmrużenia okiem sytuację odwrotną, że jak dostałęm IP i pojawiło się w necie to już można oskarżać bez zdania racji o wszystko?
Jak 10 tys. ludzi pojedzie do miasta i popełniono przestępstwo w tym samym czasie to nie wystawia się ugody na wszystkich podejrzanych z nazwiska i imienia , a co dopiero ulotnego IP.
2. Co do nazwy pliku umieczonego jako dowód.
Sama nazwa niczego nie mówi. MOżna ją dowolnie zmienić wg uznania.
Żeby dowiedzieć się ,że to jest plik z filmem trzeba go pobrać w całości.
Z tego co wiem klient sieci torent jednocześnie wysyła i pobiera , więc pewność że to jest plik z filmem mam dopiero jak pobiorę całości.NIestety w tym czasie podobno udostępniam.
3. Snapshot z 1 sekundy ,nie udowadnia ,że coś pobrano czy wysłano w tej chwili tylko ,że pokazało się takie a nie inne IP w sieci.
4. Sa takie przeglądarki internetu z klientem torrent ustawionym defaultowo, bez zakładki do wyłączenia /np Opera/. Wystarczy kliknięcie na niewinnie wyglądający link i kombajn sam się włącza.BArdzo wiele razy się mi zdarzyło i nawet przez głowę mi nie przyszło ,że ktoś może to wykorzystać przeciwko komuś.Ludzie nie są ekspertami od takich rzeczy , a okazuje się poniewcześnie , że"eksperci" od pomyłek żądają haraczu , żerując na nich.
5. Rozważam zerwanie umowy z moim dostawcą internetu czyli ORANGE.
Jest chyba wspólproducentem filmu i może być żywotnie zainteresowany w dostarczaniu danych moich najbliższych by chronić biznes ,w który zainwestowali.
Warto zauważyć ,że nie ściga się wymiany plików jako takich , ale dziwnym trafem trafiło to na współproducenta i jednocześnie odpowiedzialnago za dane nasze osobowe /oczywiście nie wszystkie/.
Warto by się temu przyjrzeć.
Co są warte takie dowody od zainteresowanego w sprawie?
Sory z ten przydługi post ale jestem oburzony "publicznym linczowaniem " z "dowodami" szytymi tak grubymi nićmi za grube pieniądze.
Różnica między ceną rynkową płyty z filmem , a ceną podobnej zawartości wraz inputowaną "karą" pozwala wyżywić się niejednemu zaangażowanemu w produkcję i dystrybucję takiej szmiry /nie oglądałem bo słyszałem opinie/. Lepsza przebitka jak na narkotykach i podobno na legalu

Nie jestem prawnikiem i pytam prosto czy cały ten cyrk bez udowodnienia ,że na moim osobistym komputerze znajduje się rzeczony plik ma szansę powodzenia poza przypadkami "tortur psychicznych" stosowanych przez kata jak na ironię w postaci Kancelarii Prawnej gdzie osoby przyznają sie ze strachu. Przyznałyby się do wszystkiego :sad:
Pozdr