Cobodera napisał:
Jeśli nie widać tu przekrętu to trzeba być ślepym, rozmawiałem dzisiaj z radcą prawnym na temat tego czy IP może być dowodem w takiej sprawie, po dłuższym namyśle i przedstawieniu tematu uzyskałem odpowiedz - jeśli jakaś osoba dzwoniąc z Twojego numeru telefonu i podając się za ciebie zawrze umowę to czy ona jest ważna.... nie - ip to żaden dowód jedynie przesłanka do tego że trzeba to sprawdzić ale nie wysuwać wezwań.
Powiem gorzej.
Bardziej dzwoniąc ze znalezionej karty prepaidowej na podstawie domniemania ,że jest Twoja na podstawie paragonu zakupu.
Zadanie - udowodnić że to Twój paragon, chyba ,że się przyznasz sam.
Tak jest z technicznej strony, nie wiem jak z prawnej.
Mieczysław Orzeł napisał:
Zastanawia mnie dlaczego najpierw nie zajma się osobami, które tak naprawdę udostępniają torrenty, mają ich nicki.
Chodzi Ci o serwisy z tzw. torrentami ?
Korzystanie z sieci torent jest legalne w Polsce, ale np. w USA czy GB juz nie.
A serwis dysponuje tylko tekstowymi plikami z nazwami tzw. trackerów niczego więc nie udostępniają.
Co do nazw plików typu "Drogówka...." pozostają jedynie nazwami które można dowolnie zmieniać.
Po to by określić czy to jest plik z tą zawartością trzeba go ściągnąć, czyli paradoksalnie by wymierzac sprawiedliwość trzeba ją najsamwpierw złamać. Bo to wbrew nazwie pliku może się okazac własność intelektualna kogoś innego lub jakiś podstawiony śmieć.
By zaś komuś to udowodnić , żę to ten sam plik nazwa jest nieistotna trzeba by porównać dowód przestępstwa z kompa podejrzanego z tym plikiem uzyskanym też w drodze przestępstwa podłączając się do sieci np. tzw. sumą kontrolną, ewentualnie
zawartością tzw nagłówka pliku.
Z tym ,że to jeszcze nie tłumaczy , ze pliki są z tego samego żródła.
Tutaj nigdy nie będzie żadnej pewności.
Puki co z tzw. wezwań mozna wnioskować ,żę dopasowano jakiś numer IP pojawjający się w sieci torent do nazwy jakiegoś pliku, który to plik wg wnioskodawcy jest tożsamy z jego utworem i logami od dostawcy internetu z nazwiskami.
Sprawę komplikuje fakt ,że sama wymiana plików jako taka w sieci torent jest legalna
i nawet gdyby logi zawierały ilość bajtów wymiany to wcale nie wynika ,że wymieniano się tym konkretnym utworem z nazwy nie mówiąc już o zawartości pliku możliwej do stwierdzania chyba jedynie po przechwyceniu całej transmisji, ale nawet wtedy to tylko dwa IP.
Tak od strony merytorycznej technicznej.
W realnym świecie takie działanie byłoby niemożliwe i narażałoby tzw. obrońców sprawiedliwości na co najmniej na śmieszność, nie mówiąc już o konsekwencjach.
NIestety z braku wiedzy i właściwie wypracowanych procedur jest tu Dziki Zachód, Kto pierwszy wyciągnie rewolwer jest na prawie, jednocześnie je sankcjonując także propagandą o*światłych rycerzach walczących z piratami.
Przy okazji niezły biznes do skrojenia i obawiam się ,że to jest motyw główny tej szopki.
PAradoksalnie tzw piraci o ile nimi są nie czerpia z tego ,żadnej korzyści majątkowej, są w większości skazani na technologię określającą zasadę ,że jeśli chcesz coś ściągnąc musisz wysłać i na podstawie tego przymusu technologicznego wysyłania związanego z siecią torent uznawani są za piratów przez tzw obrońzów praw własności, bo oczywiście nie przez to że ośmielili się daną nazwę pliku pobrać.
Świadomie używam daną nazwę bo pewność dopiero się ma wraz z całościowym pobraniem.