Otrzymałem list z poleceniem zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku michallla
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Kapitan123 napisał:
Mój kolega miał nalot w związku z zarzutem ściągania disco-polo (Pro Bono). Dodam, że nie ściągał tego chłamu i był zupełnie niewinny.
A czy mógłym prosić o trochę więcej informacji jak wyglądał przebieg sprawy?
Jak się domyślam, kolega dostał "wezwanie do dobrowolnej zapłaty" od Pro Bono? A potem od razu nalot czy najpierw składał zeznania? Zostały mu postawione jakieś zarzuty, czy był tylko świadkiem? Sprawa została umorzona, bo nic nie znaleźli na komputerach?
 
Oczywiście.

Wezwania, co ciekawe, nie dostał. Ciężko określić, czy po prostu listonoszowi nie chciało się nieść, czy przeoczono to w jego domu (mieszka na wsi w woj. Łódzkim). Pierwszym kontaktem ze sprawą był Policjant w bramie o poranku, co było dla całej rodziny niemałym szokiem.

Zarzutem było nielegalne pobieranie jakiejśtam disco-polowej piosenki Green Stara, jeśli czegoś nie przekręciłem.

Sprawa została umorzona, gdyż kolega nie miał ani jednego pirackiego programu ani pliku na żadnym z komputerów. Miał linuxa i oryginalne gry. Nic więcej.
 
Zastanawiam się, ile czasu może zająć policji sprawdzenie około 200-300 tys (jak nie lepiej) komputerów i nosników. Zakładam, że spraw jest około 100 tys, a przecież obecnie w większości domów jest co najmniej komputer i telefon komórkowy, plus mnóstwo osób ma jakieś pendrive`y....
Nie znam procedur, ale czy policji wystarczy tylko sporządzić protokół z takiego sprawdzania, czy muszą zrobic kopię materiału dowodowego? Jeśli to drugie, to będą musieli sobie chyba jakiś porządny serwer kupić....

W sprawie Pro Bono tych prowadzonych spraw było zdaje się mniej, więc zabezpieczenia były prostsze. Z drugiej strony prokurator prowadzący teraz sprawę "Witaj w klubie" zapowiada zabezpieczenia jak najbardziej......
 
Dziękuję za odpowiedzi.
Nie martwi mnie, CO policja może znaleźć na naszych komputerach (a oprogramowanie mamy legalne). Martwi mnie to, że mogę zostać bez komputera - bez mojego narzędzia pracy, którym zarabiam na życie.
A nawet nie jestem świadkiem, Męża zaś można w 5 min z postępowania wyłączyć - wystarczy elektroniczny rejestr wejść/wyjść z korporacji w której pracuje.
Wkurza mnie, że muszę się martwić, choć ni cholery filmu Obława nie ściagaliśmy.

Dodatkowo moja praca jest tej natury, że na moim komputerze firmowym mam treści wrażliwe - np. sesje aktowe, czy "nagie" sesje ciążowe lub z niemowlętami. Możliwe, że rodzina panów policjantów też się tam znajduje - prawo skali. Dlatego też mój komputer nigdy nie był podłączony do internetu - dla bezpieczeństwa tego typu poufnych treści.
Jeżeli policja zechce zabrać np. moje archiwum na DVD, to przy mnie będą musieli te opisane przeze mnie płyty policzyć (muszę podpisać jakiś protokół, jak mniemam?), bo jak coś z tego zginie...

Dodatkowo, wszystkie moje programy graficzne są kupione z licencją na jeden komputer (tak się je sprzedaje). Jeżeli mi ten komputer zabiorą, a ja na rympał będę musiała kupić sobie inny, to instalowanie na nim tych programów, na które wydałam ciężką forsę, będzie przecież nielegalne! Przecież to jest chore!

Nie mogę uwierzyć, że żyję w takim kraju, gdzie każdy może sobie złożyć pozbawiony dowodów donos na kogo chce, a że ktoś (choćby i nawet inny, niż w donosie chodzi) w wyniku tego zostanie bez pracy - to trudno... Jak tak może być??

Dlatego jeśli rzeczywiście spotka mnie tego rodzaju nieprzyjemność, to na ten moment zostawię sobie postępowanie z kancelarią pani Ł i zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Chciwość i buta - nie, koleżanko. Tak dobrze nie będzie.
 
Właśnie przewertowałem kilka informacji w necie na ten temat i kolejność postępowania jest taka:
- najpierw policja, przesłuchanie, ewentualnie zabezpieczenie dysków
- później dopiero ugoda
a tu w większości przypadków najpierw jest ugoda później ewentualnie przesłuchanie. Oczywiście nie podpisywać nie podawać żadnych danych kancelarii.
Sprawa toczy sie od ponad roku, nikt póki co nie ma postawionych zarzutów jak podaje prokuratura. Prokuratura, policja ręce pełne roboty. Po 500-700 nadgodzin pracy. Chore!!!
Zamiast ścigać nieumyślnych sprawców, powinni ścigać tych co zamieszczają takie filmy. I kasować ich po kilkaset tyś kary, ale widać tak jest łatwiej...
Śledzimy temat dalej...
 
Danielgda napisał:
... Zamiast ścigać nieumyślnych sprawców, powinni ścigać tych co zamieszczają takie filmy. I kasować ich po kilkaset tyś kary, ale widać tak jest łatwiej ...
Posiadasz jakieś informacje, że te osoby nie są ścigane ?
 
Gdyby nie było udostępniających torrenty, nie byłoby osób pobierających, które przeważnie w 90% popełniają przestępstwo nieumyślne.
Z innej beczki.
Osoba która pobiera plik nie popełnia przestępstwa. A dlaczego? Przecież osoba która udostępnia film powinna podać informacje, że ma licencje na udostępnianie filmu. Wtedy pobranie filmu jest OK. Jeżeli pobieramy film bez licencji pobieramy go od osoby która popełnia przestępstwo i na dodatek powinniśmy o tym wiedzieć, że popełnia ona przestępstwo. Jakby nie patrzeć stajemy się współsprawcami przestępstwa.
 
Ostatnia edycja:
W tej chwili polskie prawo nie odróżnia sytuacji pobierania ze źródła legalnego od nielegalnego, więc pobieranie (i dalsze używanie utworu) jest zawsze legalne. Także nie ma mowy o żadnym współudziale. Zresztą nikt nie ma obowiązku wiedzieć, czy film został wrzucony na jakiś serwer przez kogoś, kto miał na to pozwolenie od właściciela praw autorskich czy nie. Unia Europejska sugeruje, że takie rozróżnienie powinno być obecne, ale to w przyszłości...

Jako ciekawy przykład - niedawno wyszedł film o Pirate Bay, dystrybuowany przez torrenty właśnie. W pełni legalnie, bo zgodę wyrazili twórcy :-)
Znam też przypadek, kiedy firma tworząca grę komputerową wrzuciła ją na P2P na zasadzie "kto ma kupić to kupi, kto ma spiracić i tak spiraci, niech chociaż mają porządną wersję bez wirusów". Co ciekawe wcale na tym dużo nie stracili.

Natomiast generalnie przy sieciach P2P poza pobieraniem dochodzi udostępnianie i to jest już inna sytuacja.

A poza tym udostępnianie jest ścigane na wniosek poszkodowanego, a nie z urzędu, więc nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek miał obowiązek składania zawiadomienia o nim.
 
Ok, a co jeżeli mamy taki stan faktyczny: osoba A włącza na komputerze program do torrentów, dodaje do ściągania tą nieszczęsną Obławę, następnie przy komputerze siada osoba B, robi coś zupełnie innego, w tym czasie trwa ściąganie, i jednoczesne rozpowszechnianie pobranych już fragmentów filmu.
Kto w tej sytuacji rozpowszechnia utwór? Osoba A, choć nie miała kontaktu z komputerem w czasie, kiedy utwór był rozpowszechniany, czy osoba B, choć korzystała z komputera w innym celu i nie miała wiedzy o działającym w tle programie?
 
Hal900 napisał:
... osoba A włącza na komputerze program do torrentów, dodaje do ściągania tą nieszczęsną Obławę, ...
Tutaj jest odpowiedź.
 
Witam,

wydaje mi sie ze nie padla odpowiedz na nastepujace pytanie:


Dlaczego po oplaceniu zadanej kwoty nie gwarantuje mi to zapomnienia o calej sprawie ? Skoro jest to ugoda i obie strony na nia przystaja to dlaczego mialyby ciazyc na mnie jeszcze jakas odpowiedzialnosc ?
 
coToBedzie napisał:
Dlaczego po oplaceniu zadanej kwoty nie gwarantuje mi to zapomnienia o calej sprawie ?
Ponieważ wycofanie postępowania karnego o którym jest mowa w ugodzie następuje na wniosek poszkodowanego, ale decyzja o tym należy do prokuratora albo sądu. Więc kancelaria nie może dać żadnej gwarancji, że sprawa się zakończy.

Być może gwarantuje spokój od postępowania cywilnego, które nie zostanie wtedy w ogóle wszczęte.
 
Rozumiem.

Niektórzy stwierdzili w tym watku również, że to nawet gorzej jeśli taka ugodę się podpisze. Dlaczego mialoby byc gorzej, jeśli na 99% doszło do takiego czynu ?
 
Jeśli na 99% doszło do czynu, to rób jak uważasz. Natomiast ja bym nie podpisywał i tak, bo:

1. Przekazuję oświadczenie o winie. Jeśli prokurator nie umorzy postępowania karnego, to zeznanie jest pewnie wystarczającym dowodem do wydania wyroku skazującego. Nawet jeśli okazało się, że to był ten 1% i naprawdę do czynu nie doszło.
2. Przekazuję jakiejś obcej kancelarii swoje dane osobowe, w tym PESEL do przetwarzania i wykorzystania. Jeśli uznają, że rozpowszechniałem jeszcze jakieś filmy (a mają zeznanie potwierdza, że coś rozpowszechniałem, więc tamte są prawdopodobne), to mogą na mnie na przykład napuścić komornika.
3. Mnie osobiście nie podoba się takie rozsyłanie wezwań do osób niewinnych (bo jest sporo takich) i samodzielne nakładanie kar na arbitralnie wybrane osoby (bo nie wiadomo czy to właściciel łącza udostępniał, czy jego współlokator, czy sąsiad który się włamał), więc nie chciałym karmić tego procederu. Wolę przejść przez normalny proces przewidziany w prawie.
 
To w takim razie ostatnie pytanie:

Czy dowod w postaci tego co posiadaja nie jest wystarczajacy do wydania wyroku jesli na mieszkaniu mieszkam sam ?
 
Jeśli nikt inny nie mógł mieć dostępu do tego łącza przez komputer albo poprzez sieć bezprzewodową to prawdopodobnie jest wystarczający. No i oczywiście pod warunkiem, że oskarżony nie ma dowodu, że był wtedy w ogóle poza domem (jak ktoś w tym wątku).

Chyba, że rzetelność dowodu w ogóle zostanie podważona tym, że są też namierzane IP osób, które tego nie rozpowszechniały. Ale to na razie wynika tylko z postów na forum, więc trudno to potraktować na tym etapie jako coś wiążącego.
 
Nic z tego nie będzie, zobaczycie. No chyba ,że ktoś w swojej głupocie (zakładając oczywiście ,że jednak ściągał dany film) zostawi na dysku komputera ten film a Policja go zabezpieczy ( o ile do tego dojdzie a argumenty na to ,że to raczej mało prawdopodobne już podawałem).
Stratni będą tylko Ci ,którzy podpiszą ten adwokacki cyrograf ,faktycznie przyznając się do winy i zapłacą kasę.
 
PieDanger napisał:
Jeśli na 99% doszło do czynu, to rób jak uważasz. Natomiast ja bym nie podpisywał i tak, bo:

1. Przekazuję oświadczenie o winie. Jeśli prokurator nie umorzy postępowania karnego, to zeznanie jest pewnie wystarczającym dowodem do wydania wyroku skazującego. Nawet jeśli okazało się, że to był ten 1% i naprawdę do czynu nie doszło.

Nie musi być. Przyznanie się do winy zawsze można odwołać. Zawsze możesz zeznać w prokuraturze, że się zdenerwowałeś, że podpisałeś ugodę w stresie, bo nie chciałeś mieć kłopotów, zatrzymania sprzętu który jest Ci potrzebny....a ugoda przecież obiecywała spokój "prano karny" i padłeś ofiarą nieznajomości prawa i oszustwa. Poza tym to jest przestępstwo wnioskowe - i taka ugoda z jednej strony jest niby przyznaniem się do winy, ale z drugiej strony okazaniem dowodu, że pokrzywdzonego w tej sprawie już de facto nie ma. Tak że nie jest to takie oczywiste i jednoznaczne.


PieDanger napisał:
2. Przekazuję jakiejś obcej kancelarii swoje dane osobowe, w tym PESEL do przetwarzania i wykorzystania. Jeśli uznają, że rozpowszechniałem jeszcze jakieś filmy (a mają zeznanie potwierdza, że coś rozpowszechniałem, więc tamte są prawdopodobne), to mogą na mnie na przykład napuścić komornika.

O, i tu jest pies pogrzebany. Komornika raczej nie, bo niby na jakiej podstawie - przyznajesz się w końcu do JEDNEGO filmu, ale mogą przysyłać kolejne "ugody", nawet z sufitu. Jesteś już na ich liście.....
 
Jeśli dojdzie do etapu na którym będę tłumaczył w Prokuraturze, że podpisałem to pod wpływem strachu, to i tak będę już pewnie przesłuchiwany jako podejrzany i prawdopodobnie mój komputer zostanie zajęty do analizy, więc jakby nie patrzeć spokoju od sprawy nie ma.
Wolę nie składać takich oświadczeń prywatnej firmie (bo ugoda nie jest dla Prokuratury ani dla Sądu, tylko dla kancelarii), niż je złożyć, a potem się wycofywać jeśli zostaną wykorzystane przeciwko mnie.

Co do komornika... Na razie dostałem jedno pismo "z sufitu", więc zakładam, że jeśli dam komuś te dane to mogą być użyte do mnóstwa innych rzeczy "z sufitu", nie tylko kolejnych wezwań. Zarejestrowanie nieuiszczonej opłaty licencyjnej jako długu jest pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy (a do zgłoszenia długu poza adresem jest potrzebny właśnie PESEL, którego się domagają).
Zwłaszcza, że po podaniu danych kancelaria nie ma już problemu z wykorzystaniem danych z akt postępowania w celu niezwiązanym z postępowaniem.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra