Mam kilku znajomych w służbach mundurowych, którzy dostali się tam nie w czasach obecnych, a lata wstecz i nikt dokładnie nie powie mi o rodzinnych koneksjach, ale pewnikiem jest to, iż zdradzają wprost, to jest komunistyczna siatka, która siedzi na tym wózku od lat osiemdziesiątych i człowiekowi, który w ogóle nie ma rodzinnych powiązań , bardzo ciężko się dostać. Oczywiście nie piszemy, że to jest regułą, ale przyjrzyj się w ten temat, gdzie jeden dopiero co w momencie dostawania się już np. pyta się o emeryturę, na którą ja będę musiał gościowi płacić za 25 lat, gdzie gościu w wieku 50 roku życia już będzie ściemniał, biorąc emeryturę państwową i odbierał innemu młodemu miejsce w sektorze prywatnym, czyli będzie odbierał pracę (chleb). No przepraszam bardzo, to jest stary komunistyczno-sbecki system, całkowicie do poprawy. Zobacz co się dzieje w policji, na służbach pary mieszane mężczyzna-kobieta. Myślisz, że jakie ma mieć do zadanie? Wszyscy są równi, nie ma dyskryminacji, czy już ma się tworzyć nowe pokolenie przyszłych funkcjonariuszy, gdzie z założenia mają i muszą być powiązania rodzinne. To nie jest żaden podtekst, żadne dno, to jest oczywistą oczywistością i nie musisz być w siatce esbecko-komunistycznej, jesteś odosobnionym tworem, jakimś tam odsetkiem z zewnątrz, który dla zasady musi się tam dostać i tam pracować, by nie było podtekstów, złości i tej całej frustracji, którą sobie sam wydumałeś. Dopóki funkcjonariusz publiczny nie wejdzie mi w paradę, to nic do nich nie mam, ale kiedy po 25 latach przechodzi na emeryturę, zaczyna pracować w sektorze prywatnym u mojego boku, gdzie jest w kwiecie wieku 45 lat, i ja mam na jego emeryturę słać pieniądze, to uwierz mi, wtedy ogarnia mnie złość i frustracja. Sektor państwowy nie jest tak wyrozumiały dla cywili, jak sektor prywatny dla funkcjonariuszy administracyjnych. Tu tkwi cały haczyk.
Forg - masz złe myślenie twierdząc, że wykazywałem jakąś mądrość na rozmowie, obrażałem funkcjonariuszy czy coś w rodzaju. Chciałem pokazać, że naprawdę mi zależy, upór, determinację, w ogóle przez myśl mi nie przechodzi wczesna emerytura państwowa, myślę że w gadce to wyszło, tylko niepotrzebnie psycholog z z-cą Dyrektora kiwali pionowo głowami jakby się zgadzali z moją myślą, by na końcu wszyscy zadecydowali, że ten nie. Ok, być może byli ludzie pasujący im lepiej profilem, ale chciałbym wiedzieć w czym byli lepsi, najlepiej jakby kandydaci konfrontowali się twarzą w twarz ze swoimi przekonaniami przy całej komisji rekrutującej, wówczas mielibyśmy ogląd, kto jak sobie radzi przy rozmowie, a najlepiej jakby dokładnie podawali powody, dla których starający nie dostał się. Jasne, dokładne, co najważniejsze rzeczowe powody. Przecież na pewno nie chodzi o wykształcenie wyższe tak, bo to niby w więziennictwie jest najwyższy odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, więc o co chodzi? Generalnie nieważne, i tak się będę starał i śledził każdy kolejny nabór, nie tylko do więziennictwa. Pozdrawiam.