PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
bastillon napisał:
aplikoko, ostatni raz odpisuje zeby sprostowac jedna rzecz. skoro jest taki natlok informatykow do wszystkich szkolek to wyjasnij mi dlaczego marne 3% wszystkich absolwentow studiow jest absolwentami informatyki (sa to dane roczne). poza tym jesli owe szkolki maja tak ogromne powodzenie, to dlaczego nawet na UJ prog byl ZALOSNIE niski (42% z 2 rozszerzen), a na informatyke analityczna robili 4 nabory ? chcesz mi wcisnac kit ze ludzie wola isc do prywatnych szkolek niz na UJ mimo ze jest sie banalnie dostac ? nie mowie nawet ze jest tu jakis swietny poziom na infie, ale mlodych ludzi przyciaga Krakow i przyciaga renoma uczelni (o czym sam moglem sie przekonac mowiac ze studiuje tutaj prawo) i nikt rozsadny majac mozliwosc studiowania na UJ i w prywatnej szkolce nie wybierze tego drugiego. wniosek z tych danych jest taki, ze ludzie NIE IDA na informatyke, a popyt na nich stale sie zwieksza co mozna sprawdzic chocby po ofertach pracy. wiec cokolwiek wiesz od znajomego znajomego, nie ma specjalnie znaczenia, bo to sa wszystko fakty i zgodnie z prawami rynku informatycy beda mieli coraz LEPIEJ, a nie gorzej. podaz mala, popyt wzrasta w zwiazku z komputeryzacja wszystkich dziedzin zycia. zalew informatykow, po prostu SMIAC sie chce.

na tej zasadzie krytykujemy tutaj wszyscy studiowanie prawa, co jest rozsadne biorac pod uwage stan faktyczny. jednak nawet po wzieciu pod uwage realiow rynku absolwenci prawa nie maja najgorzej. czesc trafi do branzy prawniczej, czesc bedzie doradcami, czesc bedzie mialo po prostu fajny wpis w CV (dyplom prawa). mozecie sie oszukiwac, ze mgr prawa jest bezuzytecznym tytulem, ale skoro 90% spoleczenstwa patrzy na to z szacunkiem, to taki ktos na pewno bedzie lepiej odebrany przez pracodawce niebedacego zwiazanym z branza prawnicza. jesli zobaczy absolwenta polonistyki i prawa, to to bedzie tiebreaker.

trzeba miec bardzo wysokie kwalifikacje zeby sie przebic na rynku, wiec automatycznie kazda branza bedzie miala ciezko. prawo nie jest tym co 10 lat temu, ale tez nie przesadzajmy w druga strone. wiadomo ze na forum narzekaja ci ktorym sie nei udalo, bo ci ktorym sie udalo nie maja na co narzekac...
pisz krócej, bo widać że masz problem ze zwięzłym przekazaniem myśli. I wychodzi chaotyczna papka w której poruszasz kilkanaście problemów.
Więc krótko ode mnie:
1. liczba studiujących informatykę rośnie a nie spada - wynika z otwierania tego kierunku w kolejnych szkółkach prywatnych, które myślą sobie: ludzie usłyszeli że informa to przyszłość więc uderzą na informę. I to myslenie działa, więc za kilka lat nie będzie tak różowo jak dziś. Oczywiście w całym tym nawoływaniu trzeba widzieć interes lobby biznesowego: jak będą mieli masę informatyków na rynku to pracodawca będzie dyktował warunki a pracownik pokornie się zgodzi bo rywali moc. To samo zrobiono z prawem dzięki czemu absolwenci ubiegają się dziś o bezpłatne praktyki a oferta rzędu 1000 zł miesięcznie dla wykształconego człowieka jest przez tych absolwentów uznawana za sensowną, na forum mamy tego objawy.
2. Informatycy będą więc mieli nie lepiej a gorzej, jesli tego nie rozumiesz masz po prostu klapki na oczach i nie pojmujesz podstawowych procesów występujących na rynku (popyt, podaż itd.)
3. Absolwenci prawa nie mają najgorzej - pewnie nie, pytam tylko po co studiowac prawo jak od razu dopuszcza się opcje, że nie będzie się pracować w zawodzie tylko gdzieś w banku, urzedzie itd. ??? przy takim podejściu prawo niczym się dla mnie nie różni od politologii, administracji i innych - też można po nich szukać wszędzie bo też niewiele się wie i nic konkretnego nie umie.
4. Szacunek społeczeństwa dla dyplomu prawnika ? Pfffff, może i ktoś doceni ale już zapłacić prawnikowi za usługę - co to to nie, za co tam płacić? że usiadł i poczytał kilka stron w książce ? Takie jest podejście, chcesz się rajcować "prestiżem" droga wolna, ale to robienie sobie kaszy w głowie.
5. Na forum piszą ci, którzy lubią pisać na forum czy w ogóle brać udział w różnych dyskusjach. Automatyczne traktowanie wszystkich forumowiczów jako tych którym się nie udało jest skrajnie prymitywnym uproszczeniem, bardzo mało mającym wspólnego z prawdą. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie, to gdyby mnie się "nie udało" to w ogóle bym na takie fora nie wchodził żeby się nie dołować, omijałbym je szerokim łukiem, bo zakładam że jednak ludzie nie są masochistami.
 
nie mam problemu ze zwiezlym przekazaniem mysli, po prostu w przeciwienstwie do ciebie nie powtarzam tych samych pustych merytorycznie ogolnikow tylko uzasadniam moje wywody konkretnymi faktami. pewnie, moglbym wszystko skwitowac jednym zdaniem bez poparcia tego argumentami, ale taka dyskusja do niczego nie prowadzi i mimo ze poziom tego podforum tak zazwyczaj wyglada, to jeszcze nie znaczy ze ja rowniez mam sie do niego znizac. tak wiec bede pisal wystarczajaco dlugie posty bo przekazac co mam w nich do powiedzenia.

twoje smieszne gadanie o zalewie informatykow nie zostalo poki co niczym poparte, tymczasem ja ci mowie ze moi rowiesnicy nie poszli w tym roku na informatyke, poszli na kierunki humanistyczne lub typowo techniczne, czesc jeszcze wybrala rozne medycyny itp. tegoroczny nabor biorac pod uwage FAKTY byl zalosnie biedny. wciaz nie potrafisz skomentowac tego jakim cudem na renomowanej uczelni brakowalo kandydatow i robili wrzesniowe nabory, lub tego jak na informatyce limit przyjec stal na poziomie na ktorym praktycznie rzecz biorac kazdy moze sie ubiegac o przyjecie, jesli zdawal 2 rozszerzenia. przykladowo wystarczy ze pojde sobie zdac geografie (z ktorej z miejsca bez problemu bede mial 70-80%) i moge isc na informatyke! to wszystko sa fakty, moze i ladnie brzmi frazes "otwieraja szkolki prywatne" ale nie ma to przelozenia na praktyke, bo ludzie jak widac nie lgna na informatyke. chyba logiczne ze skoro na UJ nie ida, to tym bardziej prywatne szkolki nie maja zadnego wziecia. chyba logiczne ze skoro 97% polskich absolwentow nie jest po informatyce to ich rynek informatykow nie bedzie szybko zalany.

a co do absolwentow prawa, to lepiej skonczyc prawo niz inne kierunki humanistyczne, chocby z tego wzgledu ze daje ci to bardziej praktyczna wiedze. oczywiscie wiadomo ze konczac prawo w Opolu czy Rzeszowie i tego mozna nie miec, ale mowie raczej o tych czolowych uniwerkach. jesli chodzi o policje, administracje to formalnie rzecz biorac mozna sie tam dostac nie konczac prawa, ale i tak absolwent prawa bedzie zawsze faworyzowany wzgledem powiedzmy ... absolwenta dziennikarstwa. znajomosc prawa jest tez czesto wymagana przy ofertach pracy w firmach konsultingowych itp. i co zrobi ktos po polonistyce czy historii ?

a prestiz czy tego chcesz czy nie, zawsze mial i zawsze bedzie mial dla ludzi znaczenie. podstawy psychologii.

jesli chodzi o forumowiczow to zdaje sobie sprawe z tego co napisaliscie ty i postgraduate, chodzilo mi jednak o tendencje a nie zasady ktorych sie nei da obalic - wydawalo mi sie ze to oczywiste.
 
Też chciałam zadać pytanie trochę z innej beczki, od stycznia będę aplikantką radcowską, jednocześnie z racji swoich zainteresowań chciałabym zrobić uprawnienia mediatora, niestety w ustawie o mediacji i mediatorach, znalazłam przepis mówiący o tym, że m.in. adwokaci, radcowie prawni oraz aplikanci do tych zawodów nie mogą wykonywać funkcji mediatora zawodowego, chciałam zapytać kogoś kto się bardziej orientuje w temacie czy nie można tego przepisu jakoś obejść i czy definitywnie nie mogę być mediatorem;)? Pytam również dlatego, że czasem spotykam adwokatów, radców prawnych cz aplikantów będących jednocześnie mediatorami
 
jak wam powiem na ktorym roku jestem to nikt nie bedzie ze mna dyskutowal ;) niewazne kto mowi - wazne co mowi.
 
Dlaczego mój post został usunięty? proszę o uzasadnienie.

==Bo stanowi offtopic. Ten temat dotyczy kwestii czy warto studiować prawo, a nie co warto studiować dodatkowo. Dla mnie to się nadaje na odrębną dyskusję. Proszę poszukać czy były już wątki na taki temat, a jak nie było, to założyć nowy. Inaczej za chwilę będzie tu jeszcze większy bałagan. Moderator==.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
zadne z tych nie bedzie ci do niczego potrzebne. studiuje sie dla dyplomu lub konkretnych umiejetnosci. jesli chcesz byc w branzy prawniczej to musisz sie nastawic na lata poswiecen i lepiej zebys byl na bardzo dobrej uczelni (UJ, UW, UWr, UAM, UŚ, UŁ). jesli masz zamiar poswiecic wiecej czasu na nauke to lepiej uczyc sie jezykow niz marnowac czas na drugim kierunku.
 
bastillon napisał:
nie mam problemu ze zwiezlym przekazaniem mysli,
oczywiście że masz z tym problem - każdym postem to potwierdzasz
bastillon napisał:
twoje smieszne gadanie o zalewie informatykow nie zostalo poki co niczym poparte, tymczasem ja ci mowie ze moi rowiesnicy nie poszli w tym roku na informatyke, poszli na kierunki humanistyczne lub typowo techniczne, czesc jeszcze wybrala rozne medycyny itp. tegoroczny nabor biorac pod uwage FAKTY byl zalosnie biedny. wciaz nie potrafisz skomentowac tego jakim cudem na renomowanej uczelni brakowalo kandydatow i robili wrzesniowe nabory
dlatego, że zaczyna się niż demograficzny i na wszystkich kierunkach będą powoli problemy z zapełnieniem takiej liczby miejsc jaką sobie uczelnie wymyśliły do dojenia kasy. Poza tym - młodzi idą na łatwiznę, usłyszeli że informa da kasę i przyszłość to chcą ją studiować. Po co się wysilać żeby mieć dobrą maturę i iść na UJ jak można po prostu się zapisać i zapłacić za studia na informie gdzieś na prywatnej szkółce. Nie wszyscy z tych którym się informa zamarzyła się nadają na UJ, ale wystarczy że jest miejsce gdzie każdego z dowolną maturą przyjmą i mamy informatyka. Nie wnikam czego się tam nauczą ale dyplomy pozdobywają. I będzie ich taka sama masa jak prawników, menedzerów czy socjologów.
bastillon napisał:
chyba logiczne ze skoro na UJ nie ida, to tym bardziej prywatne szkolki nie maja zadnego wziecia. chyba logiczne ze skoro 97% polskich absolwentow nie jest po informatyce to ich rynek informatykow nie bedzie szybko zalany.
spójrz co wyżej napisałem to może zrozumiesz dlaczego taki UJ może mieć braki a szkoły prywatne nie. Logiką nie szermuj bo masz ograniczone pole widzenia jak widać, a żeby wyciągać logiczne wnioski to trzeba mieć rzetelne dane. Inaczej wychodzi z tego rozumowania bzdura.

bastillon napisał:
a co do absolwentow prawa, to lepiej skonczyc prawo niz inne kierunki humanistyczne, chocby z tego wzgledu ze daje ci to bardziej praktyczna wiedze. oczywiscie wiadomo ze konczac prawo w Opolu czy Rzeszowie i tego mozna nie miec, ale mowie raczej o tych czolowych uniwerkach. jesli chodzi o policje, administracje to formalnie rzecz biorac mozna sie tam dostac nie konczac prawa, ale i tak absolwent prawa bedzie zawsze faworyzowany wzgledem powiedzmy ... absolwenta dziennikarstwa. znajomosc prawa jest tez czesto wymagana przy ofertach pracy w firmach konsultingowych itp. i co zrobi ktos po polonistyce czy historii ?
typowe myślenie życzeniowe i pobożne życzenia studentów prawa nie chcących do siebie dopuścić myśli że niewiele będą znaczyć oni i ich dyplom. Byłoby tak jak piszesz gdyby prawo kończyło 5 razy mniej ludzi jak dziś - wtedy mieliby przewagę nad resztą. Ale gdy kończy ich najwięcej ze wszystkich na danym uniwerku to sami między sobą się utopią. W niczym nie będziesz lepszy jako kandydat do banku, policji czy gdziekolwiek indziej od politologa - bo tak samo nic nie będziesz umiał do tego "innego zawodu".

bastillon napisał:
a prestiz czy tego chcesz czy nie, zawsze mial i zawsze bedzie mial dla ludzi znaczenie. podstawy psychologii.
haha, prestiż, wnioskuję że jesteś dopiero na studiach i na razie nie wiesz o czym mówisz :)
Zobaczysz jaki to będzie prestiż jak będziesz się ubiegał ze swoim dyplomem o pracę za 1200 zł miesięcznie jako wykształcony niby człowiek. Na pewno za ten prestiż kupisz sobie auto, dom i wszystko inne ;)
A co do społeczeństwa - za chwilę każdy będzie miał w rodzinie prawnika czy sąsiada prawnika - naród szybko pojmie jakie to prestiżowe studia i zawód gdy zobaczą że ten "prawnik" to zwyczajny szarak zarabiający nic więcej niż strażak, nauczyciel czy urzędnik ;)
 
Ostatnia edycja:
Na moim osiedlowym bazarku, absolwent prawa sprzedaje owoce i warzywa, a drugi jest właścicielem piwiarni.
Jakoś żaden z nich nie narzeka na zarobki. Właściciel piwiarni daje też pracę trzem barmanom.
Nie trzeba więc narzekać, tylko "zakasać rękawy" i otwierać własny biznes. Znajomość prawa pozwoli przebrnąć przez "biurokratów".
 
Ale wszyscy chcą być mecami/notariuszami .... ot takie ambicje.

I to jest problem - ludzie uważają, że po studiach należy im się etat (umowa o pracę na czas nieokreslony 3000 brutto + biurko + komputer + kawa i woda od 8.00 do 16.00).

Nikt nawet nie próbuje dzialać na własna rękę (czy to w branży prawnicznej czy w jakiejkolwiek innej).

A na rynku jest jeszcze sporo miejsca na nowych mecow (mówię o zleceniach a nie etacie). W tym roku do sądow trafiło 10.000.000 mln spraw .....
 
Z mojej strony studenta I roku perspektywa tego, że nie będę pracował w zawodzie prawniczym sensu stricto po 5 latach ciężkich studiów jest co najmniej dołująca więc nie dziwcie się, że młodzi ludzie mają ambicje zostania mecami itp...
 
Z moich obserwacji mogę powiedzieć, że jest duże zapotrzebowanie na usługi prowadzenia biur w niewielkich przedsiębiorstwach. Biura księgowe bardzo często nie potrafią prowadzić kadr, a tym bardziej udzielać porad prawnych.
Oczywiście idealnie by było, żeby takie biuro prócz prawnika/ów miało też księgowych. Wówczas byłaby to kompleksowa obsługa.
 
Capricorn1 napisał:
Z mojej strony studenta I roku perspektywa tego, że nie będę pracował w zawodzie prawniczym sensu stricto po 5 latach ciężkich studiów jest co najmniej dołująca więc nie dziwcie się, że młodzi ludzie mają ambicje zostania mecami itp...

Nie ma żadnych szans żeby wszyscy wykonywali zawód prawniczy.
O ciężkich studiach proszę nie pisać, chyba że znowu ma się przetoczyć huragan.
 
twoj problem aplikoko polega na tym, ze nie operujesz na liczbach tylko slowach, tymczasem gdy chcesz pokazac prawa rynku to liczby sa nieodzowne. i tak moge ci 4 raz powtorzyc ze 97% absolwentow studiow bylo NIE-PO-INFORMATYCE. tak wiec wszystkie twoje mamrotania o tym jaki to mamy zalew czy bedziemy mieli, nie maja ZADNEGO poparcia faktami. takie bezpodstawne gadanie.

i dalej nie rozumiesz ze wymogi dostania sie na informatyke na UJ sa znikome, wiec kazdy kto ma wiecej niz pol mozgu i tak sie tam bez problemu dostanie. problemem nie sa wymagania stawiane kandydatom na studia, problemem jest brak checi pojscia na informatyke. znikomy % ludzi zdaje to na maturze, znikomy % idzie na te studia, jeszcze mniejszy je konczy. podaz informatykow jest wyjatkowo mala (3% wszystkich studentow) i TO wlasnie mowia dane. ty bierzesz swoje zalewy prywatnych szkolek z sufitu i na tym polega problem w takiej bezsensownej dyskusji. jak to mawiaja w NBA "stats dont lie".
 
bastillon napisał:
twoj problem aplikoko polega na tym, ze nie operujesz na liczbach tylko slowach, tymczasem gdy chcesz pokazac prawa rynku to liczby sa nieodzowne. i tak moge ci 4 raz powtorzyc ze 97% absolwentow studiow bylo NIE-PO-INFORMATYCE. tak wiec wszystkie twoje mamrotania o tym jaki to mamy zalew czy bedziemy mieli, nie maja ZADNEGO poparcia faktami. takie bezpodstawne gadanie.

i dalej nie rozumiesz ze wymogi dostania sie na informatyke na UJ sa znikome, wiec kazdy kto ma wiecej niz pol mozgu i tak sie tam bez problemu dostanie. problemem nie sa wymagania stawiane kandydatom na studia, problemem jest brak checi pojscia na informatyke. znikomy % ludzi zdaje to na maturze, znikomy % idzie na te studia, jeszcze mniejszy je konczy. podaz informatykow jest wyjatkowo mala (3% wszystkich studentow) i TO wlasnie mowia dane. ty bierzesz swoje zalewy prywatnych szkolek z sufitu i na tym polega problem w takiej bezsensownej dyskusji. jak to mawiaja w NBA "stats dont lie".

nie, to ty mało rozumiesz. Na UJ nie ma wielkiego naporu, bo choć może rzeczywiście nie jest szalenie trudno się dostać (w co wątpię i nie wierzę w twoje opowieści, bo co jak co ale na UJ to jeszcze nie takie hop siup zdać) to w miarę cwany człowiek wie, że na UJ może sobie nie da rady, ale za to świetnie da sobie radę na płatnej szkole. I tam idzie bo mniej wysiłku go to będzie kosztowało a zakłada, że dyplom będzie miał taki sam (i formalnie tak będzie).
Co gorsza, zdaje się nie rozumiesz w ogóle realiów jakie panują na rynku pracy w ogóle. Oświecę cię więc pisząc, że o ile informatykom się pogorszy bo będzie ich coraz więcej więc trudniej będzie znaleźć DOBRĄ pracę w zawodzie, to tym 97 % absolwentów niestudiujących informy o których tak piszesz będzie cholernie ciężką znaleźć JAKĄKOLWIEK pracę w zawodzie, o ile można mówić w ogóle o zawodzie politologa, socjologa, kogoś po pedagogice, zarządzaniu, kulturoznawstwie etc. czy większości "prawników".
Ogólnie będą więc informatycy mieli sporą nawet przewagę nad resztą (poza lekarzami bo ci w ogóle w innej niedostępnej dla całej reszty lidze grają) ale na pewno nie bedzie tak jak ci się zdaje, że będą dalej przebierać w ofertach i dyktować warunki. Popytaj już szukających absolwentów to się dowiesz że już dziś nie jest tak różowo jak się pisze w gazetach.

Więcej rozmów z żywymi ludźmi a będziesz lepiej zorientowany w realiach bo na razie to żyjesz w chmurach i swoich wyobrażeniach

Janusz M. napisał:
Na moim osiedlowym bazarku, absolwent prawa sprzedaje owoce i warzywa, a drugi jest właścicielem piwiarni.
Jakoś żaden z nich nie narzeka na zarobki. Właściciel piwiarni daje też pracę trzem barmanom.
Nie trzeba więc narzekać, tylko "zakasać rękawy" i otwierać własny biznes. Znajomość prawa pozwoli przebrnąć przez "biurokratów".

i bardzo dobrze, że sobie jakoś radzą. Zdaje mi się tylko, że te tysiące ludzi po studiach bijących się o aplikację nie robią tego w zamyśle, że po zostaniu mecenasem będą prowadzić bar albo sklep.
 
Ostatnia edycja:
po zostaniu mecenasem będą prowadzić bar albo sklep.
Może wolą pracować na zmywaku, bo w końcu mecenasów będzie nadmiar, a z usług "przeciętniaka" nikt nie będzie korzystał.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra