PRAWO - Warto nie warto/żale/problemy/bolączki - tylko jeden temat.

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Postgraduate1 napisał:
Taka osoba nie dosc, ze moze poniesc odpowiedzialnosc dyscyplinarna, to jeszcze jej kancelaria moze zostac pociagnieta do Sadu za zaniedbanie. I chyba takiego nadzoru nad multidyscyplinarnymi adwokatami/radcami brakuje w Polsce.

Nie brakuje :)
 
księżyc napisał:
Proszę Was... Jesteśmy młodymi, inteligentnymi ludźmi. Naprawdę, niewielu nas jest (kto pobawił się trochę w x spółce lub urzędzie, ten wie o tym dobrze). Nie dajmy robić się w bambuko. Szanujmy siebie, swoją wiedzę, ciężką pracę...

powiedz to tym tysiącom wierzącym w mit kariery prawnika zarabiającego kokosy - dadzą się zeszmacić i zasuwać latami za 1000 zł a dalej będą wierzyć że już za chwilę, już za moment się odkują...
A prawda jest taka jak piszesz - kto od początku sam się nie szanuje, godzi się jako wykształcony człowiek (prawnik!) na pracę wbrew wszelkim regułom kodeksu pracy - nigdy szanowany nie będzie. Po co płacić więcej jak godzisz się pracować za 1000 zł ?
Zapamiętajcie - do sukcesu dochodzą tylko ludzie pewni siebie (w dobrym znaczeniu), mający jakąś godność własną, trochę bezczelni potrafiący powiedzieć takiemu łaskawcy co to oferuje pracę za darmo lub półdarmo: goń się i sam sobie pracuj za takie drobniaki.

Ale studenci prawa tacy nie są, poza marzeniami o karierze widzą obok siebie rzeczywistość w której mają tysiące kolegów na wydziale prawa i morderczy bój o życie/pracę. Więc lepiej nie będzie.
 
Oj Aplikoko przesadzasz, sądząc po rewii mody jakiej świadkiem jestem co tydzień na aplikacji z tymi zarobkami nie może być aż tak źle.
 
a może większość jest na garnuszku bogatych rodziców?
 
trixo napisał:
Oj Aplikoko przesadzasz, sądząc po rewii mody jakiej świadkiem jestem co tydzień na aplikacji z tymi zarobkami nie może być aż tak źle.

rewia mody ? odbywam aplikację w warszawie więc chyba nie ma bardziej lansiarskiego miasta w kraju. I tej rewii jakoś nie zauważyłem, wręcz przeciwnie - gdybym miał wnosić o statusie aplikantów po ubiorze (a uważam że to jednak niepoważne i błędne) to potwierdzałyby się moje tezy o bardzo przeciętnym statusie materialnym ogromnej większości aplikantów ;)
 
Ostatnia edycja:
księżyc napisał:
Bo jeśli ktoś po pięciu latach orki i po zdaniu niełatwego egzaminu ceni się TAK STRASZNIE NISKO, to trudno go szanować. Co więcej, jeżeli pewna grupa osób zgadza się na psią płacę, to - automatycznie - pozostała grupa osób na tę psią płacę jest skazana.

Po pierwsze, to dla gospodarki lepiej jak usługi prawne, czyli pomocnicze, poboczne dla większości firm, są tanie i na wysokim poziomie niż jakby miałyby być drogie. To daje firmom przewagę konkurencyjną wobec firm z krajów, gdzie te usługi są droższe.
W Polsce jest kilka izb adwokackich i izb radcowskich, w okręgu których jest jedna, może dwie jednostki wojskowe albo penitencjarne, kilka szpitali, kilkanaście powiatów i gmin miejskich, dużych spółek skarbu państwa brak. Możliwości zarobkowe dla adwokatów i radców prawnych są bardzo ograniczone. Za to jest kilkudziesięciu aplikantów w izbie.
Są też takie izby, gdzie jest jedno duże miasto, jedna, może dwie duże jednostki wojskowe albo penitencjarne, kilkanaście szpitali, kilkanaście powiatów i gmin miejskich, kilka spółek skarbu państwa w trakcie prywatyzacji. Za to adwokatów, radców i aplikantów są setki.
Zrozumiałym jest więc, że zarobki aplikantów muszą być bardzo niskie i będą spadać, pomimo kilkuprocentowej inflacji.
 
księżyc napisał:
Proszę Was... Jesteśmy młodymi, inteligentnymi ludźmi. (...) Szanujmy siebie, swoją wiedzę, ciężką pracę...

Rozumiem, doskonale wręcz rozumiem, że podczas studiów można za darmo popracować w kancelarii. To wręcz wskazane. Ale po studiach, na aplikacji, za tysiąc? Litości. Kendra J. po administracji zaocznej za Waszą robotę (poczta, telefony, kawa, wędrówka do KRS-u) weźmie więcej, a mniej potrafi.

Pomyślcie o tym, kiedy zaoferują Wam "atrakcyjne warunki zatrudnienia".

Zgadzam się w 100%. Być może (a nawet na pewno) moja kariera akademicka nie jest imponująca, studiuję dłużej, niż powinienem (nie ma to jak brać urlop dziekański od studiów prawniczych by móc pracować w kancelarii prawnej). Ale, w trakcie studiów udało mi się złapać w kancelarii początkowo gratisową, zaś z czasem coraz lepiej płatną robotę, z której w chwili obecnej się utrzymuję. Da się? Da. Bez stypendiów naukowych, bez średniej 4,5, bez znajomości 7 języków obcych (znam 2 - wystarczy). Bez prawników wśród rodziny lub znajomych. Nie w Warszawie, a w mieście <300'000.

Po prostu - zamiast biadolenia o tym, jak trudno odnaleźć się na rynku trzeba było samemu spróbować. I tak, jak znajomi ze szkoły chodzili na imprezy studenckie i cieszyli się studenckim życiem, ja zasuwałem od kancelarii do kancelarii, żeby dostać praktykę. Dostałem, za 86 podejściem. Potem, jak znajomi w szkole stresowali się, jak trudne będzie nadchodzące kolokwium, ja w tym czasie zastanawiałem się, w jaki sposób uzyskać jak największe odszkodowanie i zadośćuczynienie za szkodę spowodowaną błędem lekarskim.

Mam wrażenie, że studia prawnicze nie dość, że 'średnio' przygotowują do zawodu, to jeszcze kompletnie nie przygotowują do rozpoczęcia jakiejkolwiek kariery na rynku. Studenci / aplikanci zajmują się kwestią źródeł prawa administracyjnego i tego typu pierdołami, żyjąc w izolacji od tego, co się na rynku dzieje. A potem lament.

W tej chwili kończę studia, będę przymierzał się do aplikacji adwokackiej. Dostanę się za pierwszym razem - super. Nie dostanę się - spróbuję za rok. Mam za co żyć, uważam, że zarabiam odpowiednio w stosunku do nakładów świadczonej pracy. W trakcie studiów prowadziłem już kilka różnych działalności gospodarczych, dam radę.

Zarobki aplikantów nie muszą być niskie - przyzwoita kancelaria zapłaci za wiedzę i pracę. Moim zdaniem niskie zarobki są wyborem. Mam znajomą, która po doskonałym skończeniu studiów i dostaniu się na aplikację radcowską pracuje za psie pieniądze w odszkodowaniach. Sugerowałem wielokrotnie, żeby robotę zmieniła, bo dostaje mniej, niż pani siedząca na kasie w Biedronce. Nic z tego, ona się tam przebuja, a potem się zobaczy. Mam też drugiego znajomego, który również bez koneksji, po skończeniu studiów i nie dostaniu się na aplikację dostał pracę w kancelarii. Pensja - przyzwoita, powyżej średniej krajowej. Do tego naprawdę ciekawa i odpowiedzialna robota, samochód służbowy do wykorzystywania dla własnych potrzeb itd. Teraz dostał się na aplikację - umówił się, że po skończeniu pierwszego jej roku dostanie podwyżkę. W zamian za to, musi pracować kilka godzin w soboty. Zgodził się. Normalny układ pomiędzy normalnymi ludźmi.

Zdajmy sobie sprawę z tego, że prawo to zawód jak każdy inny. Prowadząc spożywczak nie sprzedawalibyście towaru bez marży - kombinowalibyście, jak sklep rozkręcić najlepiej, a wcześniej - gdzie go otworzyć. Przeanalizowalibyście rynek, pomyśleli nad doborem przyszłych klientów, nad strategią jak ich przyciągnąć do siebie kosztem Tesco i innych sieciówek. Pomyślelibyście kogo zatrudnić, jak najtańszym kosztem ten sklep zbudować, co mieć w asortymencie. Dlaczego w ten sposób nie podchodzi się do prawa, tylko biadoli, że klientów nie ma, że ludzi nie stać itd?

Nawet chcąc być zatrudnionym w takim spożywczaku napisalibyście eleganckie CV, pochwalili się jakimś doświadczeniem w handlu, w trakcie rozmowy chcieli przekonać przyszłego pracodawcę, że zatrudnienie Was się po prostu opłaci. I przypuszczam, że nie zaproponowalibyście sami sobie głodowej stawki, tylko chcieli ugrać tyle, ile się da, zaś słabą propozycję finansową po prostu odrzucili.

Wiem, że ten post może być nieprzyjemny w odbiorze - zapewniam, że obrazić nikogo nie zamierzałem. Po prostu - podchodźmy do pracy w zawodzie jak do każdej innej branży. Każda branża ma swoją specyfikę, czy jest to prawo czy hotelarstwo. Ale w każdej osoba z głową na karku, nie bojąca się odbycia rozmowy kwalifikacyjnej sobie poradzi.
 
Proszę o więcej tak mądrych postów. Brawo:brawo:
 
Franek_ napisał:
Studenci / aplikanci zajmują się kwestią źródeł prawa administracyjnego i tego typu pierdołami, żyjąc w izolacji od tego, co się na rynku dzieje. A potem lament [...]
W tej chwili kończę studia, będę przymierzał się do aplikacji adwokackiej.

No to w takim razie po co Ty się na tą aplikację nastawiasz, skoro tak jak studia prawnicze jest oderwana od rynku?

Franek_ napisał:
Moim zdaniem niskie zarobki są wyborem.

A moim zdaniem są one wynikiem gry popytu i podaży. I sądzę, że to ja mam rację w tej kwestii.
 
Franek_ napisał:
I tak, jak znajomi ze szkoły chodzili na imprezy studenckie i cieszyli się studenckim życiem, ja zasuwałem od kancelarii do kancelarii, żeby dostać praktykę. Dostałem, za 86 podejściem. Potem, jak znajomi w szkole stresowali się, jak trudne będzie nadchodzące kolokwium, ja w tym czasie zastanawiałem się, w jaki sposób uzyskać jak największe odszkodowanie i zadośćuczynienie za szkodę spowodowaną błędem lekarskim.

Prawie się popłakałem.
 
Pewnie paznokciem na ścianie wydrapywał liczbę odrzuceń :)

Zrezygnował ze studenckiego życia - dla mnie to to samo, co praca za psie pieniądze. Zrezygnował z jakiegoś luksusu żeby kiedyś było mu lepiej. Może to mądrzejsza droga, ale są też ludzie którzy chcieliby mieć znajomych, przyjacioł, ukochaną osobę a nie pogardzać ogółem "bo ja pracowity i mam pieniądze".

Ale pewnie nie jestem dość zdolny, żeby mieć jedno i drugie ;) Tak, winy trzeba szukać w sobie i żyć w cierpieniu.
 
A ja popieram FRANKA.

Jeżeli są problemy na rynku pracy, to logicznym jest, iż trzeba się czymś na tym rynku wyróżniać, najlepiej właśnie doświadczeniem. Taka postawa dużo się bardziej sie opłaca niż ciągłe biadolenie na wstrętny rynek.

Zauważyłem przy tym, iż na tym forum przeciwnikami rozpoczynania pracy na studiach są głównie osoby, które same na studiach nie pracowały (i dziś pewnie głęboko tego żałują, lecz próbują sobie to jakoś racjonalizować: "przynajmniej miałem życie studenckie").

Przygotuj się jednak FRANEK na wściekły atak niejako Geronimo vel. Aplikoko. Ten kolo zwalcza każdy przejaw jakiegokolwiek pozytywnego myślenia, bo w jego mniemaniu sukces może osiągnąć on i jego mityczny patron, a reszta winna przekwalifikować się na murarzy.
 
Łiskacz napisał:
Przygotuj się jednak FRANEK na wściekły atak niejako Geronimo vel. Aplikoko. Ten kolo zwalcza każdy przejaw jakiegokolwiek pozytywnego myślenia, bo w jego mniemaniu sukces może osiągnąć on i jego mityczny patron, a reszta winna przekwalifikować się na murarzy.

niewiele zrozumiałeś i nie wróżę nadziei na poprawę. Franek robi sensownie, stara się jak może, haruje - i może coś z tego będzie. Na pewno bardziej podoba mi się jego podejście niż podejście paru pięknoduchów, których można było poczytać na forum = "nie jest źle, prawo to dobry kierunek, na razie tylko studiuję a jak skończę to dam sobie radę bo problemy z pracą to mają politolodzy a nie prawnicy"
Nie wiem czemu tak się tych murarzy uczepiłeś, gdzieś pewnie pisałem że murarze zarabiają lepiej niż niejeden prawnik - i to prawda, będzie tak coraz częściej.
Prawo samo w sobie nie jest złym kierunkiem, tyle że po jego skończeniu tak naprawdę "uda" się może 10 %, reszta będzie się gdzieś tam bujać bez żadnego związku ze studiami. Jak ktoś pewien że on w tych dziesięciu się znajdzie i będzie na to harował - niech próbuje. Ale studiują tysiące i dla ogromnej większości z nich te studia nie będą przepustką do dobrego życia. Jeśli kto twierdzi inaczej lubi wierzyć w bajeczki.
 
10% się uda, a pozostałym 90% pozostaje spędzanie kilku godzin dziennie na forum i produkowanie kilkunastu sążnistych postów na ten sam temat. Tak to jest - jak człowiek nie ma pracy to próbuje czymś zabić nudę.
 
Blumberg napisał:
10% się uda, a pozostałym 90% pozostaje spędzanie kilku godzin dziennie na forum i produkowanie kilkunastu sążnistych postów na ten sam temat. Tak to jest - jak człowiek nie ma pracy to próbuje czymś zabić nudę.

Mogliby chociaż próbować zdobyć chociaż odrobinę doświadczenia udzielając tu porad, ale niektórzy wyraźnie wolą w kółko to samo międlić.
 
LegalEagle - jak to po co nastawiam się na aplikację? Nie bardzo rozumiem pytania.

Trixo - nie miało brzmieć łzawo, nie to było moją intencją.

lukas63 - filmowo również być nie miało.

stachanow - niczego nie wydrapywałem na ścianie. Po prostu, zainteresowanym tematem podaję statystykę. Byłem w 86 miejscach, odzew był z 3 - 4, najkonkretniejszy z tego miejsca, w którym obecnie pracuję. Z życia studenckiego zrezygnowałem z dwóch powodów - po pierwsze, klimat nieustannej rewii mody, który u mnie na wydziale akurat występował nie odpowiadał mi specjalnie. Nie pisałem, że zrezygnowałem z żalem, z poczuciem utraty czegoś wartościowego. Po prostu, zamiast jednego wybrałem drugie. Mam znajomych, mam narzeczoną, mieszkam samodzielnie od 19 roku życia. Nie pogardzam żadnym ogółem, pieniędzy znów aż tak wiele nie mam=)


Napisałem moje spostrzeżenia w kwestii tytułowej - 'prawo - nie warto, żale, problemy, bolączki'. Moim zdaniem głównym problemem jest to, że sporo osób zbyt mało robi w kwestii odnalezienia się w przyszłym zawodzie, a da się w nim odnaleźć, zapewniam. Nie wiem, na ile uprawiona jest statystyka podana przez Aplikoko, moim zdaniem jednak trochę zbyt pesymistyczna.

W obecnej chwili niezależnie od skończonego kierunku / wybranej branży nie jest łatwo. Ameryki tym nie odkrywam. Ale nie jest aż tak beznadziejnie. Swego czasu prowadziłem małą firmę budowlaną. Przyszedł kryzys, nie miałem zleceń - zrezygnowałem z niej, lecz zamiast rezygnować całkowicie, dobrych i sprawdzonych pracowników podnająłem sporej firmie deweloperskiej. Da się? Da. Niezależnie od branży.

Jak pisałem, nie chciałem nikogo urazić moją wypowiedzią, zaś mam wrażenie, że część odpowiedzi jest po prostu złośliwych.

pozdrawiam serdecznie!
 
Proszę się ograniczać do dyskusji ad rem, bez słownych utarczek.
 
Re:

FraZeolog napisał:
Mogliby chociaż próbować zdobyć chociaż odrobinę doświadczenia udzielając tu porad, ale niektórzy wyraźnie wolą w kółko to samo międlić.

Może udzielanie porad prawnych zostawmy jednak studentom, niech się uczą stosować prawo.

Franek_ napisał:
LegalEagle - jak to po co nastawiam się na aplikację? Nie bardzo rozumiem pytania.

Napisałeś, że na studiach i na aplikacji ludzie "żyją w izolacji od tego, co się na rynku dzieje" a za chwilę stwierdziłeś, że wybierasz się na aplikację. Zatem ja zapytałem po co Ci ta aplikacja, skoro izoluje od praktyki.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
RE:

LegalEagle napisał:
Może udzielanie porad prawnych zostawmy jednak studentom, niech się uczą stosować prawo.

A to po studiach już nie trzeba się tego uczyć?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra