@urenemy
1. Język. Maturę z angielskiego można było przejść na tyle łatwo, że nie świadczy o umiejętności posługiwania się językiem. Podobno od tego roku coś ulega zmianie.
2. Praktyki i staże. Jeśli ktoś wie, co chce robić to może świadomie wybierać praktyki i staże, tak żeby dopasować je do swojej ścieżki kariery.
3. Na początku łazić na wszelkie możliwe eventy. Kto wie, może zaszczepiona zostanie komuś miłość do prawa podatkowego?

Jak ktoś na I roku woli iść na wykład zamiast na jakąś konferencję... to marnuje czas
4. Hartować się. Najlepiej jak najwcześniej podejmować się różnych wyzwań, żyć intensywnie, pracować, uczyć się, bawić. Niektórzy mają głupie pomysły jak sama nauka
5. Poznawać ludzi. Mogę być potencjalnymi wspólnikami w interesach. Odludek będzie tu na straconej pozycji
6. Oszczędzać pieniądze. Uczyć się nimi gospodarować. To pozwoli przeżyć trudne chwile.
Myślę, że na I roku trzeba przede wszystkim się wdrożyć, można dodać język, może jakoś aktywnie spędzić wakacje

Poważnie zacząć na II roku, tzn. nie przesadzać - ktoś kto mało jeszcze wie, nie ma wzięcia. Ale jakaś mała praktyka, np. dla kogoś zafascynowanego podatkami w US nie jest zła.
I tu pojawia się kwestia kasy, biedny student w wakacje nie pójdzie na wakacyjny staż, bo często nie jest on dostatecznie płatny. To chore, ale są takie sytuacje że ktoś zamiast na staż jedzie do roboty w Holandii zarabiać na aplikację. Wszystko po to, żeby zdobyć uprawnienia zawodowe przed 40-stką.

I jednej strony ma na aplikację, ale nie ma doświadczenia.
Ostatnio mówi się o opłacalności bycia doradcą podatkowym. Jestem ciekaw, czy to mit... łatwiej uzyskać uprawnienia zawodowe, trudna działka... brzmi jak świetny wybór. Wie ktoś jak to wygląda?