Przerwa w odbywaniu kary - cz. II

  • Autor wątku Autor wątku Niuans
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Rodzic ma zakichany...obowiazek zapewnic dzieciom utrzymanie.Każdym sposobem, zgodnym z prawem i przepisami skarbowymi..
A sposób niezgodny z prawem skarbowym też może być??;)
Bo tak czy inaczej dzieciaki będą najedzone. A państwo...no cóż...
Wedle Twojego opisu również jestem "niezaradna".
Bo nie pracuję i żyję z zasiłków z MCPS.
Jadę na granicy, boję się zimy, ale dzieciaki nie są głodne.
Najwyżej ja nie będę jadła.
A Forg raczej nie miał na myśli takiej formy pomocy.Tylko zgoła inną...
Nie mam kasy na życie- odstawić dzieciaki pod bramę domu dziecka, przyczepić karteczki do ubrania i iść w siną dal.
Tak to ma być???
Więzy rodzinne to pies???
 
Widocznie NIE karygodne, skoro tutaj takie sugestie padają.I to od kogo...
Dzieci to nie pies, którego- jak się znudzi, lub tez nie ma się na michę dla niego odstawia się do schroniska, lub też Wietnamczykowi podrzuca do budki z pysznym jedzonkiem ;)
Matki same nie jedzą- byle ich pociechy miały pełne brzuszki.Odmawiają sobie wszystkiego.Dla ich dobra.I trzeba by nie mieć serca i nie być człowiekiem, żeby coś takiego zaproponować. Nasi mężowie/partnerzy kiedyś wyjdą zza krat.Na przerwę, wpz, czy też po zakończeniu wyroku i życie wróci do normy.Prędzej, czy później.
A dzieci, które trafią do DD, czy rodziny zastępczej już nie wrócą.Lub nie będą chciały wrócić do takiej matki, która pozwoliła na takie ...coś.
Ale o tym nasze "mądre głowy" nie pomyślały.
 
Owieczka311 napisał:
Widocznie NIE karygodne, skoro tutaj takie sugestie padają.I to od kogo...
Dzieci to nie pies, którego- jak się znudzi, lub tez nie ma się na michę dla niego odstawia się do schroniska, lub też Wietnamczykowi podrzuca do budki z pysznym jedzonkiem ;)

I właśnie. Dla dzieci robi się wszystko, poświęca się swoje życie. I tym się różnimy, że dla mnie "wszystko" to uczciwa praca a dla niektórych osób tutaj "wszystko" to popełnianie przestępstw.
Nie raz tutaj czytałem, że dla głodnego dziecka mama popełni przestępstwo. I ok (powiedzmy). Ale w takim razie bądźmy konsekwentni - tatuś kradł, mamusia kradła dla dziecka to musi się liczyć z tym, że trafi za kraty. A jeśli tatuś popełnił przestępstwo z głupoty i teraz dziecko głoduje to ... to według niektórych tutaj należy go wypuścić zza krat.

Proszę wskazać w mojej wypowiedzi, gdzie napisałem, że matka ma oddać dziecko do instytucji opiekuńczej?

Karę pozbawienia wolności z zasady trzeba odbyć. Przerwa w wykonywaniu kary pozbawienia wolności to absolutny wyjątek. I nie po to są utrzymywane z podatków rozmaite instytucje by zamiast pomocy tych instytucji "wypuszczać zza krat" (czyli udzielać przerwy) przestępcę.
 
Zgadzam się Forg z tobą,nie powinno się przestępców wypuszczać tylko dlatego,że rodziny zostały bez środków do życia zwłaszcza że większość tych "ojców" wykorzystuje wolność do zupełnie innych celów,ale zrozum,że jest wiele rodziców którzy bardzo dobrze zajmowali się dziećmi-dobra ojciec trafił za kraty tak nie powinno być,ale w takim razie dlaczego państwo w takich sytuacjach nie potrafi na tyle pomóc by wystarczyło na godne życie.Nie powiesz mi,że matka może utrzymać dziecko za kwotę 68 zł rodzinnego i z jakiegoś dodatku na żywienie w kwocie 71 zł, no niech dojdzie do tego jakiś dodatek mieszkaniowy i co dalej... i dlaczego wypowiadają się na ten temat tylko osoby nie posiadające dzieci,widać nie znacie tego od podszewki i to nie jest tylko biadolenie i niezaradność czasem naprawdę człowiek nawet jakby chciał to nie da rady.Ja też nie mogłam iść do pracy bo zwyczajnie dziecka mi nie chcieli przyjąć ani do żłobka ze względu na brak miejsc a do przedszkola dlatego,że było za małe a niestety nie miałam takich wspaniałych znajomych i rodziny która z otwartymi ramionami zajęłaby się dzieckiem dlatego przerwa nam pomogła-dziecko podrosło i dzięki temu teraz chodzi do przedszkola a ja mogę pracować.I proszę nie odbierać mojej wypowiedzi jako pretensji o to,że "państwo nie daje" nie o to chodzi,chodzi tylko o to,że te instytucje utrzymywane z naszych podatków bardziej utrzymują alkoholików i ludzi którzy faktycznie nie chcą pracować.A ten kto uczciwie pracował nagle znalazł się w trudnej sytuacji życiowej dostanie ochłapy.
 
megi11 napisał:
ale w takim razie dlaczego państwo w takich sytuacjach nie potrafi na tyle pomóc by wystarczyło na godne życie

A dlaczego społeczeństwo ma płacić za innych? Żyjemy w demokratycznym kraju gdzie każdy powinien być odpowiedzialny za siebie. Pomoc państwa ma na celu wspomóc kogoś prewencyjnie, a nie stanowić źródło stałego utrzymania...
 
Ostatnia edycja:
Owieczka-jak zwykle nie rozumiesz treści. I forg zapewne nie mial na mysli,ze Ty czy inna kobieta ma wziąc dziecko za reke ,przyczepic kartke i odstawic pod POW...Nie ,nie tak. Jak sobie juz tak nie poradzisz,że beda zasmarkane,brudne,głodne ...i nie beda chodziły do zszkoły.To przyjedzie opieka społeczna, asystent rodziny...najpierw Ci beda wskazywac droge,pomagac...Jak nie odbijesz sie ,nie zmienisz nic w zyciu dzieci, zawiadomia sąd rodzinny.bedzie sprawa w sadzie opiekuńczym, sąd wyda decyzje np-oddac pod nadzor kuratora...Nie ogarniesz,sad wyda decyzje,zmienic na umieszczenie dziecka w placówce O-W. I tak bedzie. Jak sobie matka nie poradzi...Nikt nie bedzie sie litował,że mamusia biedna,bo jak miala dc rade...Miala pomoc,nie umiala pomoc dziecku,to placowka sie zajmie,aby dziecko mialo opieke .jedzenie itd.
 
Ostatnia edycja:
megi11 napisał:
i dlaczego wypowiadają się na ten temat tylko osoby nie posiadające dzieci,widać nie znacie tego od podszewki

Skąd to wiesz?
Coś mi się wydaje, ze żyjesz w takim środowisku w którym posiadanie dzieci równa się "klepanie biedy" i konieczność wiązania końca z końcem.

Uwierz - są ludzie, którzy mają dzieci, żyją uczciwie i zapewniają godny byt dzieciom i sobie. I do tego wypowiadają się na tym forum.
Ba - są nawet ludzie, którzy są na tyle odpowiedzialni, że się nie mają dzieci, bo wiedzą, że ich po prostu na to nie stać i nie chcą skazywać małej istotki na wegetację. Czy wypowiadają się na tym forum? Zapewne też.

A w kwestii zrozumienia czy niezrozumienia. Nawet nie wiecie ile osób traktuje dziecko jako kolejny argument w próbie wyrwania "faceta swego życia" zza krat. A to nie tędy droga ....
 
forg napisał:
Nawet nie wiecie ile osób traktuje dziecko jako kolejny argument w próbie wyrwania "faceta swego życia" zza krat. A to nie tędy droga ....
Tylko przerwa- to nie "wyrwanie zza krat".A przynajmniej nie na stałe.Bo po przerwie trzeba wrócić. To doraźne rozwiązanie mające na celu zlikwidowania określonych problemów.
Ja wiem, że mój mąż jeśli by dostał przerwę po jej zakończeniu i tak będzie musiał odsiedzieć co swoje. Zaakceptowałam to i nie zgłaszam sprzeciwu.
Takie jest życie, taki jest kodeks- nie ma dyskusji. Jak będzie trzeba sama go odstawię pod bramę.
Pomoc ze strony państwa??? Zupełnie nieadekwatna do rzeczywistości ekonomicznej.Wystarczy, że dziecko się rozchoruje, będzie potrzebowało nagle np. butów, czy kurtki- i cały domowy budżet leży i kwiczy.
MCPS zaproponowało mi zajęcia aktywizacyjne.
Problem polega na tym, że ja nie mam i nie miałam problemu ze znalezieniem pracy.Od czasu osadzenia mojego ślubnego mogłam już polecieć do pracy do Norwegii, do Niemiec, tu na miejscu też miałabym pracę.Ale NIE mogłam przyjąć żadnej z tych ofert.Bo mała zbyt często choruje żeby iść do żłobka, a za mało, żeby mieć grupę i co za tym idzie rentę i dodatki do niej.
Więc po co mi taka aktywizacja???
Praca może mnie pukać w czoło.I tak nie mogę jej podjąć.
Choć marzę o tym i śnię.Bo wariuję już w domu i ekonomicznie poległam już dawno.Bo zasiłek wystarcza tylko na uzupełnienie podstawowych braków.I na nic więcej.
 
-a ja bym na twoim miejscu dała mała do złobka i zobaczyła jak bedzie.A nie zakladała z góry,ze bedzie czesciej chorowała i dlatego ja nie moge isc do pracy. No to jak zachoruje wezmiesz opiekę nad dzieckiem,albo zwolnienie...Sa rozwiązania. WSZYTSKIE dzieci choruja w żlobkach i przedszkolach, a jednak chodza...I jak slysze,ze nie dam dziecka do przedszkola ,bo bedzie chorowalo, to rece mi opadaja, po takiej argumentacji. Jak sie nie wychoruje/uodporni w przedszkolu, to i tak bedzie chorowalo w szkole od I klasy... I do tego ,absencja spowoduje kolejne klopoty-zaleglosci w nauce... No i tak dalej ... Zatem- jak najbardziej do zlobka i Ty do pracy. A zycie samo zweryfikuje Twoje argumenty. gdybym swirowała w domu bez pracy, to bym wszystko tak przemeblowała w zyciu,zeby ratowac swoje zdrowie psychiczne. :)
 
Ja wiem "jak będzie".Wiesz jak zaczęłam rok szkolny dzieciaków??? Zapaleniem płuc u małej. W zeszły rok szkolny też tak było. Raz na miesiąc zapalenie płuc i antybiotyk.
Wiesz jak pracodawcy traktują pracownika, który wiecznie jest na zwolnieniu, albo masowo bierze wszystkie możliwe i dostępne wolne dni???
Taki pracownik z trudem dociera do końca umowy na czas próbny.Nawet jak mu się uda dotrwać do jej końca- to i tak następnej nie zobaczy na oczy.
Więc- siłą rzeczy-wróci się do punktu wyjścia.
I koło się zamyka.
 
guest_user napisał:
A dlaczego społeczeństwo ma płacić za innych? Żyjemy w demokratycznym kraju gdzie każdy powinien być odpowiedzialny za siebie. Pomoc państwa ma na celu wspomóc kogoś prewencyjnie, a nie stanowić źródło stałego utrzymania...

Nie twierdze,ze ma płacić czy stanowić źródło utrzymania bo ktoś ma taki kaprys.Powinno pomóc jeśli zdarzy się wyjątkowa sytuacja,a puki co utrzymuje pijaków i ludzi którym nie chce się pracować.Odbierają te swoje celówki,okresówki i inne zasiłki jak co miesięczną pensje i żyją z dnia na dzień nie martwią się o nic siedząc w domu przed tv albo pod monopolowym bo większych potrzeb nie maja.A jak ktoś znajdzie się w sytuacji bez wyjścia i zwróci się o pomoc to dostanie tyle,że nawet porządnie za to nie nakarmi dzieci.

forg napisał:
Coś mi się wydaje,że żyjesz w takim środowisku w którym posiadanie dzieci równa się "klepanie biedy" i konieczność wiązania końca z końcem.

Nie forg nie żyje w środowisku w którym dzieci równa się klepanie biedy nie trzeba żyć w takim środowisko żeby widzieć problem.

forg napisał:
Uwierz - są ludzie, którzy mają dzieci, żyją uczciwie i zapewniają godny byt dzieciom i sobie. I do tego wypowiadają się na tym forum.
Ba - są nawet ludzie, którzy są na tyle odpowiedzialni, że się nie mają dzieci, bo wiedzą, że ich po prostu na to nie stać i nie chcą skazywać małej istotki na wegetację.

Oczywiście,że są tylko pewnie zarabiają na tyle,ze wystarcza im na utrzymanie siebie dziecka i na inne potrzeby nie muszą korzystać z pomocy poszczególnych instytucji ,nie którzy z nich pewnie mogą liczyć na pomoc ze strony bliskich.
Nie napiszesz mi ze za tysiąc zloty można się ubrać wykarmić zrobić opłaty i jeszcze mieć na drobne rozrywki typu wyjście do kina z dzieckiem,no chyba ze jest to możliwe to proszę podaj na to przepis.Inni chętnie skorzystają z twoich dobrych rad.
 
Kiedyś policzyłam sobie, że w obecnych czasach dochód, który pozwoliłby na NORMALNE życie.Takie, w którym wystarcza na wszystkie opłaty, jedzenie, środki czystości, ubrania kupowane w sklepie, lub na bazarze, a nie w lumpeksie i drobne luksusy typu wyjście na lody z dzieciakami, czy opłacenie wycieczki w szkole powinien wynosić dla jeszcze wtedy czteroosobowej rodziny ok 5 tys. zł.
W zasadzie nieosiągalne.
Bo większość znanych mi ludzi oscyluje dochodowo wokół najniższej krajowej.
 
megi11 napisał:
Nie twierdze,ze ma płacić czy stanowić źródło utrzymania bo ktoś ma taki kaprys.Powinno pomóc jeśli zdarzy się wyjątkowa sytuacja,a puki co utrzymuje pijaków i ludzi którym nie chce się pracować.

Oraz przestępców, którym nie chce się przestrzegać prawa lub też dotrzymywać warunków zawieszenia kary. I co teraz napiszesz?
I drugie - a co, jeśli ci pijacy i nieroby mają dzieci?

Nie rozumiem tych wszystkich argumentów w dyskusji poświęconej przerwie w odbywaniu kary. "Nauczyłam się żyć z dzieckiem w domu, facet zarabiał; facet trafił za kraty to należy go wypuścić natychmiast". Takie rozumowanie tu widzę.
 
forg napisał:
Oraz przestępców...

Mi to też nie jest na rękę.Bo jak słyszę przez telefon,że mój przestępca sobie układa puzzle z nudów no cóż ręce opadają,jemu zresztą też.

Jeśli chodzi o pijaków to takim właśnie odebrałabym dzieci a nierobów zagoniła do pracy.

I wcale się nie nauczyłam żyć z dzieckiem w domu bo facet pracował,zawsze byłam niezależna,nigdy nikt mnie nie utrzymywał.Dopiero jak dziecko przyszło na świat musiałam zostać w domu i zając się małym bo nikogo do pomocy nie było.Myślisz,że nie było to dla mnie krępujące te całe staranie się o przerwę.Nigdy nikogo o nic nie prosiłam i starałam poradzić sobie sama,ale niestety to mnie przerosło.
 
Ostatnia edycja:
no ale co taki facet zrobi w czasie przerwy w karze? zarobi tyle kasy, żeby starczyło na resztę odsiadki? namówi kogoś, żeby zapisał mu majątek w testamencie, a potem go zabije? Co taka przerwa zmienia w kiepskiej sytuacji jego bliskich?
 
W moim przypadku- zarobi na opał potrzebny na zimę.Albo umożliwi mi pójście do pracy. Żebym ja zarobiła.
Wiosną i latem dam sobie jakoś radę.Zimą nie będę w stanie zapewnić domowi takich ogromnych ilości opału, jaki jest potrzebny do ogrzania mieszkania.No i sama nie zrobię okien na zimę.Nawet ich nie otworzę.
 
megi11 napisał:
Oczywiście,że są tylko pewnie zarabiają na tyle,ze wystarcza im na utrzymanie siebie dziecka i na inne potrzeby nie muszą korzystać z pomocy poszczególnych instytucji ,nie którzy z nich pewnie mogą liczyć na pomoc ze strony bliskich.
Nie napiszesz mi ze za tysiąc zloty można się ubrać wykarmić zrobić opłaty i jeszcze mieć na drobne rozrywki typu wyjście do kina z dzieckiem,no chyba ze jest to możliwe to proszę podaj na to przepis.Inni chętnie skorzystają z twoich dobrych rad.

Ja mam na to przepis.
3 lata pracy bez jednego dnia wolnego. Co prawda do kina nie poszłam wtedy, bo nie było kiedy. Ale na własną działalność odłożyłam i dziś do tego kina chodzę. A też byłam sama z dzieckiem, nikt mi nie pomagał, dzieciak chorował jak każdy. W życiu w żadnej pomocy społecznej nie byłam, raz zapytałam o mieszkanie socjalne, usłyszałam, że sobie radzę, więc mogę zapomnieć. No to zapomniałam.
Zastanawiam się zawsze czytając o tych przerwach co by było gdyby Wasi faceci chorowali poważnie albo stała się większa tragedia, a nie przebywali w zakładach. Poradziłybyście sobie same bez problemu, bo nie byłoby wyjścia po prostu. Kobiety same nie wiedzą jak bardzo są silne, tylko po cholerę stawiać je pod ścianą żeby mogły się o tym same przekonać.
 
To komu zostawiałaś dziecko pod opieką jak pracowałaś przez 3 lata bez dnia wolnego,samo zostawało w domu i się sobą zajmowało ? I ile zarabiałaś,że udało ci się odłożyć na tę działalność,jeszcze,żeby coś otworzyć to trzeba mieć pomysł-dobry pomysł by za chwile tego interesu nie zamknąć.
Każda sobie jakoś radzi.

Aaa spinca no widzisz to jednak pomoc jakaś była,syn w weekendy podrzucany był do ojca albo sąsiadki,poza tym miałaś ekstra prace,że pozwalali ci z dzieckiem przychodzić.No nie wszyscy mają takie szczęście.
 
Ostatnia edycja:
Syn chodził do przedszkola do 17.00. Przyjeżdżałam po niego, zabierałam ze sobą do drugiej pracy. W weekendy syna zabierał jego ojciec albo zostawał z sąsiadką za parę groszy.
W Polsce funkcjonuje sporo stowarzyszeń, fundacji, grup pomocy kobietom chcącym rozpocząć działalność. Odłożyłam wystarczająco, może nie tyle żebym na początku była zupełnie spokojna, ale dałam radę. Nie bez godzin kombinacji i permanentnego stresu, ale to normalne.
Wiem, że każda sobie jakoś radzi, ale chodzi o to żebyście były pewne siebie i wierzyły, że dacie radę, bo stać Was na to.
Ja nie napisałam swojego posta ze złośliwości, uszczypliwości czy żeby pokazać jaka to ja wspaniała. Daleko mi do tego, choć często tutaj można takie pierdoły wyczytać. Naprawdę chciałabym żeby kobitki były świadome jak świetnie mogą dać sobie radę same. To nie feminizm, też czekam jak wściekła na koniec kary Osadzonego, żeby wreszcie ktoś trochę pomógł.
 
Powrót
Góra