forg napisał:
Nawet nie wiecie ile osób traktuje dziecko jako kolejny argument w próbie wyrwania "faceta swego życia" zza krat. A to nie tędy droga ....
Tylko przerwa- to nie "wyrwanie zza krat".A przynajmniej nie na stałe.Bo po przerwie trzeba wrócić. To doraźne rozwiązanie mające na celu zlikwidowania określonych problemów.
Ja wiem, że mój mąż jeśli by dostał przerwę po jej zakończeniu i tak będzie musiał odsiedzieć co swoje. Zaakceptowałam to i nie zgłaszam sprzeciwu.
Takie jest życie, taki jest kodeks- nie ma dyskusji. Jak będzie trzeba sama go odstawię pod bramę.
Pomoc ze strony państwa??? Zupełnie nieadekwatna do rzeczywistości ekonomicznej.Wystarczy, że dziecko się rozchoruje, będzie potrzebowało nagle np. butów, czy kurtki- i cały domowy budżet leży i kwiczy.
MCPS zaproponowało mi zajęcia aktywizacyjne.
Problem polega na tym, że ja nie mam i nie miałam problemu ze znalezieniem pracy.Od czasu osadzenia mojego ślubnego mogłam już polecieć do pracy do Norwegii, do Niemiec, tu na miejscu też miałabym pracę.Ale NIE mogłam przyjąć żadnej z tych ofert.Bo mała zbyt często choruje żeby iść do żłobka, a za mało, żeby mieć grupę i co za tym idzie rentę i dodatki do niej.
Więc po co mi taka aktywizacja???
Praca może mnie pukać w czoło.I tak nie mogę jej podjąć.
Choć marzę o tym i śnię.Bo wariuję już w domu i ekonomicznie poległam już dawno.Bo zasiłek wystarcza tylko na uzupełnienie podstawowych braków.I na nic więcej.