V
vulkano
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2009
- Odpowiedzi
- 127
RE: Przewoz Papierosów do UK
To pewnie uczył cię tego jakiś przeciętny adwokat. Z doświadczenia wiem, że teza użytkownika Skłonna100 jest bliższa realiom niż twoja.
W zasadzie wszystkie sprawy, na których miałem adwokata (z urzędu - uchowaj panie) wtopiłem. W tym jedną w sądzie apelacyjnym, o dużą kasę - wyrok odwrócony o 180 stopni i w dodatku imbecyl, któremu zapłaciłem za reprezentowanie moich interesów przed sądem, nie tylko przegapił termin odwołania, ale nawet nie raczył mnie poinformować o tym, że:
- nie był na rozprawie w sądzie II instancji
- nie wyznaczył nawet żadnego zastępstwa
- nie poinformował mnie w ogóle o tym, że taka rozprawa się odbyła
o wszystkim dowiedziałem się dopiero gdy zaniepokojony długim terminem oczekiwania na rozprawę sam zadzwoniłem do sądu. Tam dowiedziałem się, że sprawa odbyła się...2 miesiące wcześniej.
Kilka razy zmuszony byłem sam działać i nie dość, że człowiek trochę liznął tego prawa dzięki czemu porusza się teraz w gąszczu przepisów nieco sprawniej, pewniej i bezpieczniej, to jeszcze miał dziką satysfakcję wygrywając np. z molochami typu PZU.
Rzeczywiście jest też tak, że jeśli człowiek jest nieporadny i nie cwaniakuje, to sąd miewa odruchy, które pozwalają mu na bardziej wyrównane szanse w starciu ze stroną przeciwną.
Co do sprawy fajek wożonych do UK. Sam poniekąd również tego doświadczyłem. Pożyczyłem przyjacielowi świeżo kupiony w UK samochód, który miał oddać po miesiącu. Po upływie tego okresu i braku samochodu okazało się, że skonfiskowali mu na granicy mój samochód, bo wraz z bratem i kuzynem wieźli 45 kartonów. Niby ilość dozwolona na 3 osoby, ale podobno problem tkwił w tym, że część mieli ukrytą pod wykładziną bagażnika i część w drzwiach. Podobno też mówili ile wiozą, ale celnicy na papierze twierdzą, że powiedzieli "piętnaście paczek" (użyli słowa "box" co u nas ma nieco inne znaczenie niż tam). Tak czy siak, o swój samochód toczę bój już 2 rok, przyjaciel spier...lił do Szwecji i tyle w temacie. Im nic nie zrobili, zabrali fajki, mój samochód i tyle.
To pewnie uczył cię tego jakiś przeciętny adwokat. Z doświadczenia wiem, że teza użytkownika Skłonna100 jest bliższa realiom niż twoja.
W zasadzie wszystkie sprawy, na których miałem adwokata (z urzędu - uchowaj panie) wtopiłem. W tym jedną w sądzie apelacyjnym, o dużą kasę - wyrok odwrócony o 180 stopni i w dodatku imbecyl, któremu zapłaciłem za reprezentowanie moich interesów przed sądem, nie tylko przegapił termin odwołania, ale nawet nie raczył mnie poinformować o tym, że:
- nie był na rozprawie w sądzie II instancji
- nie wyznaczył nawet żadnego zastępstwa
- nie poinformował mnie w ogóle o tym, że taka rozprawa się odbyła
o wszystkim dowiedziałem się dopiero gdy zaniepokojony długim terminem oczekiwania na rozprawę sam zadzwoniłem do sądu. Tam dowiedziałem się, że sprawa odbyła się...2 miesiące wcześniej.
Kilka razy zmuszony byłem sam działać i nie dość, że człowiek trochę liznął tego prawa dzięki czemu porusza się teraz w gąszczu przepisów nieco sprawniej, pewniej i bezpieczniej, to jeszcze miał dziką satysfakcję wygrywając np. z molochami typu PZU.
Rzeczywiście jest też tak, że jeśli człowiek jest nieporadny i nie cwaniakuje, to sąd miewa odruchy, które pozwalają mu na bardziej wyrównane szanse w starciu ze stroną przeciwną.
Co do sprawy fajek wożonych do UK. Sam poniekąd również tego doświadczyłem. Pożyczyłem przyjacielowi świeżo kupiony w UK samochód, który miał oddać po miesiącu. Po upływie tego okresu i braku samochodu okazało się, że skonfiskowali mu na granicy mój samochód, bo wraz z bratem i kuzynem wieźli 45 kartonów. Niby ilość dozwolona na 3 osoby, ale podobno problem tkwił w tym, że część mieli ukrytą pod wykładziną bagażnika i część w drzwiach. Podobno też mówili ile wiozą, ale celnicy na papierze twierdzą, że powiedzieli "piętnaście paczek" (użyli słowa "box" co u nas ma nieco inne znaczenie niż tam). Tak czy siak, o swój samochód toczę bój już 2 rok, przyjaciel spier...lił do Szwecji i tyle w temacie. Im nic nie zrobili, zabrali fajki, mój samochód i tyle.