R
red23
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 3
Witam.
Mam szczera nadzieje, że bedziecie w stanie mi pomoc, bo cos czuje, że zwariuję za moment. Mam problem, i to nie typowy- z komornikiem- a z wierzycielem.....
Sytuacja siega korzeniami 2000 r. i kwoty pozyczki w wysokości 400 zł, zaciagnietej od podmiotu gospodarczego. Na rok 2002 z tej kwoty zrobiło się 4.000 zł i do akcji wszedl komornik. I od tamtej pory do dnia dzisiejszego komornik pobierał nalezną sobie i wierzycielowi część mojej pensji. W sumie to juz prawie 10.000 zł (a pozyczone było 400(!) ). Komornik sam zwrocil moją uwagę, że w tej sytuacji jest to historia nie do splacenia, bo dlug wciaz wynosi ponad 5.000 i codziennie rosnie (umowa z podmiotem gospodarczym mówila o 1% za kazdy dzien pożyczki). Komornik doradzil rozmowe z wierzycielem, aby ten umorzyl juz dług, bo chyba 10.000 to juz wystarczajaco. Zadzwinilam do wierzyciela, ale ten nawet myslec o tym nie chce, dla niego jestem kurą znoszaca złote jaja; kilka stówek miesiecznie za nic. W tym momencie jestem bez pracy, w zwiazku z chorobą; oczekuje na decyzje ZUS w sprawie renty. Ale nie w tym rzecz....chodzi mi o to, czy jest moze cos cos moge w takiej sytuacji zrobic......może ktoś z was ma jakis pomysl.
Pozdrawiam
Mam szczera nadzieje, że bedziecie w stanie mi pomoc, bo cos czuje, że zwariuję za moment. Mam problem, i to nie typowy- z komornikiem- a z wierzycielem.....
Sytuacja siega korzeniami 2000 r. i kwoty pozyczki w wysokości 400 zł, zaciagnietej od podmiotu gospodarczego. Na rok 2002 z tej kwoty zrobiło się 4.000 zł i do akcji wszedl komornik. I od tamtej pory do dnia dzisiejszego komornik pobierał nalezną sobie i wierzycielowi część mojej pensji. W sumie to juz prawie 10.000 zł (a pozyczone było 400(!) ). Komornik sam zwrocil moją uwagę, że w tej sytuacji jest to historia nie do splacenia, bo dlug wciaz wynosi ponad 5.000 i codziennie rosnie (umowa z podmiotem gospodarczym mówila o 1% za kazdy dzien pożyczki). Komornik doradzil rozmowe z wierzycielem, aby ten umorzyl juz dług, bo chyba 10.000 to juz wystarczajaco. Zadzwinilam do wierzyciela, ale ten nawet myslec o tym nie chce, dla niego jestem kurą znoszaca złote jaja; kilka stówek miesiecznie za nic. W tym momencie jestem bez pracy, w zwiazku z chorobą; oczekuje na decyzje ZUS w sprawie renty. Ale nie w tym rzecz....chodzi mi o to, czy jest moze cos cos moge w takiej sytuacji zrobic......może ktoś z was ma jakis pomysl.
Pozdrawiam