resocjalizacja

  • Autor wątku Autor wątku LILO80
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Co do pierwszej części - nie wiem, może jakieś wspólne zajęcia dla rodzin i osadzonych prowadzone na terenie ZK?

Co do drugiej części... Hmm... Z tego, co mi wiadomo to osadzeni przygotowują sobie jedzenie sami z dostarczonych produktów, ale pewnie chodzi Ci też o obiady tak? A nie tylko śniadania czy kolacje... Wiesz tu jak na moje może być problem, bo jak każdy osadzony miałby ugotować sobie obiad? Myślę, że to rozwiązanie nie byłoby za bardzo ekonomiczne... I jeszcze jakby się później tym zatruł czy coś... Nie wiem, obiady bym odpuściła, ale oczywiście - do kuchni i obierać ziemniaki czy coś tam innego to jak najbardziej.
No a samodzielne zakupy to oczywiście muszą być na to fundusze, a jak ktoś nie pracuje to, co, zamiast paczki mam mu przelać pieniądze na konto, żeby nauczył się nimi gospodarować?

A Ty Forg masz jakieś pomysły na reso dla osadzonych, gdy ich rodziny też nadają się do reso?

Aha, jeszcze coś - Izabet, a skarga kasacyjna?
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Akte napisał:
Myślę, że to rozwiązanie nie byłoby za bardzo ekonomiczne... I jeszcze jakby się później tym zatruł czy coś...

No to co? Zatrułby się sam, na własne życzenie. Raz, drugi i nauczyłby się gotować.
A jak ja się w domu zatruję to się ktoś tym z władz przejmuje?
A ekonomia tego pomysłu? Cóż ... całe więziennictwo kosztuje potężne pieniądze ...

Akte napisał:
No a samodzielne zakupy to oczywiście muszą być na to fundusze, a jak ktoś nie pracuje to, co, zamiast paczki mam mu przelać pieniądze na konto, żeby nauczył się nimi gospodarować?

Dokładnie tak. Jak najwięcej "wkoło siebie" powinni robić sami.

Akte napisał:
A Ty Forg masz jakieś pomysły na reso dla osadzonych, gdy ich rodziny też nadają się do reso?

Nie mam. Ale należałoby ściślej z osobami najbliższymi współpracować. Sęk w tym, że większości bliskich nie chciałoby się i nie chce. Chyba, że za to wyrwałyby częściej skazanego do domu, to pewnie tak.
 
Ale wiesz z tym zatruciem chodzi też o to, że jak w jakichś miejscach publicznych dochodzi do zatrucia to jest od razu wielki szum... Ja nie mówię o przypadkach, gdyby się zatruł, bo nie umie gotować, ale o takich sprawach jak jakieś choroby itp. i co wszyscy osadzeni do kuchni i jeden drugiemu jakieś bakterie przenosi... Nie, jak na moje za dużo zachodu, badania sanepidowskie itd. Nie nie, ja bym im nie kazała gotować samemu obiadów, ale tak jak pisałam - niektórzy powinni pracować w kuchni - no ale tak też teraz bywa.

Co do pieniędzy i zakupów - oczywiście zgadzam się, bo co to za różnica czy wydam pieniądze na paczkę czy wyślę je na konto, ale różnica jednak jest i mogłabym tak robić tylko wtedy, gdyby całość była dla osadzonego tu i teraz, a nie część na "żelazną kasę". Samodzielną gospodarność pozostawiam raczej tym, którzy pracują i mają własne dochody.

A co do reso dla tych, co na wsparcie rodziny nie mogą liczyć organizowałabym jakieś zajęcia z udziałem społeczeństwa po prostu - np. gdy odbywają się wystawy wyrobów rękodzielniczych zrobionych przez osadzonych - dlaczego na takich wystawach są tylko osadzeni i adm., a nie też inni zainteresowani? Nie wiem, może tu i Bractwo jest potrzebne..., chociaż ja wolę bardziej świeckie instytucje zajmujące się osadzonymi.
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

forg napisał:
Jasne - rodzina ma bardzo dużą rolę w resocjalizowaniu więźnia - czyli próbie przywrócenia go do społeczeństwa w lepszej formie. Jednak co w przypadku, kiedy rodzina również powinna zostać zresocjalizowana?? Bo jest patologiczna?
tym powinien zajac sie pracownik socjalny :)
a najlepiej taki zajmujacy sie resocjalizacja w srodowisku otwartym , ale to chyba jeszcze nie realne w naszym kraju, ja przygotowuje sie do takiej pracy :)
swoja droga A kazal mi obiecac ze zabiore go jak najdalej z domu - z tej calej patologii - ale to nie jest proste
 
RE: Norma 3 metrów kwadratowych

ane napisał:
swoja droga A kazal mi obiecac ze zabiore go jak najdalej z domu - z tej calej patologii - ale to nie jest proste

Otóż to ... to jeden z przykładów negatywnego wpływu częstszego kontaktowania się "z bliskimi" (bliskimi inaczej).
 
Ostatnia edycja:
Akte, myśleliśmy również o skardze kasacyjnej, tylko, że to są znowu procedury, które trwają bardzo długo, a my boimy się, że jakby była taka sprawa w toku, to mogliby mężowi nie udzielić wpz, tłumacząc, że chcą poczekać na rozstrzygnięcie toczącej się sprawy. Sam wychowawca z Zakładu był bardzo zdziwiony, że mąż nie otrzymał wpz, bo naprawdę spełniał wszystkie przesłanki, Wychowawca ze śmiechem powiedział, że sam mąż mógłby już resocjalizować innych i zdziwił się, że coś takiego nie przyszło do głowy Sędziemu Sądu Apelacyjnego, bo według słów wychowawcy ma takie narzędzie prawne, np. nakazać serię spotakań z takimi niepoprawnymi recydywistami, którzy pomimo kilku wyroków Sądu dalej jeżdżą i w nosie mają wszystko i wszystkich, i myśę, że takie spotkania przyniosłyby o wiele większy skutek, niż to, że mąż ma dalej przebywać w Zakładzie Karnym ku przestrodze dla takich kierowców, bo nie wydaje mi się, że ktokolwiek, wsiadając do samochodu, pomyśli o moim mężu, bo niby skąd by miał wiedzieć i co by go to mogło obchodzić, gdzie jest mój mąż i za co. Dlatego wychowawca czekał na rozszrzygnięcie Sądu i później zaraz wnioskował o Komisję w sprawie zmiany grupy. Teraz czekamy na transport i mamy taką cichą nadzieję, że z P3 wyjdzie wcześniej, chociaż znając nasze szczęście, to z tym może być różnie. Ale cóż, takie jest życie. Pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie naszą sprawą.
 
Forg, Ane - nie trzymajmy się dokładnego znaczenia słowa "rodzina". Przecież to oczywiste, że pisząc o większym kontakcie z rodziną miałam na myśli ogólnie wszystkie osoby bliskie, z którymi osadzony utrzymuje "normalny" kontakt, a nie wstępnych, zstępnych, krewnych w linii bocznej i jeszcze stryjenki i bratanków... Poza tym Ane to właśnie Ty jesteś dla niego teraz rodziną - nawet jeśli nie jesteście rodziną w sensie formalnym - więc nie trzymajmy się tak bardzo dokładnego znaczenia słowa rodzina.

Izabet - ja myślę, że gdybyś napisała np. do RPO to zanim on by to przeczytał, zanim zacząłby działać to może Twój mąż zdążyłby wyjść na wpz, bo ZK to by się jeszcze o niczym nie dowiedział...
 
Akte napisał:
Forg, Ane - nie trzymajmy się dokładnego znaczenia słowa "rodzina". Przecież to oczywiste, że pisząc o większym kontakcie z rodziną miałam na myśli ogólnie wszystkie osoby bliskie, z którymi osadzony utrzymuje "normalny" kontakt, a nie wstępnych, zstępnych, krewnych w linii bocznej i jeszcze stryjenki i bratanków... Poza tym Ane to właśnie Ty jesteś dla niego teraz rodziną - nawet jeśli nie jesteście rodziną w sensie formalnym - więc nie trzymajmy się tak bardzo dokładnego znaczenia słowa rodzina.
Akte wszystko zaczyna sie w najblizszej rodzinie , od niej uczymy sie wzorow zachowan , socjalizacji
u nas najwiekszym problemem jest jego matka- ale to przyklad
 
Ostatnia edycja:
Tak ja to wszystko wiem, że są trzy grupy odniesienia w życiu człowieka: rodzina, nauczyciele, rówieśnicy, ale tylko rodzina jest tą grupą, z którą łączą nad podwójne więzy - tzw. więzy krwi plus jakieś inne i dlatego jest ona taka ważna, ale należy pamiętać, że kiedyś założymy też własną rodzinę i to ona będzie dla nas najważniejsza. Poza tym ja nie pisałam o tym skąd się biorą problemy u osób niedostosowanych społecznie/ wykolejonych przestępczo - ja pisałam o tym, jakie kontakty są ważne w procesie resocjalizacji i tu niekoniecznie musi mieć znaczenie ta rodzina, z której się wywodzimy, równie dobrze może to być rodzina, którą założyliśmy - problem pojawia się tylko wtedy, gdy nie da się współpracować z żadną rodziną, bo rodzice od zawsze niewydolni wychowawczo, rodzeństwo też niedostosowane, a i żona nie lepsza...
 
Może ktoś coś wie na ten temat??

Witam wszystkich
Piszę pracę licencjacką, mój temat to " Służba więzienna i jej zadania w resocjalizacji skazanych".
Być może od kogoś mogłabym oczekiwać jakiejkolwiek pomocy??
Nawet nie wiem od czego zacząć:o

Pozdrawiam:evil:
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Patusia na necie jest masa informacji na temat SW.
Od powstania po pełniące obowiązki :)
Zresztą na sam początek proponuję obejżenie jakiegoś filmu w którym jest wątek jaki poruszyłaś :)
Pozdrawiam
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Polecam również stronę www.sw.gov.pl, tam znajdziesz masę informacji ;) Wchodząc na stronę konkretnej jednostki, można wejść w "informacje" i tam znajdziesz co w danych jednostkach jest organizowane w celach resocjalizacyjnych
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Chyba, że chcesz informacje bardziej z życia:D
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

hahah promotor chyba nie był by za bardzo zadowolony z relacji od strony praktycznej
z filmów polecam np symetrie i bullet' a bardzo dobre filmy
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Wiecie, że filmy nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Przykłady z życia jak najbardziej są mile widziane.
Mam nadzieję, że jakoś napiszę tę pracę.
Napisałam już prośby o pomoc do zk, aś do Częstochowy, łodzi, Katowicach, Herbach. Dostałam tylko odp z Łodzi - abym napisała do Częstochowy :rolleyes:

Pozdrawiam
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Resocjalizacja w Zakładzie Karnym nie istnieje, doświadczyłem tego osobiście i moje złudzenia bardzo szybko się rozwiały, resocjalizują cię współosadzeni i ty sam
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Proponuję rozpocząć od planu pracy
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

xaleks napisał:
Resocjalizacja w Zakładzie Karnym nie istnieje, doświadczyłem tego osobiście i moje złudzenia bardzo szybko się rozwiały, resocjalizują cię współosadzeni i ty sam

Mój też tak mówi,więc musi być w tym jakaś prawda...
Co innego znajdujemy na stronach jednostek więzienych,a co innego dzieje się naprawdę.
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Przepisy przepisami a życie życiem, mówiąc o resocjalizacji mamy chyba również na myśli bliski kontakt z rodziną, proponuję przeczytać wątek o przeniesieniu bliżej miejsca zamieszkania:( Mój P też mówi, że resocjalizacja w zk nie istnieje
 
RE: Może ktoś coś wie na ten temat??

Kochani, wiem, że prawdziwa resocjalizacja w więzieniach nie istnieje. Owszem jest, ale na papierze. Jak się sam nie zresocjalizujesz to nikt Ci nie pomoze. Ja to wiem, ale niestety musze napisac tak, jak nie jest naprawde:mad::mad:

Plan pracy- dobrze powiedziane, ale najgorsze jest zaczac, ja nawet nie mam punktu zaczepienia.
Wszystkie czekające - bądźcie silne, miłość wszystko przezwycięży!!!!

Pozdrawiam:roza:
 
Powrót
Góra