Z
zumika
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2011
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
widzę, że wątek cieszy się niebywałą popularnością... może będą Państwo w stanie mi pomóc. Moja babcia (lat 82) została oszukana tak jak wszyscy, o których tu Państwo piszecie. Panowie podający się za przedstawicieli TP SA, potem w styczniu babcia dowiaduje się, że w telekomunikacji już nie jest. Próbowałam interweniować w tej sprawie w MNI Telecom zaraz, kiedy babcia się o tym dowiedziała (nie zostawili nawet umowy/regulaminu, nic!), ale niestety bez żadnej informacji zwrotnej. Żeby oszczędzić nerwów sobie i babci uzgodniłyśmy, że na razie zostaje przy tym operatorze - mało korzysta z telefonu stacjonarnego (ma komórkę) a abonament był trochę niższy niż w TP. Sprawa ucichła, rachunki które przychodziły (wszystkie 35 zł) były płacone. Po czym w październiku babcia dostała pismo o treści:
"Informujemy, że z powodu błędów systemu bilingowego w ostatnich Państwa fakturach za usługi telefoniczne zostały naliczone jedynie opłaty abonamentowe i opłaty za połączenia specjalne, pominięte natomiast zostały opłaty za połączenia wykonane przez Państwa po przekroczeniu pakietu darmowych minut.
W związku z tym, zaległe kwoty za połączenia telefoniczne zostaną doliczone do Państwa faktur.
W celu ułatwienia uregulowania zaległej kwoty, należność tę podzieliliśmy na 2 części doliczone do bieżącej i kolejnej faktury."
Oczywiście przepraszają itd. Kwota za zaległe połączenia - prawie 200 zł.
Proszę o podpowiedź, czy mają prawo coś takiego robić? Dzisiaj zadzwoniłam do nich z żądaniem bilingu za te rzekome niedoliczone rozmowy (oczywiście nawet nie wspomnieli słowem, przez ile miesięcy system był "niesprawny"). Mam wrażenie, że to zwykłe oszustwo. I szczerze mówiąc - nie obchodzi mnie jakaś ich awaria. Pytanie, czy może nie obchodzić?
widzę, że wątek cieszy się niebywałą popularnością... może będą Państwo w stanie mi pomóc. Moja babcia (lat 82) została oszukana tak jak wszyscy, o których tu Państwo piszecie. Panowie podający się za przedstawicieli TP SA, potem w styczniu babcia dowiaduje się, że w telekomunikacji już nie jest. Próbowałam interweniować w tej sprawie w MNI Telecom zaraz, kiedy babcia się o tym dowiedziała (nie zostawili nawet umowy/regulaminu, nic!), ale niestety bez żadnej informacji zwrotnej. Żeby oszczędzić nerwów sobie i babci uzgodniłyśmy, że na razie zostaje przy tym operatorze - mało korzysta z telefonu stacjonarnego (ma komórkę) a abonament był trochę niższy niż w TP. Sprawa ucichła, rachunki które przychodziły (wszystkie 35 zł) były płacone. Po czym w październiku babcia dostała pismo o treści:
"Informujemy, że z powodu błędów systemu bilingowego w ostatnich Państwa fakturach za usługi telefoniczne zostały naliczone jedynie opłaty abonamentowe i opłaty za połączenia specjalne, pominięte natomiast zostały opłaty za połączenia wykonane przez Państwa po przekroczeniu pakietu darmowych minut.
W związku z tym, zaległe kwoty za połączenia telefoniczne zostaną doliczone do Państwa faktur.
W celu ułatwienia uregulowania zaległej kwoty, należność tę podzieliliśmy na 2 części doliczone do bieżącej i kolejnej faktury."
Oczywiście przepraszają itd. Kwota za zaległe połączenia - prawie 200 zł.
Proszę o podpowiedź, czy mają prawo coś takiego robić? Dzisiaj zadzwoniłam do nich z żądaniem bilingu za te rzekome niedoliczone rozmowy (oczywiście nawet nie wspomnieli słowem, przez ile miesięcy system był "niesprawny"). Mam wrażenie, że to zwykłe oszustwo. I szczerze mówiąc - nie obchodzi mnie jakaś ich awaria. Pytanie, czy może nie obchodzić?