forg - więzienie to co innego, tam się "trzyma berło przez kiciorkę". Aborygeni też mają swoje prawa i zwyczaje, których nie pojmiemy, a uszanować należy
comm - "Jakkolwiek z takim tatuażem można zapomnieć o jakiejkolwiek pracy z żywnością - chociażby. "
I to Twoje stwierdzenie jest nieprecyzyjne. Ty generalizowałeś, ja precyzuję. Żaden przepis takiej pracy nie zakazuje, właśnie wspomniany przez Ciebie rynek rządzi. A praca w roli kelnera czy kucharza to "wysokopółkowy" margines "pracy z żywnością".
"Większość" ma w nosie, kto na zapleczu w Tesco taska skrzynki z owocami bądź ładuje tuńczyka do puszek, byleby go SANEPID przepuścił. Więc
jakakolwiek praca z żywnością = owszem
Praca z klientem - trzeba się liczyć z trudnością w jej dostaniu, z winy owej prezencji właśnie, czy to sznyty, czy złote koronki... I znów Twoja nieprecyzyjność doszła do głosu - bo z jaki "takim" tatuażem?
Z paskudztwem, pokazanym przez Ciebie - zgoda, ale np. z imieniem dziewczyny pod koszulą? Nie byłam jeszcze w restauracji, gdzie klienci rozbierają obsługę - są takie miejsca, owszem, ale inaczej się nazywają
