Urząd I Instancji nie uznaje mnie jako stronę w postępowaniu.

  • Autor wątku Autor wątku juras27
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Wiadomo, że urzędnicy będą bronić własnych stołków jak tylko mogą. Łatwiej jest odesłać z kwitkiem szarego obywatela, niż wielką korporację, która może wytoczyć pozew o odszkodowanie. Jeżli urząd będzie musiał zapłacić miliony, to urzędnik, który wydał wadliwą decyzję, wyleci pierwszy (przynajmniej w teorii).
 
Witam
Otrzymałem postanowienie wojewody gdzie na podstawie art 65par1kpa przekazuje zgodnie z właściwością do Samorządowego Kolegium odwoławczego moje zażalenie na postanowienie starosty który sprawę przekazał do PINB. Gdzie starosta postanowieniem sprawę przekazał do PINB a w podstawie prawnej przywołano art 65par1kpa i w pouczeniu jako organ odwoławczy wskazano mi Wojewodę. Oczywiście z zachowanym terminem złożyłem zażalenie zgodnie z pouczeniem. Wojewoda w uzasadnieniu pisze ,że w podstawie prawnej zaskarżonego postanowienia przywołano art 65par1kpa i zgodnie z jego treścią ,jeżeli organ administracji publicznej , do którego podanie wniesiono, jest niewłaściwy w sprawie , niezwłocznie przekazuje je do organu właściwego.Przekazanie sprawy do organu właściwego następuje w drodze postanowienia, na które służy zażalenie. stosownie do art 127par2 w związku z art 144 kpa właściwym do rozpatrzenia zażalenia jest organ administracji publicznej wyższego stopnia , chyba że ustawa przewiduje inny organ odwoławczy.Ponieważ przepis art 65par1 kpa nie wskazuje żadnego organu odwoławczego , zastosowanie znajdować będzie reguła wyrażona w art 17pkt 1 kpa , zgodnie z którą organami wyższego stopnia w stosunku do organów jednostek samorządu terytorialnego są samorządowe kolegia odwoławcze, chyba że ustawy szczególne stanowią inaczej.Równocześnie , zgodnie z przepisem art 1ust1 ustawy z dnia 12.października 1994r o samorządowych kolegiach odwoławczych itd.samorządowe kolegia odwoławcze są organami wyższego stopnia, w rozumieniu przepisów ustawy KPA i ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r Ordynacja Podatkowa itd, w indywidualnych sprawach z zakresu administracji publicznej należących do właściwości jednostek samorządu terytorialnego , jeżeli przepisy szczególne nie stanowią inaczej.
Dalej piszą... Jak podkreśla się w orzecznictwie sądowym (postanowienie naczelnego sądu administracyjnego w Warszawie z dnia 17.marca 2006 syg.II OW99/05 niepubl.przekazanie postanowieniem podania do innego organu w trybie art 65par1kpa jest czynnością procesową, a nie rozstrzygnięciem o istocie sprawy, w związku z tym właściwość organu, do którego należy złożyć zażalenie na powyższe postanowienie , wynika z przepisów ustawy KPA , a nie z przepisów prawa materialnego.Charakter sprawy , której dotyczy podanie , pozostaje w związku z tym bez znaczenia dla ustalenia organu właściwego do rozpatrzenia zażalenia na postanowienie w przedmiocie przekazania podania.
Mając przedstawioną wyżej argumentację na względzie , Wojewoda obowiązany był przekazać zażalenie do właściwego miejscowo SKO.Na powyższe postanowienie służy stroną wniesienie zażalenia w terminie 7 dni do MSWiA za pośrednictwem Wojewody.

Nie wiem co mam myśleć o tym. Ale jeśli nawet to określenie niezwłoczne przekazanie sprawy do innego organu w ich przypadku jest daleko nie na miejscu. Gdyż czekałem prawie 3 miechy na to postanowienie. Po drugie w pouczeniu miałem wyraźnie napisane do kogo i w jakim terminie mam się odwołać.
Poniżej kolejne postanowienie , gdzie wojewoda pisze że:
Na podstawie art 37par1 kpa z dnia 14 marca 1960r z późniejszymi zmianami postanawia nie uwzględniać zażalenia na niezałatwienie przez starostę powyższego wniosku.

W uzasadnieniu pisze decyzją taką i taką starosta zatwierdził projekt budowlany i udzielił inwestorowi pozwolenia na budowę.Od decyzji tej odwołali się państwo ..... moja sąsiadka, gdzie wojewoda stwierdził niedopuszczalność odwołania.Postanowienie to zostało uchylone wyrokiem WSA.W wyniku rozpatrzenia wyżej wymienionego odwołania, decyzją ....wojewoda uchylił decyzję starosty o pozwoleniu na budowę i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji. Dnia 19.marca 2010r wpłynęły zażalenia moje i sąsiadki do wojewody na niezałatwienie przez starostę w ustawowym terminie wniosku inwestora o pozwolenie na budowę.Wobec powyższego tutejszy organ zwrócił się do starosty o przesłanie akt sprawy. Dnia 20kwietnia 2010r do wojewody wpłynęło pismo starosty przesyłające decyzję tego organu umarzającą postępowanie tego organu w sprawie o pozwolenie na budowę, oraz skarżące te decyzję odwołania moje i sąsiadki.Dnia 10.maja 2010r wpłynęły akta sprawy ze starostwa do wojewody. Dalej wojewoda pisze zgodnie z art 35par 1i 3 kpa organy administracji publicznej obowiązane są załatwić sprawy bez zbędnej zwłoki , przy czym załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej- nie poźniej niż w ciągu dwóch miesięcy.Stosownie do art 36kpa o każdym przypadku nie załatwienia sprawy w terminie określonym w art 35 organ administracji pub.obowiązany jest zawiadomić strony podając przyczyny zwłoki i podając nowy termin załatwienia sprawy. Przepis art 37par1i par2 cyt. powyżej ustawy stanowi, że na niezałatwienie sprawy w terminie określonym w art 35 lub ustalonym w myśl art 36 tej ustawy , stronie służy zażalenie do organu adminis.pub. wyższego stopnia , który , uznając zażalenie za uzasadnione, wyznacza dodatkowy termin załatwienia sprawy. Ponieważ wspomnianą wyżej decyzję wojewody z dnia 30 grudnie 2009r uchylono decyzję starosty o pozwoleniu na budowę dla przedmiotowej inwestycji , w wykonaniu decyzji organu odwoławczego starosta zobowiązany był rozpatrzyć ponownie wniosek inwestora w tej sparwie -w terminie okreslonym w art 35 par3 kpa , liczonym od dnia otrzymania przez organ pierwszej instancji decyzji organu odwoławczego.Jak wynika z powyższego , w chwili składania zażąlenia na przewlekłość postępowania starosty w sprawie decyzji wojewody , którą uchylono w całości decyzję starosty zatwierdzającą projekt budowlany i udzielająca inwestorowi pozwolenia na budowę i przekazano sprawę sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji , zażalenie było uzasadnione, ale wobec wydania przez starostę decyzji z dnia 24 marca 2010r umarzającej postępowanie w przedmiotowej sprawie należy uznać , iż brak obecnie podstaw do nałożenia na organ pierwszej instancji obowiązku rozpatrzenia sprawy w innym , niż wynikający z przepisów ustawy KPA terminie. Mając powyższe na uwadze należy stwierdzić , iż zarzut pozostawiania starosty w bezczynności nie znajduje uzasadnienia w zgromadzonych aktach sprawy.


Ponadto otrzymałem jeszcze pismo od wojewody kierowane do PINBU
W związku z prowadzonym przez tutejszy organ postępowaniem odwoławczym od decyzji starosty z dnia 24.marca 2010r , którą umorzono postępowanie w sprawie pozwolenia na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej w miejscowości itd jako bezprzedmiotowe , proszę o pilne udzielenie informacji , czy inwestor zgłosił zakończenie wyżej wymienionych robót budowlanych i czy zgłoszenie zostało przyjęte. Jednocześnie proszę o przesłanie kserokopii strony z Dziennika budowy, na której dokonano ostatnich wpisów, dokumentów , poświadczających przyjęcie zgłoszenia zakończenia robót budowlanych.
Przecież o takich sprawach to ja wiem już od 6 miesięcy toż to kpiny jakieś są.
Po drugie te dwa postanowienia oraz te pismo datowane są na 6 lipca 2010r notabene wydane z dużym opóźnieniem ponad 2miesiace.

Napiszcie co o tym sądzicie.
pozdr
 
Witaj juras!
Strasznie zagmatwana ta sprawa, jak możesz to streścić najważniejsze punkty to byłbym wdzięczny. Niestety ostatnio jestem dosyć zajęty i nie mam zbyt dużo wolnego czasu.
 
Ja też ostatnio mam mało wolnego czasu:)).
Tak w skrócie.
Otrzymałem dwa postanowienia od wojewody. W jednym nie uwzględniono mojego zażalenia na opieszałość organu I instancji. Uzasadnienie jest trochę śmieszne. Drugie postanowienie dotyczy mojego zażalenia na postanowienie wydane przez starostwo, które przekazało sprawę do Nadzoru Budowlanego.Na te postanowienie służyło mi złożenie zażalenia zgodnie z pouczeniem jakie widniało w postanowieniu. Zgodnie z pouczeniem za żaliłem się do wojewody. Wojewoda wydał postanowienie o przekazaniu sprawy zgodnie z właściwością do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Po prostu starostwo błędnie mnie pouczyło do kogo mam składać zażalenie. I teraz czekam na wynik z SKO.
Wcześniej do PINBu pisało stowarzyszenie, gdzie inspektor wydał decyzję , że sprawę umarza i zamyka postępowanie. Na tą decyzję stowarzyszenie się odwołało, gdzie WINB nakazał uchylić wcześniejszą decyzję i sprawę rozpatrzyć jeszcze raz przez PINB Minęło już ponad 1miesiąc i inspektor przesłał pismo do stowarzyszenia ,że potrzebuje jeszcze dwa tygodnie i zajmie stanowisko w tej sprawie. Widać ,że coś kulawo idzie.
Ponadto wojewoda wystąpił z pismem do PINB aby ten pilnie udzielił informacji czy inwestor zgłosił zakończenie robót budowlanych i czy zgłoszenie zostało przyjęte. Oraz żąda kserokopii strony z dziennika budowy, na której dokonano ostatnich wpisów, dokumentów, poświadczających przyjęcie zgłoszenia zakończenia robót budowlanych.
Także sam widzisz idzie pod górkę.
Na koniec chcę powiedzieć, że sąsiad zamierza udać się do prokuratury i złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez starostwo. Chodzi mu oto, że organ celowo pomimo wysłania mu decyzji o pozwoleniu na budowę przedłużał sprawę aby pomimo złożenia w terminie przez niego odwołania starostwo wymyślało kolejne idiotyczne postanowienia, które umożliwiły inwestorowi po uprawomocnieniu się decyzji ruszyć z budową wiedząc o tym ,że było złożone odwołanie od tej decyzji.Dopiero po upływie ponad 6 miesięcy WSA potwierdził racje sąsiada ale w tym czasie zdołano wybudować już przekaźnik. I dalej historia j/w.
pozdr
 
Witam
W naszej sprawie poszła skarga na postanowienie wydane przez SKO do WSA.
Postanowieniu zarzucam brak uzasadnienia spełniającego wymogi prawne oraz wskazania organu nadzoru budowlanego w sytuacji , w której nie może on na tym etapie ingerować albowiem nie posiada możliwości prawnych do prowadzenia zgodności inwestycji z przepisami prawa dla obiektu , który został wybudowany na podstawie pozwolenia na budowę , które następnie zostało uchylone.Dodatkowo w niniejszej sprawie ma zastosowanie art.156p 1pkt1kpa z uwagi , iż SKO nie jest organem nadrzędnym dla Starosty w sprawach dotyczących pozwolenia na budowę.Wobec powyższego żądam uchylenia skarżonego postanowienia w całości oraz poprzedzającego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. I oczywiście jest mowa też o kosztach wg norm przepisanych.
Następnie swoje uzasadnienie podpieram wyrokami WSA oraz NSA.
Zobaczymy jak dalej sprawa się potoczy.
 
juras, jak tam sprawa u Ciebie?

U mnie PINB wymaga chyba natychmiastowej wizyty u psychiatry, bo jego kolejne pisma są po prostu coraz bardziej idiotyczne. Dwa lata po prawomocnym wyroku sądowym WSA, w którym Sąd twierdził, że mam w sprawie interes prawny, PINB wyskakuje po raz kolejnym z pismem, że nie jestem stroną, bo nie graniczę bezpośrednio z samowolą budowlaną.

Sąsiad chciał być sprytny i podzielił swoją działkę w ten sposób, że pomiędzy moją działką, a działką gdzie znajduje się budynek, jest metrowy pas działki o innym numerze. Myślał, że w ten sposób pozbędzie się mnie ze sprawy, ale ja od razu wiedziałem, że taki trik jest skazany na niepowodzenie, bo po pierwsze nie ma takiego przepisu, który mówi o bezpośrednim sąsiedztwie, a po drugie mam pismo od SKO, które potwierdza moje zdanie:cool:

Przeczytajcie sami to pisemko PINB-a i napiszcie co o tym sądzicie. :D Oczywiście nie ma żadnej podstawy prawnej, bo po co... PINB tworzy własne prawo na swoje potrzeby...

 
Toż to stek bzdur.
Wyraźnie widać , że jest coraz mniej możliwości mieszania aby nie uznawać Ciebie jako strony w postępowaniu stąd takie a nie inne pisma.
Przyznam się szczerze, że dawno już status strony w twoim przypadku został prawnie uchwalony i sprawa poszła w dalszym kierunku-jestem zaskoczony oczywiście w sensie negatywnym.
Czyżby wyrok WSA nie miał żadnego znaczenia dla organów niższego stopnia!! Ciekawe.

U mnie walka idzie na całego. Sprawa idzie , że tak powiem w dwóch kierunkach. Ja i sąsiedzi podzieliliśmy się rolami.Z uwagi na fakt, iż decyzje dostajemy takie same i co za tym idzie odwołania nie ma sensu pisać, na dwie rodziny. Wiadomo chodzi o koszta. Także sąsiadka odwołuje się od decyzji SKO do WSA a ja odwołuję się od decyzji Wojewody do WSA oczywiście problemem jest jedna sprawa która lawirując umyślnie przez urzędników ma akurat taki a nie inny charakter. Dodatkowo po wielu bojach i bzdurnych decyzjach pinb dopuścił stowarzyszenie jako przymiot strony do postępowania administracyjnego w naszej sprawie.W sumie jak dobrze patrzyć to faktycznie sprawa bazuje na trzech płaszczyznach.Stowarzyszenie walczy z PINBem ja z Wojewodą a sąsiedzi z SKO. Także sam widzisz jakie siły i środki są zaangażowane i może teraz uda się powalczyć o swoje racje w tej sprawie. Jeszcze trochę i będziemy mieli już 4rok walki aparatem urzędników.
pozdr
 
W moim przypadku też minęły już równo 3 lata, więc zaczynam 4. rok bojów z PINB. To się w głowie nie mieści, ile ludzi jest zaangażowanych w takie sprawy z powodu nieodpowiedzialnym i bezkarnych PINB-ów. Przecież to są określone zasoby i środki pieniężne, które urzędy mogłyby wydać na inne bardziej pożyteczne cele, gdyby powiatowi inspektorzy działali zgodnie z prawem. Już nie wspominam o kosztach ponoszonych przez zwykłych obywateli (strony postępowania).

Tak jak mówisz, w moim przypadku PINB-owi skończyły się możliwości wykręcania sprawy na inny tor, więc zaczyna stosować te same triki co na samym początku. Po moich odwołaniach, WINB już co najmniej dwa razy zobowiązywał PINB do przeprowadzenia kontroli samowoli budowlanej, a PINB nic sobie z tego nie robi i cały czas wydaje głupkowate decyzje zza biurka, żeby tylko przeciągnąć sprawę i nic nie robić.

Dla mnie jest to celowe i świadome utrudnianie postępowania przez PINB-a. No bo jak można inaczej nazwać takie pisma jak zacytowałem w poprzednim poście? Prawomocny wyrok WSA mówi, że mam bez żadnych wątpliwości interes prawny w tej sprawie, a PINB urządza sobie takie cyrki i zwykłym pismem bez żadnej podstawy prawnej pisze, że nie uznaje mnie za stronę.
 
A może tak do prokuratury z tym iść.
Nie musisz chodzić osobiście. Wystarczy że złożysz wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i w załączeniu prześlesz całą dokumentację.Prokuratura musi rozpatrzyć taki wniosek i gdyby okazało się, że chcę z tzw becepu umorzyć postępowanie to zawsze zostaje ci odwołanie do wyższej instancji. A tam z reguły takie wnioski rozpatrują. Ja czekam teraz jakie będzie rozstrzygnięcie WSA i co dalej z Pinbem a w następstwie jakie będą mogły zapaść decyzje organów niższego stopnia oczywiście w przypadku rozpatrzenia naszych skarg na naszą korzyść. Wtedy pomyślę co dalej i w którym iść kierunku.
pozdr
 
Witam po dłuższej przerwie
W naszej sprawie kolejna wygrana w WSA. Lecz uzasadnienie jest ,że tak powiem nie do końca po naszej myśli i będziemy apelować przez Stowarzyszenie.
w uzasadnieniu brakuje nam uchylenia decyzji starostwa i by było oki. A tak jest uchylone postanowienie SKO oraz postanowienie Wojewody tylko brakuje ze starostwa.
W połowie lutego mamy kolejną sprawę przed WSA odnośnie umorzenia postępowania w sprawie zatwierdzenia projektu budowlanego przez starostę i analogicznie jak to bywa od lat wojewoda konsekwentnie utrzymuje w mocy decyzje starostwa choćby nosiły poważne uchybienia. Jak dobrze liczę to będzie to trzecia sprawa przed WSA i czeka jedna przed NSA.A wszystko to przez jedną wydaną na kolanie decyzją i stąd takie manewry. Puki co 2:0 dla obywatela przed WSA.
pozdr
 
Brawo juras! Cieszę się, że twoja sprawa idzie do przodu.

PS. Miałem pełną skrzynkę prywatną i nie mogłeś mi wysłać PW. Spróbuj teraz jeszcze raz.
 
Witam dawno mnie tu nie było.
W mojej sprawie WINB unieważnił pozwolenie na użytkowanie przekaźnika i na dodatek inwestor nie złożył odwołania od decyzji w wyznaczonym terminie i decyzja stała się prawomocna. Wcześniej w tej samej sprawie po wielu bojach zostało cofnięte pozwolenie na budowę (szkoda tylko ,że musiało to tak długo trwać i zdążyli wybudować przekaźnik).Pomimo tego za słabe było uzasadnienie WSA to sprawa została skierowana do NSA i czekam na termin wyznaczenia sprawy.
W między czasie kiedy wydana była decyzja przez WINB o cofnięciu pozwolenia na użytkowanie to inwestor zainstalował przez jakąś tam firmę dodatkowe anteny radiolinie na tym właśnie przekaźniku. O wszystkim został poinformowany inspektor PINB , który nie przyjmując do siebie ,że na dany przekaźnik zostało cofnięte pozwolenie na użytkowanie, że inwestycja została wybudowana na unieważnionej decyzji zezwalającej na budowę wszczyna postępowanie.W którym to postępowaniu ubiega się od inwestora aby ten udzielił mu szczegółowych informacji na temat zainstalowania w/w anten pozwoleń , opinii itd. Przecież można się tylko rozpłakać. Oczywiście kiedy informowałem inspektora o w/w sprawach to ten wypowiadał się (jakby w roli adwokata).To że inwestor spóźnił się z odwołaniem od decyzji WINB to jeszcze przysługuje mu jeszcze odwołanie do Sądu , ze to nie taka łatwa sprawa. Obowiązuje uprawomocniona decyzja WINBU i moim zdaniem PINB powinien w tej chwili zmierzać do tego aby decyzja ta była przestrzegana a nie czekać , szukać innych sytuacji.
 
Obiektywnie i szczerze muszę potwierdzić wasze przypuszczenia o łapówkarstwie, kumoterstwie w takich sprawach.
Ja mam szczęście z przypadku, jednak równie dobrze mogłabym być po drugiej stronie barykady i wcale szczęścia nie mieć, tylko taka sama udrękę.
Na mojej ulicy mieszka urzędniczka Urzędu Miejskiego, po architekturze. Jej mąż prawnik, jednak on nawet nie potrzeby, wystarczy, że urzędniczka jest urzędniczką w jakims tam wydziale. Studia kończyła ławka w ławkę z kierownikiem wydziału architektury, "szczęśliwie panującym" od wielu kadenecji wyborczych, bo wiadomo, ze jak władza się zmienia, to i głowy lecą. U nas władza samorządowa nie zmienia się od wielu kadencji. Zatem kierownik, jak i jeszcze kilku innych urzędników różnych wydziałów, kolegów z ławy szkolnej (m.in z PINB) siedza na swoich stołkach i rozdają karty od lat.
W przypadku naszej ulicy i wszelkich ew. inwestycji łapówkarstwa nie ma. Nie potrzebne. Jest za to masowe kolesiostwo i kumoterstwo. Też wystarczy. Na naszej ulicy (mam na myśli prywatne nieruchomości) nigdy nie zostały zrealizowane żadne niechciane przez mieszkańców inwestycje i nie kosztowało to mieszkańców wiele fatygi (wystarczy poskarżyć sie wiadomej sąsiadce), a jednocześnie, jak grzyby po deszczu powstawały na pobliskich (nie za bliskich!), ale identycznych jak nasza uliczkach, gdzie ludzie, nie mając sąsiadki urzędniczki , często bezskutecznie prowadzili wieloletnie boje. Co tam wszystko u nich pobudowano, to .... włosy dęba stają !
U nas: cicho, spokój, żadnych niewygodnych dla nikogo inwestycji, ulica wyremontowana aż błyszczy, każdą pozimową dziurkę natychmiast łatają, odśnieżarka jeździ 2 x dziennie, zamiatarka ulic - regularnie, nowe latarnie, nowe chodniki.
Mam szczęście. I tyle obiektywizmu, by wiedzieć i przyznać, ze niestety, ale od czasów komuny, wbrew pozorom nic się nie zmieniło. Układy i układziki. W moim przypadku akurat na moją korzyść. Gdybym jednak mieszkała gdzie indziej, to uczestniczyłabym aktywnie w tego rodzaju wątkach, lub prowadziła swoje. Twierdzenia o kolesiostwie, kumoterstwie i być może również łapówkarstwie to nie jest żadne pieniactwo, to jest trafna ocena obserwacji i b. często, zbyt często - całkowicie trafne przypuszczenia.


A.... i jeszcze: niedawno wybudowano garby zwalniające na tej wąskiej osiedlowej uliczce, gdzie nie da się nawet rozpędzić. Żaden sąsiad nie skarżył się na zbyt szybko przejeżdżające samochody, których zresztą jest może ze 30 dziennie. Byłam tym niezmiernie zdziwiona, gdyż uliczka wyjątkowo spokojna. Moja pierwsza myśl: urzędniczka ma juścik sypialnię od strony ulicy. Bym się mogła założyć, że się nie mylę. 2 przecznice dalej identyczna wąska uliczka , ale z uwagi na układ ruchu - przelotowa. Tam samochody prują jak szalone , jeden po drugim, cały dzień. Tam żadnych garbów zwalniających nie ma.
 
Ostatnia edycja:
juras27 napisał:
Obowiązuje uprawomocniona decyzja WINBU i moim zdaniem PINB powinien w tej chwili zmierzać do tego aby decyzja ta była przestrzegana a nie czekać , szukać innych sytuacji.

Zatem proponuje aby pan złożył podanie do PINB o egzekucje prawomocnej decyzji WINB na podstawie KPA oraz Ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Jak nic nie zrobią, to bezczyznność, czyli zażalenie i potem skarga do WSA
 
Ostatnia edycja:
Na razie muszę czekać gdyż inspektor PINB nie otrzymał jeszcze dokumentów tak mnie zapewniał dzisiaj. W poniedziałek sprawdzę czy z WINBU wyszły dokumenty.
Prawdopodobnie w tej sprawie jeśli nic się nie ruszy to reprezentujące nas Stowarzyszenie Przeciwko Elektro skażeniom Prawo do Życia złoży stosowne doniesienie.
 
juras27 napisał:
Na razie muszę czekać gdyż inspektor PINB nie otrzymał jeszcze dokumentów tak mnie zapewniał dzisiaj.

Nie stanowi to przeszkody do złożenia wniosku o egzekucję.
Gdy powoła się pan na prawomocną decyzje WINB, to na PINB ciąży obowiązek dowodowy, m.in. do zweryfikowania, czy to na co pan się powołuje jest uzasadnione.
 
Napisałem podanie i w poniedziałek zanoszę na biuro podawcze.
W decyzji WINBu jest napisane jednoznacznie ,że rozstrzygnięcie PINBU zostało wydane z rażącym naruszeniem art 59 Prawa Budowlanego , co stanowi kwalifikowaną wadę prawną określoną w art 159 par1 pkt 2 KPA.Po prostu PINB wydał decyzję pozwolenia na użytkowanie inwestorowi w momencie kiedy decyzja o pozwoleniu na budowę była nieostateczna.Tutaj muszę napisać ,że WSA swoim wyrokiem uchylił decyzję Wojewody , którym stwierdzono niedopuszczalność odwołania od decyzji starosty udzielającej inwestorowi pozwolenie na budowę.Powyższe oznacza iż z chwilą uprawomocnienia się wyroku WSA postępowanie odwoławcze od decyzji o pozwoleniu na budowę ponownie zostało podjęte przez Wojewodę.Wobec powyższego decyzja Starosty (ta zezwalająca na budowę) nie była wówczas ostateczna, nie wywołała skutku prawnego.PINB zatem nie mógł przeprowadzić obowiązkowej kontroli zrealizowanej inwestycji, bowiem w obrocie prawnym nie funkcjonowała w tej dacie ostateczna decyzja o pozwoleniu na budowę.Organ stopnia powiatowego nie był uprawniony do badania zgodności inwestycji z nieostateczną decyzją zatwierdzającą projekt budowlany i udzielającą pozwolenia na budowę i co za tym idzie decyzja jest nie ważna.
pozdr
 
Wniosek został złożony.
Muszę tutaj powiedzieć, że w tej sprawie (unieważnienie pozwolenia na użytkowanie) nie jestem stroną, gdyż w tej sprawie występuje Stowarzyszenie, które nas(mnie i sąsiadkę),reprezentuje.
Na chwilę obecną otrzymałem decyzję umarzającą postępowanie przez PINB odnośnie zamontowania anten radiolinii na przekaźniku. Na obiekcie, na którym wcześniej została cofnięta decyzja pozwolenia na budowę(po wybudowaniu przekaźnika-tak długo trwają sprawy), oraz na obiekcie , który ma cofnięte pozwolenie na użytkowanie. Od decyzji, odwołam się do WINBU. W uzasadnieniu PINB powołał się na przepis z art 29 ust 2pkt 15 ustawy Prawo budowlane oraz na przepis art 30ust 1pkt 2 w/w ustawy czyli nie potrzeba żadnych zgłoszeń czy też pozwoleń na montaż anten na przekaźniku. W podsumowaniu napisane jest że zainstalowanie radiolinii na istniejącej wieży nie wymagało wcześniejszego uzyskania pozwolenia na budowę , gdyż przedsięwzięcie to nie wymagało sporządzenia oceny na środowisko, nie wymagało również zgłoszenia, co wynika wprost z art 29 ust 3 ustawy Prawo budowlane. zatem inwestor wykonując powyższe roboty budowlane nie naruszył obowiązujących przepisów ustawy prawo budowlane.Z wyżej wywiedzionych względów podjęte rozstrzygnięcie w drodze decyzji umarzającej rzeczone postępowanie administracyjne jest zasadne , albowiem kryterium bezprzedmiotowości, odnoszące się do prowadzonego postępowania nie ma mieć charakteru merytorycznego rozstrzygnięcia, lecz winno być jedynie jego formalnym zakończeniem.
Piękna puenta prawda.
W takim razie na obiekcie , które nie ma prawa być użytkowane oraz na który zostało cofnięte pozwolenie na budowę można nadal śmiało montować radiolinie. Inspektor ani jednym zdaniem nie odniósł się do faktu o którym pisze j/w oraz o którym wspomniałem w zawiadomieniu podając wyroki Sadowe. Jakby to nie miało żadnego znaczenie co tam cofnięte pozwolenie na użytkowanie, cofnięte pozwolenie na budowę(maszt zdążyli postawić).
pozdr
 
juras27 napisał:
W podsumowaniu napisane jest że zainstalowanie radiolinii na istniejącej wieży nie wymagało wcześniejszego uzyskania pozwolenia na budowę , gdyż przedsięwzięcie to nie wymagało sporządzenia oceny na środowisko, nie wymagało również zgłoszenia, co wynika wprost z art 29 ust 3 ustawy Prawo budowlane.

coż, zatem warto odwołać się od tej decyzji, podnosząć:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/A2156F7DCE

Poza tym emisja takich fal nie jest i nie może być jedyną przesłanką oceny oddziaływania inwestycji na nieruchomości sąsiednie. Oddziaływanie to może wynikać z innych przyczyn, utrudniając korzystanie z nieruchomości zgodnie z jej przeznaczeniem (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 14 lutego 2007r., sygn. akt VII SA/Wa 1129/06 – dostępny w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych pod adresem: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych). Zresztą nawet gdyby rzeczywiście okazało się, że szkodliwe oddziaływanie inwestycji występuje jedynie na wysokościach niedostępnych dla ludzi, to i tak w określonych odległościach od urządzeń stacji bazowej należy się liczyć z koniecznością ograniczeń w możliwościach rozbudowy istniejących budynków, a w przypadku budowy nowych - z koniecznością ograniczenia ich wysokości.
 
Dzięki za zainteresowanie.
Jezeli dobrze pamiętam to aktualnie w myśl nowego rozporzadzenia rady ministrów z dnia 09 listopada 2010r w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz U Nr 213 poz 1397 z 2010r ), przedsięwzięcia określane jako radiolinie wyłączone są z obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko z uwagi na to , że nie są one zaliczone do przedsięwzięć które mogą zawsze lub potencjalnie oddziaływać na środowisko. Tutaj raczej trzeba iść w kierunku takim ,że owa inwestycja utraciła moc prawną cofnięte pozwolenie użytkowania i cofnięte pozwolenie na budowę. Status jest taki ,że jest wybudowana inwestycja , która wg prawa nie może byc użytkowana oraz została ona wybudowana w oparciu o późniejsze cofnięcie pozwolenia na budowę które nadal obowiązuje , gdyż instytucje uważały że postępowanie zostało zakończone ostateczną decyzją a jak się okazuje jednak ostatecznej decyzji nigdy nie było.Takie oto mamy kuriozum.
pozdr
 
Powrót
Góra