giloman napisał:
tylko komu? Firma Vex nie chce przedstawić zwykle jakichkolwiek dokumentów dla kogo ściągają i czyj jest dług a dyktowanie numeru konta "na gębę" to sobie można wpłacać...
Jak jakiejś firmie wisisz kase to dobrze o tym wiesz. Chyba, że jesteś mośkiem co wyłudza szmal na lewo i prawo. Przeciętny polski dłużnik dobrze wie komu zalega, jak windykator mówi, że działa w sprawie firmy X to 9 na 10 dłużników wie, że to prawda. To co piszesz to zwykłe gierki. Jak zalegasz w banku 3 raty i dzwoni firma windykacyjna w sprawie tych 3 rat to przecież wiesz, że zalegasz i takie zwodzenie źle się dla ciebie skończy. Tym bardziej, że TY BIJESZ PIANE "jak zwykle nie chcą" a piszą tu ludzie w sprawie jakiego długu do nich dzwonią i przyjeżdżają i problemem nie jest kwestionowanie czy dług istnieje tylko "jak mam płacić skoro nie mam teraz by zapłacić". Powtórze to co pisałem wcześniej - NIE PŁACIĆ WINDYKATOROWI. Mówi, że działa w sprawie firmy X to jak mamy nagle "pomroczność jasną" czy "schizofrenie bezobjawową" to dzwonimy do firmy X i pytamy o fakty skoro nie tolerujemy windykatora, któremu firma XX zleciła windykację. Wierzyciel powie - płać pan na konto z umowy - i tam trzeba PŁACIĆ.
Jeżeli wierzyciel sprzedał dług, to też nie jemu już się pieniądze należą. Kolejną rzeczą jest naliczanie kosztów z kosmosu "za windykacje". Wpłać, a firma będzie potrącała sobie w pierwszej kolejności na swoje koszty a nie na poczet kapitału, który później dalej sprzedaje i kolejna firma doi dłużnika
Skąd wiesz, że w tej sprawie dług został sprzedany? Z tego co widzę mowa o zleceniu do vex więc po to siejesz zamieszanie? Kosztów firma windykacyjna nie może naliczać, ani na zleceniu, ani jak kupią. UOKiK to kontroluje. Piszesz co wiesz, ale nie wiesz co piszesz. Wydaje ci się dużo za dużo. Trzymaj się faktów, a fakty są takie, że ludzie się żalą tutaj, że mają długi, ale nie stać ich na spłatę i jasno piszą, że vex dostał zlecenie, a nie kupił te długi.
Twoim zdaniem kwestionowanie naliczania sobie opłat przez firmy windykacyje jest debilizmem?
Niejednokrotnie mniej niż firma naliczy sobie odsetek i kosztów windykacyjnych. Od 1400zł potrafią doliczyć drugie tyle "kosztów" po roku windykacji. A kto Ci powiedział, że po prawomocnym wyroku musi być komornik? W sądzie możesz zakwestionować każdą złotówkę powyżej tego co powinno się oddać (bez chorych kosztów).
Nie musisz krzyczeć- na mnie tak jak krzyki pseudowindykatorów nie robią wrażenia.
Bzdura. Żadna firma windykacyjna nie nalicza kosztów. Koszty naliczają w imieniu firmy windykacyjnej kancelarie prawne, które prowadzą postępowanie przed Sądem Rejonowym lub w e-sądzie. NA WASZE WŁASNE ŻYCZENIE bo wszystkim radzicie by szli do Sądu. Kancelaria Prawna, będąca pełnomocnikiem dłużnika nalicza tzw. koszty zastępstwa procesowego zgodnie z taryfikatorem określonym przez USTAWODAWCĘ. Może to być od kilkuset do kilku tysięcy złotych w zależności od wysokości długu, proszę bardzo do zarządził Minister Sprawiedliwości:
§2. Rozporządzenia z dnia 22 października 2015 r.
Stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy:
1) do 500 zł – 120 zł;
2) powyżej 500 zł do 1500 zł – 360 zł;
3) powyżej 1500 zł do 5000 zł – 1200 zł;
4) powyżej 5000 zł do 10 000 zł – 2400 zł;
5) powyżej 10 000 zł do 50 000 zł – 4800 zł;
6) powyżej 50 000 zł do 200 000 zł – 7200 zł;
7) powyżej 200 000 zł – 14 400 zł.
podkreślam słowo minimalne - w praktyce oznacza to, że w Sądzie na rozprawie można wnosić 5-6 krotność tych stawek więc jak czytam teksty "niech idą do sądu" to śmiać mi sę chce bo ktoś zalega 1000zł, a sąd dowali koszty procesu od 30 do 600zł, koszty zastępstwa procesowego dowalą sobie 5x360zł, na koniec kancelaria prawna dowali sądowe koszty egezekucyjne kilkaset złotych, a potem komornik obciąży swoimi zaliczkami na czynności kolejne kilkaset złotych, a na koniec komornik zedrze z dłużnika jeszcze kilkanaście procent prowizji dla siebie. Takie są wasze rady.