Windykacja vex. POMOCY

  • Autor wątku Autor wątku goda.K
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ludzie, wszystko zaczęło się ode mnie. Chodziło mi tylko o VEX i o ich podejście do mnie ( nas ) Nie jestem naciągaczem ani złodziejem. Ludzie!!!!! Gdybym miał pieniądze to już byłoby po sprawie. Powtarzam. RAPPERO!!!!!!!!!!!!! Nie mam pieniędzy w całości na oddanie. Baaa. Nie mam nawet 1/10 tej kwoty. Gdyby zgodzili się na jakiś układ to nie byłoby sprawy. Ale u wierzyciela jak i w VEX-sie przeważają dwa słowa: żadnej ugody!!!!!! Następny przykład podał Damian XXX. To na siłę mam im wysyłać po 50 czy 100zł a później się okaże, że spłaciłem 600zł i nagle dostanę pismo od innej firmy windykacyjnej, że kupiła dług, czyli pozostałe 400zł i na koniec zrobi się 900zł do oddania. Skórka za wyprawkę. I zostaw Amelię bo każdy z Was ma jakąś tam swoją rację. Nie wnikam bo się nie znam. Mój post zaczął się od VEX-u. Jak z nimi postępować . Ale dzięki Wam tworzy mi się obraz całości, co mogę i jak postąpić. Ale na końcu i tak postąpię wg. własnego uznania. Amielia, Giloman, Syphar, szacun za wasze wpisy i za to, że nie osądzacie a doradzacie. A czy doradzicie dobrze, czy źle to już życie zweryfikuje. I nie obrażajcie się wzajemnie. Nie po to jest to forum. Szacunek.
 
sithlord napisał:
Ludzie, wszystko zaczęło się ode mnie.
Spokojnie - tu nie chodzi o Ciebie. Zainteresowany (pytający) i tak rozważa za i przeciw i zrobi jak będzie uważał za stosowne. Rappero ma tylko inne zdanie i żyje w bajkowym świecie gdzie wszystkie firmy windykacyjne działają tak moralnie jak i zgodnie z prawem cywilnym.
Tylko wyroki pokazują niestety coś innego. Wiadomo, długi trzeba spłacać, ale spłacać po uczciwych kosztach. Inaczej będzie wyglądało to tak jak windykowanie w polskim filmie "Dług".
 
giloman napisał:
Spokojnie - tu nie chodzi o Ciebie. Zainteresowany (pytający) i tak rozważa za i przeciw i zrobi jak będzie uważał za stosowne. Rappero ma tylko inne zdanie i żyje w bajkowym świecie gdzie wszystkie firmy windykacyjne działają tak moralnie jak i zgodnie z prawem cywilnym.
Tylko wyroki pokazują niestety coś innego. Wiadomo, długi trzeba spłacać, ale spłacać po uczciwych kosztach. Inaczej będzie wyglądało to tak jak windykowanie w polskim filmie "Dług".

AMEN. ALE NIE ZE MNĄ!!!!!!

Dzięki Giloman :)
 
Oprócz ludzi znających się na prawie , na forum wypowiadają się również ludzie których dotknęły podobne problemy , żadna sprawa nie jest taka sama , może podobna , ale zawsze się czymś różni . Dla autora i innych pytających , takich jak ja , poczytać posty przeanalizować pomyśleć i działać. Pozdrawiam
 
Racja Damian. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas może znaleźć się w podobnej sytuacji w każdej chwili. Więc ja się staram czerpać ze wszystkich wskazówek.
 
giloman napisał:
Wskaż mi tam, gdzie masz tam koszty sądowe. Albo mówimy o firmach windykacyjnych albo nie zapłaconych mandatach i komornikach - bo tutaj jest różnica.

Pisałem o przypadku przeze mnie przytoczonym.
Twój przypadek przytoczyła Amelia siejąc ferment i dezinformację.
 
Syphar napisał:
@Rappero koszty sądowe płaci strona przegrana. I w większości spraw windykowanych - nie jest to dłużnik, jeśli weźmie się za sprawę i apeluje. Koszt całej sprawy to dla dłużnika jakieś tysiąc złotych ze wszystkim razem. Nie warto? Skoro potem dostanie się zwrot od przegranego?

JEŚLI się wygra. Jeśli przegrasz - bierzesz na klatę tego tysiaka.
 
damian xxx napisał:
Windykator pracował w tej samej firmie od której żona pożyczała pieniądze , więc można było przepuszczać że będzie uczciwy , to wierzyciel go wysyłał , samemu spłat można było dokonywać tylko w ich siedzibie lub przez właśnie takich naciągaczy.To był błąd i przestrzegam przed takimi pożyczkami.

Powtarzam raz jeszcze. NIGDY NIKOMU NIC DO ŁAPY.
ZAWSZE NA KONTO Z UMOWY.

Przypadek Sitha jest taki, że on ma dług zasadny, ale się obraził i nie będzie płacić co oceniam jako głupotę, ale jak go stać na koszty to niech dalej tkwi w głupocie.

W Twoim przypadku błędem było, że płaciliście przedstawicielowi do łapy. Gdyby na konto kasa wpływała w ogóle nie byłoby gadki.
 
sithlord napisał:
Ludzie, wszystko zaczęło się ode mnie. Chodziło mi tylko o VEX i o ich podejście do mnie ( nas ) Nie jestem naciągaczem ani złodziejem. Ludzie!!!!! Gdybym miał pieniądze to już byłoby po sprawie. Powtarzam. RAPPERO!!!!!!!!!!!!! Nie mam pieniędzy w całości na oddanie. Baaa. Nie mam nawet 1/10 tej kwoty. Gdyby zgodzili się na jakiś układ to nie byłoby sprawy. Ale u wierzyciela jak i w VEX-sie przeważają dwa słowa: żadnej ugody!!!!!! Następny przykład podał Damian XXX. To na siłę mam im wysyłać po 50 czy 100zł a później się okaże, że spłaciłem 600zł i nagle dostanę pismo od innej firmy windykacyjnej, że kupiła dług, czyli pozostałe 400zł i na koniec zrobi się 900zł do oddania. Skórka za wyprawkę. I zostaw Amelię bo każdy z Was ma jakąś tam swoją rację. Nie wnikam bo się nie znam. Mój post zaczął się od VEX-u. Jak z nimi postępować . Ale dzięki Wam tworzy mi się obraz całości, co mogę i jak postąpić. Ale na końcu i tak postąpię wg. własnego uznania. Amielia, Giloman, Syphar, szacun za wasze wpisy i za to, że nie osądzacie a doradzacie. A czy doradzicie dobrze, czy źle to już życie zweryfikuje. I nie obrażajcie się wzajemnie. Nie po to jest to forum. Szacunek.

Głupoty piszesz. Ale podążając twoim rozumowaniem. Jak spłacisz 600zł. I pozostałe 400 kupi firma windykacyjna. To ona dołożyć może koszty dopiero na etapie POZWU SĄDOWEGO czyli w SĄDZIE. I JESZCZE SĄD TO MUSI KLEPNĄĆ.
A zanim do tego dojdzie to dostaniesz pisemne zawiadomienie o cesji (jak nie wyślą to nie mogą pójść do sądu), oraz przedsądowe wezwanie do zapłaty wysyłane za zwrotnym poręczeniem odbioru (bez którego też pozew im się rypnie).

Tak czy siak... jak spłacisz nowemu wierzycielowi 400zł to będziesz czysty.

Ale to są twoje urojenia i fantazje. Nikt twojego długu nie sprzedał. Wierzyciel zlecił do firmy windykacyjnej. A ty odmawiasz zapłaty pożyczki bo się obrażasz, że ci nikt na raty nie pozwolił.I to jest głupie.

A nawet jakbyś płacił po te 100zł. To mając regularne wpływy nikt cie nie sprzeda bo się to nie będzie opłacać. Po co sprzedać pozostałe 400zł za 10% skoro możesz im oddać całe 400? To się biznesowo nie opłaca. Sprzedaje się te długi które się nie płacą. Zazwyczaj po bezskutecznej egzekucji komorniczej.

Jak zaczniesz płacić to nikt cie do komornika nie odda.
Nawet jeśli już cię pozwali i dostaniesz nakaz za tydzień to jak będą wpłaty to nikt cię nie odda do komornika i oszczędzisz kilka stów na komorniku.

Mimo wszystko ja ci radzę myśleć co ci się opłaca, a nie dowartościowywać własne ego.

Ps. od kiedy to trzeba mieć czyjąś zgodę aby spłacać swoje długi? Nie stać cię na 1/10 płać 1/20, ale oddawaj. Tyle ile możesz, a nie szukaj łapczywie i nie kombinuj co by tu zrobić, aby nie spłacać. Tak nie robią dobrzy ludzie. Twój dług jest bezsprzeczny i zasadny, ani razu go nie podważasz, nie kwestionujesz, wziąłeś szmal nie oddałeś. Zacznij. Po prostu.
 
Ostatnia edycja:
Rappero napisał:
Tam sobie może udokumentować i 1000zł kosztów windykacji i administracji i Sąd albo mu to klepnie, albo zmiarkuje, albo odrzuci. Ryzyko wierzyciela.
Udokumentować? Wytłumaczysz w jaki sposób?
Rappero napisał:
Zatem powtórzę: debilizmem jest pozwalać by sprawy zaszły tak daleko, że dług pójdzie na wokandę bo tam może się zdarzyć wszystko. Mało tego, UWAGA BO TO TEŻ WAŻNE - W pozwie sądowym jest to LEGALNE!!!!!

Zatem specjalnie dla Ciebie i Twoich poklaskierów:
Koszty windykacji w pozwie sądowym - DOZWOLONE I LEGALNE
Koszty windykacji na etapie przedsądowym - NIEDOZWOLONE I ŚCIGANE PRZEZ UOKiK
Żądać można wszystkiego, 1 mln zł kosztów windykacji, 10 kóz i 5 nosorożców jako odsetek karnych itp.
Rappero napisał:
2. Dług odzyskany przez komornik - na koszt dłużnika. Dłużnik wpłaca 1000zł, a komornik najpierw bierze swoją prowizje i to co zostanie przekazuje na dług. Pomijam kwestię, że do czasu komornika Sąd zasądzi koszty windykacji i administracji, koszty zastępstwa procesowego, koszty egzekucji, a sam komornik powiększy dług o swoje koszty operacyjne. interes dla debili, po co oddać 1000zł, skoro można oddać 1000zł plus 150zł kosztów windykacji i administracji, 350zł kosztów zastępstwa procesowego, 150zł kosztów egzekucji, 200zł kosztów komornika i na sam koniec oddawać 8%-16% od każdej zabranej złotówki - super biznes, doradzaj tak dalej Amelio. Właściwie windykatorzy powinni ci być wdzięczni za te rady bo tworzysz swoimi radami leszczy do skrojenia hehe
Szkoda komentować te brednie, nie mniej jednak muszę gdyż ktoś to przeczyta i jeszcze pomyśli że to prawda...
- jakie do czasu komornika sąd zasądzi koszty windykacji i administracji? A wraz z pojawieniem się komornika już nie? Sąd nie zasądzi takich kosztów, jeśli tylko pozwany odpowiednio wykaże że są bezzasadne
- jakie 150 zł kosztów windykacji i administracji...
- 360 zł w sprawach wszczętych po 1.1.2016
- jakie 150 zł kosztów egzekucji? Chodzi ci o zastęptwo w egzekucji? 1/4 stawki - 90 zł
- 200 zł komornika i 8-16% plus VAT? Przeczytaj człowieku art. 49.1 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, tyle ci powiem.
Rappero napisał:
Ty zaś przedstawiłaś printscreen pozwu sądowego. A to już o Tobie świadczy.
Żadnego printscreena nie przedstawiałam. We łbie ci się już miesza
Rappero napisał:
BRAWO KOBIETO! Czyli w pozwie wierzyciel może zawnioskować o takie koszty, że z dłużnika zrobi się debila bo zamiast 1000zł będzie miał do oddanie 2000zł. Tylko dlatego, że posłuchał kretyńskiej rady, aby nie płacić tyle ile go stać.
Co ty znowu bredzisz?
Rappero napisał:
Ale aby zobrazować o co mi chodzi też posłużę się dowodem, proszę:

1.jpg

Ze 122zł robi się prawie 1000zł tylko dlatego, że ktoś posłuchał takiej rady jak Twoja "niech oddadzą do Sądu" Tak się dzieje w 9 na 10 przypadkach,
Koszty sądowe ponad 200 zł od kwoty 122 zł? Nierealne. Albo w sądzie się komuś coś popieprzyło (w co wątpię), albo po prostu pokazujesz pismo ze sprawy już w zdecydowanej części spłaconej, umorzonej i znów wszczętej. Koszty komornicze to ponad 500 zł za całość (jak widzisz VAT to ok. 90 zł czyli od opłaty stosunkowej 1/10).
I gwóźdź programu: jest tyle kosztów, ale jak widzisz przeważająca część tychże to koszty komornicze, których po prostu można uniknąć płacąc przegrana sprawę zaraz po wyroku bądź jego uprawomocnieniu się, zanim trafi do komornika.
Rappero napisał:
Powiem Ci jak to się dla Ciebie skończy.
W ciągu kilku tygodni dostaniesz polecony z e-sądu albo z nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym. I ten nakaz nie będzie opiewał na kwotę którą dziś zalegasz ale od kilku do kilkunastu stów więcej niż teraz (w zależności od tego czy ci dowalą koszty zastępstwa procesowego lub inne) plus 30-50zł kosztów procesu w postępowaniu epu.
Tak, dowalą mu 5x360 zł kosztów że aż mu kredki z tornistra wypadną... Jeśli żądanie pozwu będzie bezzasadne to wniesie sprzeciw i w SR spokojnie obali różne bezpodstawne naliczenia
Rappero napisał:
Albo dostaniesz pismo, że oddali do rejonowego. Tam jak przegrasz to Sąd cię dodatkowo obciąży kilkoma stówami kosztów procesu.
Bredzisz Bredzisławie Raperujący.
Rappero napisał:
Z tego co piszesz dług jest zasadny, więc go nie obalisz.
Wróżbita z ciebie? Skąd wiesz jakie będą załączniki pozwu i wnioski dowodowe?
Rappero napisał:
Skończy się u komornika
Przepraszam, czy istnieje jakiś ustawowy obowiązek że każda sprawa trafia do komornika?
Rappero napisał:
a zatem kilka stów kolejnych opłat i zaliczek egzekucyjnych. A od tego co ci komornik zabierze najpierw 8-16% weźmie sobie i obciąży cię jeszcze VAT-em, który dodatkowo pomniejszy to co ci zabrał.
Albo oddasz komornikowi 1000zł, plus łącznie drugi 1000zł (jak będziesz miał szczęście) kosztów sądowych i opłat. A z każdego 1000zł który ci komornik zabierze to 80-160zł plus VAT będzie potrącać.
Raz jeszcze polecam czytać art. 49 ustawy.
Rappero napisał:
A jak chcecie się ze mną kłócić, że jestem idiota bo 500zł naliczył komornik, a sąd kosztów zastępstw procesowego to sorry, ale to bez różnicy.
Powiem więcej - w tym przypadku - niech się dłużnik cieszy, że jeszcze kolejnych 500zł kosztów zastępstwa Sąd nie uznał. Bo by było 1500 do oddania.
Tu się nawet nie ma o co spierać :)
Rappero napisał:
Powiem więcej. Większość forumowiczów nawet jak po przeczytaniu tu porad wniesie sprzeciwy to potem w Sądzie ich zjedzą i dowalą koszty procesu już nie tak taniego jak w epu.
Koszty procesu są takie same. Fakt, jeśli pozwany nieobeznany w tematyce zacznie się sam bronić - to go zjedzą. Dlatego trzeba poprosić kogoś, kto czai sprawy.
Rappero napisał:
A zanim do tego dojdzie to dostaniesz pisemne zawiadomienie o cesji (jak nie wyślą to nie mogą pójść do sądu), oraz przedsądowe wezwanie do zapłaty wysyłane za zwrotnym poręczeniem odbioru (bez którego też pozew im się rypnie).
Brednie nad bredniami!!!
1. Brak informacji o cesji skutkuje tylko tym, że spełniając świadczenie do rąk poprzedniego wierzyciela uwalniasz się od długu - cesjonariusz po pieniądze musi iść do cedenta, bo zaniedbał poinformowania cię że teraz to jemu już masz płacić - art. 512 k.c.
2. Wezwanie do zapłaty nie musi być za zwrotnym potwierdzeniem odbioru (zwykły polecony wystarczy), ani też nie jest konieczne do wytoczenia powództwa. Te przepisy nie istnieją od maja 2012, obudź się raperujący raperze! Jednakże brak wysłania wezwania do zapłaty skutkuje tym, że jeśli pozwany uzna powództwo to mimo tej porażki może nie zapłacić kosztów sądowych i zastępstwa, a sąd zasądzi zwrot od powoda - art. 101 k.p.c.

Rappero napisał:
Sprzedaje się te długi które się nie płacą. Zazwyczaj po bezskutecznej egzekucji komorniczej.

Jak zaczniesz płacić to nikt cie do komornika nie odda.
Taaaaaa......
Rappero napisał:
Nawet jeśli już cię pozwali i dostaniesz nakaz za tydzień to jak będą wpłaty to nikt cię nie odda do komornika i oszczędzisz kilka stów na komorniku.
Jeśli pozwany wie jak, to komornik sprawy (przegranej przez pozwanego) i przez półtora roku nie zobaczy.
Rappero napisał:
Zacznij. Po prostu.
Ty zacznij. Po prostu zacznij przestrzegać regulamin tego forum i nie pisz serii postów, którymi walisz jak w sedes przy biegunce... Masz 20 minut na edycję.
 
Rappero napisał:
Po co sprzedać pozostałe 400zł za 10% skoro możesz im oddać całe 400? To się biznesowo nie opłaca.
A czy nie zauważyłeś, że firmy sprzedają długi między sobą? Zwłaszcza, że czasami są Ci sami właściciele/udziałowcy? Jak sądzisz dlaczego? Z uwagi na lepszych windykatorów? I najczęściej przy spłacie w ratach.
Rappero napisał:
Pisałem o przypadku przeze mnie przytoczonym.
Twój przypadek przytoczyła Amelia siejąc ferment i dezinformację.
W końcu rozmawiamy o działaniu i etyce firm windykacyjnych czy twoim przypadku, gdzie jest pismo od komornika o kosztach? W którym miejscu Amelia zasiała ferment i dezinformację? Sąd oddalił powództwo z uwagi na chore wyimaginowane koszty i skierował do rejonowego. Powód wycofał pozew - dlaczego? Dłużnik chce do rejonowego, tylko teraz nie może bo "windykacja" się "scykała" - ale przecież wierzyciel ma wygrane, bo dług główny jest zasadny. Dlaczego windykacja nie wystąpiła do rejonowego?
Rappero napisał:
Powtarzam raz jeszcze. NIGDY NIKOMU NIC DO ŁAPY.
ZAWSZE NA KONTO Z UMOWY.
...
W Twoim przypadku błędem było, że płaciliście przedstawicielowi do łapy. Gdyby na konto kasa wpływała w ogóle nie byłoby gadki.
Rappero napisał:
Gdybyś płacił przelewem na konto, a nie windykatorowi do łapy to całość wpłaconych pieniędzy szła by na spłatę długu, a nie działką dla windykatora terenowego.
Czyli twierdzisz, że windykator kradł/przywłaszczał po drodze pieniądze czy jak? Nie przekazuje pieniędzy do firmy w której pracuje? Nie rozumiem twojej wypowiedzi. Pozwolisz, że zacytuję znowu:
Rappero napisał:
Tylko NA KONTO FIRMY KTÓRA IM ZLECA WINDYKACJA bo właśnie wtedy nie płaci się im prowizji, oni nic nie zabierają, a całość kasy idzie na spłatę długu.
Rappero napisał:
Bzdura. Żadna firma windykacyjna nie nalicza kosztów.
Rappero napisał:
Kosztów firma windykacyjna nie może naliczać, ani na zleceniu, ani jak kupią.
Rappero napisał:
To ona dołożyć może koszty dopiero na etapie POZWU SĄDOWEGO czyli w SĄDZIE
Sorry Rappero, ale sam sobie zaprzeczasz w swoich wypowiedziach... Raz mówisz, że nie biorą prowizji, później że prowizję biorą. Potem twierdzisz, że nie mogą naliczać kosztów (mówimy tu o kosztach windykacyjnych a nie zastępstwa czy kosztów sądowych), następnie że w postępowaniu już mogą.
Proszę wyjaśnij mi - najlepiej podeprzyj to jakimkolwiek artykułem k.c. - może wtedy sam dojdziesz ładu w swoich wypowiedziach... Uważam, że dalsza polemika z tobą nie ma najmniejszego sensu bo sam nie wiesz czego chcesz.
W jednym jedynie się z tobą zgodzę - długi trzeba spłacać. Tylko, że ja dodatkowo uważam - niech to będą uczciwe koszty.
Mam przypadek również, że za 2,70 (była jedna rata spóźniona przy wpłacie przy spłacie kredytu i powstała niedopłata) - kredyt spłacony w 2004r. Firma windykacyjna zgłosiła się w ubiegłym roku z żądaniem kwoty 2934zł (bez sprawy sądowej, kosztów komorniczych). Banku już nie ma (Cukrowniczy lub cukiernictwa - coś takiego było). Uważasz, że spłacić? Komu? Ile? Te ostatnie pytania to pytanie retoryczne.
 
Ostatnia edycja:
Amelia, jesteś niesamowita i obcykana w tych tematach i dzięki, że mogę czegoś się od Ciebie i Gilomana dowiedzieć. Nie wszystko kumam ale posiedzę nad tym na spokojnie. Jeszcze raz Wam dziękuję.
 
giloman napisał:
Sąd oddalił powództwo z uwagi na chore wyimaginowane koszty i skierował do rejonowego. Powód wycofał pozew -
EPU niczego nie oddalił, bowiem nie od tego jest. Po prostu nie wydał nakazu gdyż nie znalazł ku temu podstaw i od razu skierował do SR
giloman napisał:
Czyli twierdzisz, że windykator kradł/przywłaszczał po drodze pieniądze czy jak? Nie przekazuje pieniędzy do firmy w której pracuje? Nie rozumiem twojej wypowiedzi.
Albo nie przekazywał, albo windykacja stosowała własne "obliczenia"
giloman napisał:
Mam przypadek również, że za 2,70 (była jedna rata spóźniona przy wpłacie przy spłacie kredytu i powstała niedopłata) - kredyt spłacony w 2004r. Firma windykacyjna zgłosiła się w ubiegłym roku z żądaniem kwoty 2934zł (bez sprawy sądowej, kosztów komorniczych).
:D
 
giloman napisał:
A czy nie zauważyłeś, że firmy sprzedają długi między sobą? Zwłaszcza, że czasami są Ci sami właściciele/udziałowcy? Jak sądzisz dlaczego? Z uwagi na lepszych windykatorów? I najczęściej przy spłacie w ratach. W końcu rozmawiamy o działaniu i etyce firm windykacyjnych czy twoim przypadku, gdzie jest pismo od komornika o kosztach?

To było zdjęcie pisma od komornika. I ono potwierdza moją tezę, na którą plujecie cały czas - Sąd i Komornik dowala koszty. Kosmiczne. Nieopłacalne.. Jak się uda obalić pozew to wtedy i tylko wtedy ma się korzyść, jak się nie uda, to robią się horrendalne koszty, które trzeba płacić, a których można było uniknąć. Taka Amelia która za nic nie odpowiada może sobie byle idiocie doradzać wszystko, a jak się nie uda to sorry, każdy sam podejmuje decyzje. Najwyżej dopłaci się od kilku do kilkunastu stów za porady ciotki "dobrej rady".

Amelii nie będę odpisywał na jej brednie. Nie zna się. Wprowadza w błąd. W zawiłych przypadkach jest w stanie pomóc, gdzie są błędy po stronie wierzyciela, niezasadne i wątpliwe długi. Ale takich dłużników jest promil, a ona wpaja biednym i podatnym na głupie rady wpływy dużnikom durnoty. Jak Andrzej Lepper z mównicy populistyczne pod dłużników głupoty wypisuje, a każdy zadłużony czytając jej "porady" odrazu się fapfapfapuje z radości, że nareszcie ktoś doradził jak zamknąć ryj windykatorowi.
Koniec będzie taki, że 1 pomoże, 9 zaszkodzi. Jak zwykle u niej.

W którym miejscu Amelia zasiała ferment i dezinformację? Sąd oddalił powództwo z uwagi na chore wyimaginowane koszty i skierował do rejonowego. Powód wycofał pozew - dlaczego? Dłużnik chce do rejonowego, tylko teraz nie może bo "windykacja" się "scykała" - ale przecież wierzyciel ma wygrane, bo dług główny jest zasadny. Dlaczego windykacja nie wystąpiła do rejonowego?

Tym zasiała ferment, że aby udowodnić swoje racje nade mną przytoczyła Ciebie, Twoją sprawę i printscreen Twojego pisma. Nic to nie miało wspólnego z moją tezą. Mało tego, jak twierdziłem, że firma windykacyjna na etapie przedsądowym nie może doliczać kosztów - krzykom histerycznym Amelii końca nie było, że mogą mogą i pokazuje jako dowód printscreen z pozwu, a pozew to już nie przedsądowe, tylko sądowe (sic!). Tym sieje ferment.

Czyli twierdzisz, że windykator kradł/przywłaszczał po drodze pieniądze czy jak? Nie przekazuje pieniędzy do firmy w której pracuje? Nie rozumiem twojej wypowiedzi. Pozwolisz, że zacytuję znowu:

Powtórzę bo widzę, że wszyscy macie problemy ze zrozumieniem:
NIGDY NIE PŁACI SIĘ WINDYKATOROWI TERENOWEMU
ZAWSZE PŁACI SIĘ PRZELEWEM NA KONTO Z UMOWY
JAK CIĘ NIE STAĆ, A WINDYKATOR CHCĘ WIĘCEJ, TO PŁAĆ TYLE ILE MOŻESZ I MNIEJ W CZTERECH LITERACH WINDYKATORA
CZEKANIE NA SĄD W 9 na 10 PRZYPADKÓW KOŃCZY SIĘ PRZEGRANĄ DŁUŻNIKA I POWIĘKSZENIEM DŁUGU O KOSZTY ZASĄDZONE PRZEZ SĄD I KOSZTY EGZEKUCJI - TO SIĘ NIE OPŁACA!

Co do poniższego to wy tak na poważnie, że nie ogarniacie?
Dobra, napiszę raz jeszcze...

Sorry Rappero, ale sam sobie zaprzeczasz w swoich wypowiedziach... Raz mówisz, że nie biorą prowizji, później że prowizję biorą.

ZANIM DŁUG TRAFI DO SĄDU:
1. Firma windykacyjna nie obciąża dłużnika kosztami, ani prowizją za swoje działania.
2. Firma windykacyjna obciążą wierzyciela kosztami i prowizją za swoje działania.
3. Dłużnik nie jest obciążany, zatem jak wpłaci 1000zł, to cały 1000zł pomniejsza mu dług.
4. Wierzyciel płaci firmie windykacyjnej, zapłata w żaden sposób nie jest doliczana do salda długu dłużnika.

Na tym etapie NIKT NIC NIE DOLICZA bo prawo tego zabrania.
Jak dłużnik spłaci na tym etapie to ma spłatę BEZKOSZTOWĄ.

Potem twierdzisz, że nie mogą naliczać kosztów (mówimy tu o kosztach windykacyjnych a nie zastępstwa czy kosztów sądowych), następnie że w postępowaniu już mogą.

Zgadza się. UOKiK wprowadził takie zasady, że w postępowaniu przedsądowym windykacja jest za darmo dla dłużnika, ale na koszt wierzyciela. A w postępowaniu sądowym już wierzyciel ma prawo domagać się zwrotu kosztów windykacji i administracji i to Sąd podejmuje decyzję czy je uznać, czy odrzucić, czy zmiarkować. Gdybyście nie bazowali na populistycznych bzdetach to byście te dwie kwestie rozróżniali

Tak reguły rynku ustawił regulator. I populistyczny bełkot, że firmy windykacyjne bezprawnie naliczają koszty to jest śmiech na sali. Dopóki Sąd nie zasądzi kosztów windykacji firma windykacyjna nie ma prawa pobrać ani złotówki z tych kosztów bo inaczej łamie przepisy UOKiK. Koniec kropka.

Dlatego uważam, że pójście do Sądu jest dla dłużnika ryzykowne. Bo jak się nie uda obalić pozwu to się słono płaci. SŁONO.

Tak jak napisała Amelia na tym etapie można wnosić i o 1 milion kosztów jeśli ma się takie życzenie i się na rozprawie przedstawi dowody na te koszty. Wiadomo, że Sąd to zmiarkuje, ale w pozwie wnosić sobie możesz o wszystko co jest dozwolone w przepisach.

POZEW SĄDOWY
1. Wierzyciel wnosi o zasądzenie kosztów windykacji i administracji - MA DO TEGO PRAWO TYLKO NA TYM ETAPIE. JEST TO ETYCZNE oraz LEGALNE!

2. Wierzyciel za pośrednictwem kancelarii prawnej wnosi o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w maksymalnie dozwolonej w przepisach kwocie, a także koszty egzekucyjne jeśli się da w danej sprawie.

3. Co Sąd zasądzi to indywidualna sprawa. E-Sąd na 10 takich samych pozwów może 9 klepnąc, a 10-ty już nie i oddali do rejonowego. A tam wierzyciel podejmuje decyzję, czy wycofać (jak to było u Ciebie) bo ma np. słabe papiery na wierzytelność, czy idzie na całość i albo wygra, albo nie. Ryzyk-Fizyk.

Proszę wyjaśnij mi - najlepiej podeprzyj to jakimkolwiek artykułem k.c. - może wtedy sam dojdziesz ładu w swoich wypowiedziach... Uważam, że dalsza polemika z tobą nie ma najmniejszego sensu bo sam nie wiesz czego chcesz.

Wkleiłem zdjęcie z pisma od komornika, aby Wam pokazać ile kosztowało postępowanie sądu i komornika dla dłużnika - mało wam, co więcej Amelia twierdzi, że to co zasądził Sąd jest nierealne. No rewelacja. Tak Sąd zasądził czy się jej to podoba czy nie i dlatego uważam, że to kretynizm bezsporne długi ładować do sądu i egzekucji bo kończą się własnie tym, że zamiast 122 złotych oddać trzeba prawie 1000zł. I że komornik nie zabierze od 8 do 16% tylko mniej. A co za różnica? Niech z każdej złotówki zabiera i 5% to i tak o 5% drożej dla dłużnika niz spłata przed nakazem windykatorowi.

Wolicie babrać się w bełkocie Amelii, która w swoich wypowiedziach najpierw mnie karci, że nie ma co płacić windykatorom tylko iść do sądu. Jak pisze i przedstawiam dowód, ze się to nie opłaca - to ona sie czepia, że nie można dowalić 600zł kosztów tylko znacznie mniej bo 100 czy 200zł. A to tylko potwierdza moją tezę, że jak się w sądzie przegra to się to dłużnikowi NIE OPŁACA

W jednym jedynie się z tobą zgodzę - długi trzeba spłacać. Tylko, że ja dodatkowo uważam - niech to będą uczciwe koszty.

To źle mnie zrozumiałeś. Bo ja Wam od 2 dni tłumaczę, że długi trzeba płacić mądrze (przelewy na numer konta z umowy) i przed sądem, aby NIE BYŁO ŻADNYCH KOSZTÓW do zapłaty.

Mam przypadek również, że za 2,70 (była jedna rata spóźniona przy wpłacie przy spłacie kredytu i powstała niedopłata) - kredyt spłacony w 2004r. Firma windykacyjna zgłosiła się w ubiegłym roku z żądaniem kwoty 2934zł (bez sprawy sądowej, kosztów komorniczych). Banku już nie ma (Cukrowniczy lub cukiernictwa - coś takiego było). Uważasz, że spłacić? Komu? Ile? Te ostatnie pytania to pytanie retoryczne.

2,70 na numer konta z umowy. To na dobry początek. I do wierzyciela zgłosić się o pełną rozpiskę na co składa się zadłużenie. Jak nie ma zasądzonych przez Sąd kosztów to je kwestionować, podważać, nie płacić. Ale jeśli gdzieś po drodze był nakaz sądowy i sąd zasądził koszty, a potem było u komornika i ten orzekł bezskuteczność, ale swoje koszty doliczył to pozamiatane. Czas na kwestionowanie jest tylko do czasu wydania klauzuli wykonalności. A to, że dziś nie ma banku cukrowniczego, to nie znaczy, że on upadło tylko ktoś go kupił, a konkretnie Getin Bank. A to znaczy, że zastosowali pewnie te same sztuczki prawne jak getback i pewnie już jest zasądzone wszystko bo na czas nikt nie wniósł sprzeciwu. Ale to moje domysły bo napisać w internecie mozna wszystko i zawsze na swoją korzyść :) Natomiast jak jest nakaz zapłaty i go nie obalisz to zapłacisz prędzej czy później. Jak nie dziś to za 5-10-15 lat.
 
Ostatnia edycja:
sithlord napisał:
Amelia, jesteś niesamowita i obcykana w tych tematach i dzięki, że mogę czegoś się od Ciebie i Gilomana dowiedzieć. Nie wszystko kumam ale posiedzę nad tym na spokojnie. Jeszcze raz Wam dziękuję.

Daj znać jak za ten dług komornik siądzie ci na wypłacie :brawo::winko:
 
amelia2013 napisał:
Po prostu zacznij przestrzegać regulamin tego forum i nie pisz serii postów, którymi walisz jak w sedes przy biegunce... Masz 20 minut na edycję.

Skoro poczułaś się jak sedes to przepraszam.
 
Rappero Bardzo ładnie piszesz o płaceniu WIERZYCIELOWI na konto i że to jest spłata długu , a nie prowizji firmy windykacyjnej , masz rację , ale wierzyciel ściągnie z dłużnika te pieniądze , a jad dłużnikowi nie będzie się to podobało to sprawa i tak zakończy się w SĄDZIE . To jest chyba proste ktoś jest mi winien 1000zł. ja oddaje sprawę firmie windykacyjnej , oni dzwonią , wysyłają listy , a wreszcie kilka razy wysyłają terenowego , który ma 200km. do dłużnika , koszty windykacji to np. 700zł. i co wierzyciel to pokrywa i jest dumny że odzyskał z 1000zł. - 300zł. ? no nie bardzo.
 
damian xxx napisał:
Rappero Bardzo ładnie piszesz o płaceniu WIERZYCIELOWI na konto i że to jest spłata długu , a nie prowizji firmy windykacyjnej , masz rację , ale wierzyciel ściągnie z dłużnika te pieniądze , a jad dłużnikowi nie będzie się to podobało to sprawa i tak zakończy się w SĄDZIE . To jest chyba proste ktoś jest mi winien 1000zł. ja oddaje sprawę firmie windykacyjnej , oni dzwonią , wysyłają listy , a wreszcie kilka razy wysyłają terenowego , który ma 200km. do dłużnika , koszty windykacji to np. 700zł. i co wierzyciel to pokrywa i jest dumny że odzyskał z 1000zł. - 300zł. ? no nie bardzo.

Wpłacałbyś przelewem, tytułował przelew "spłata pożyczki numer ...." to by księgowali na spłatę pożyczki. Jakby doliczali koszty windykacji to by cie musieli wezwać na piśmie do spłaty tych kosztów, z tym pismem do UOKiK skarga. Jak oddadzą do Sądu to MASZ 100% SPORNĄ WIERZYTELNOŚĆ bo masz kwity, że spłaciłeś pożyczkę i chciałeś by księgowali na spłatę kapitału i należnych odsetek za spóźnienia, a nie jakies dziwne koszty. Jak do Sądu oddaję same koszty windykacji to i tutaj chyba Amelia przyzna mi rację masz sprawę w Sądzie w 100% wygraną. I BEZKOSZTOWĄ.

Jeśli masz kapitał do oddania to najwyżej mogą odrzucić pozew w całości, albo w części (w zależności czy wliczyli te koszty w saldo długu oddanego do nakazu, czy też wnieśli dodatkowo o zasądzenie kosztów - jak pierwszy wariant to sąd może odrzucić pozew całości, jak drugi to klepnie kapitał, odsetki należne, koszty procesu, koszty zastępstwa procesowego ale nie klepnie kosztów windykacji. Czyli taki wariant masz już KOSZTOWY.
 
Znowu dobrze piszesz , ale w praktyce jest tak że doliczą koszta windykacji , a po wyroku np. e-sąd Lublin, zwykły Kowalski podda się egzekucji komorniczej i tyle , a jak poczyta np. to forum to ma szanse na wygraną sprawę , więc wszyscy po trochę mają rację.
 
Powrót
Góra