Windykacja vex. POMOCY

  • Autor wątku Autor wątku goda.K
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
amelia2013 napisał:
Wcześniej twierdziłeś coś innego, pisząc coś o prowizji...

A od kiedy prowizją obciążany jest dłużnik? Chyba tylko w Twoich chorych urojeniach. To właśnie jest zaleta spłaty na etapie firmy windykacyjnej bo dłuznik wpłaca 1000zł i cały 1000zł pomniejsza jego dług. A prowizję dla firmy windykacyjnej wierzyciel wypłaco nie obciążając nią dłużnika bo polskie prawo tego zabrano.

Czyli zupełnie odwrotnie niż u komornika. Bo komornik weźmie 1000zł, najpierw odliczy swoją prowizję i to co zostanie pomniejsza dług.

Gdzie w tym sens pchanie się do komornika?


Nie? To poczytaj wątki dotyczące getBack :) I doliczanie do "długu" kosztów sądowych i innych, których żaden sąd nie zasądził

brednie. to że ktos coś takiego napisał nie znaczy, że to prawda. A jeśli tak jest to niech idą z tym do UOKiK to dowalą getbackowi 10% przychodów za miniony rok. Tylko, że na podstawie wpisów w necie to akurat nikt nic nie zrobi. Getback ma własną kancelarię prawną wpiętą w grupę kapitałową i tam dowalić max koszty to akurat najmniejszy problem. Nie udowodnisz getbackowi swoich zarzutów bo bazujesz tylko na tym, co ktoś w necie napisał. Dowody, kochanie, dowody pokaż, że tak jest jak oskarżasz

Stary, ty już nawet nie mnożysz, ty potęgujesz potęgi :)
Wnosić to sobie można nawet i o 150 wielbłądów :) 99,5% spraw kończy się zasądzeniem stawki z rozporządzenia. Kilkukrotność stawki minimalnej dotyczy mocno skomplikowanych spraw gospodarczych, o których ty nawet bladego pojęcia nie masz.
Zwykłe pozwy z windykacji i funduszy kończą się praktycznie zawsze stawką minimalną - czy to dla funduszu, czy dla pełnomocnika pozwanego. Pogadaj z radcami, dowiesz się jak jest naprawdę, zamiast podniecać się tutaj potęgowaniem kwot i bezsensownym straszeniem że z 1 tys. wps zrobi się kilka tysięcy zł kosztów, ponieważ:

- 600 zł koszty sądowe: totalne brednie, radzę poczytać wysokość opłat wpisowych
- 5x360 zł: już pisałam o tych bzdurach
- kancelaria prawna dowali kilkaset zł kosztów egzekucyjnych: szkoda komentować te brednie... należy się 1/4 stawki minimalnej czyli 90 zł. I nie kancelaria prawna "dowala", tylko komornik przyznaje wg rozporządzenia

Bzdury piszesz. Tak ci się może wydawać i pewnie w twoim kolorowym świecie kucyków pony tak właśnie jest, ale prawda jest taka, że każdy fundusz sekurytyzacyjny właśnie pompuje długi kosztami zastepstwa procesowego, które w większości przypadków - sądy jednak nie odrzucają. A powiem ci dlaczego. Otóz dlatego, że robi się to przez e-sąd, a jak e-sąd odrzuca do rejonowego to wystarczy, że dłużnik się nie pojawi aby sąd mu dowalił max koszty jakie kancelaria sobie z tytułu zastepstwa procesowego naliczyła. Aby było tak jak piszesz to dłużnik musiałby być osobiście na rozprawie i przekonać sędziego do swoich racji. Większość dłużników nie idzie do sądu na takie rozprawy. Podobnie jak wierzyciele. Nie ma jednej, nie ma drugiej strony to co się sąd ma spinać? Klepią co powód składa. I taka jest praktyka. I tak się kończy radzenie, by czekać na Sąd.

Trudne sprawy gospodarczo? Byle prawniczyna potrafi każdą sprawę tak skomplikować, że sądy nie znające się na windykacji, dostające dziesiatki wydruków umów, wyciagów i innych dokumentacji od powoda nawet ich nie przeglądają tylko przyklepują jak nie ma sprzeciwów.

A już prostym dowodem na to, że się mylisz są chociażby nakazy zapłaty z mandaty z jazdy bez biletu MPK. 120zł kara plus nawet 600zł kosztów zastępstwa procesowego. Poczytaj sobie co tu na forum o nakazach sądowych za mandaty piszą to może grawitacja ściągnie cię z obłoków. Chciałbym aby było jak piszesz, ale mylisz się - skierowanie sprawy do sądu to dla wierzyciela maszynka do krojenia leszczy na kasę w świetle prawa. Dlatego nigdy nie powiem, że mądrze jest przestać płacić i czekać na sąd.

Może lepiej będzie jak pójdziesz na spacer, zamiast wypisywać dalsze głupoty?

A ty zmień dilera, bo przestajesz odróżniać wymysłów od rzeczywistości.
 
sithlord napisał:
Witam serdecznie. Jesteśmy na tym forum po to, żeby ktoś coś komuś wyjaśnił a nie się wykłócać i bić na słowa. I tak do kolegi powyżej. Ja nie lamentuję i nie płaczę tylko zadaje pytania. Ale Rappero, Twoje wszystkie wpisy mogę odczytać, że jestem nieuczciwy. To jest moja konkluzja po Twoich wpisach. Ale do rzeczy. Otóż zadzwoniłem do swojego wierzyciela czyli firmy pożyczkowej X na, której zlecenie działa firma VEX. Oczywiście jak wszędzie bałagan. Chciałem się z nimi porozumieć ale pod warunkiem zabrania sprawy z VEX-u. Oczywiście ktoś z firmy X zlecił firmie VEX windykację ale nie ma, o zgrozo osoby władnej, żeby zabrać sprawę z VEX. Powiedziałem, że mogę się z Państwem dogadać a firma VEX nie jest dla mnie żadną stroną. To jest sprawa między mną a Wami ( firmą X ). Oczywiście ble, ble, ble, nie da rady proszę się kontaktować z firmą VEX. Chciałem dogadać się bezpośrednio z wierzycielem. Kontaktowałem się dzisiaj po 8 rano, brak jakiejkolwiek chęci. I znów zdarta płyta. Proszę kontaktować się z firmą VEX. Oczywiście Panu z firmy X na spokojnie wszystko wytłumaczyłem i jak napisałem, nie ma osoby władnej zabrania tej sprawy z firmy VEX. Ktoś ją tam skierował ale nie ma już nikogo aby im ją zabrać. Ok. Chciałem się dogadać bezpośrednio z wierzycielem ale nie chcieli. Spoko. Usłyszałem, że jeśli firma VEX nie odzyska długu to sprawa z powrotem wróci do firmy X a później cała procedura z nakazem zapłaty a sprawa idzie do komornika. Także chciałem się dogadać z moim wierzycielem bezpośrednio ale również odmowa. Więc ani z VEX ani z wierzycielem nie ma chęci na dogadanie się ze mną. Czekam cały czas na rozwój wydarzeń, oczywiście nie dam się zastraszyć, bo jestem silny psychicznie i w życiu przeszedłem przez dużo, po 1000kroć gorsze rzeczy niż VEX.

Tak się przedstawia sprawa. Myślę, że wyczerpałem wszystkie możliwości polubownego załatwienia sprawy.

Czyli jednak dług jest zasadny. Nikt od ciebie nic nie wyłudza. Nikt cie nie okrada. Pożyczyłeś. Nie oddałeś. Teraz pretensje, że nikt sie nie zgadza na to, że chcesz w ratach. Człowieku dam ci radę, ale i wszystkim innym, którzy mają tak głupie myślenie - jak ci się wierzyciel nie zgadza to płać jak możesz i jak cię stać, ale płać, bo inaczej trafisz do sądu, a potem komornik cię będzie doił latami. 10 lat ważny nakaz. Przedłużenie o kolejne 10 lat kosztuje grosze. I nikt ci tego nie odpuści. Dziś cię nie stac, ale za 2 lata będzie cię stac i się okaże, że z 1000zł długu nagle zrobiło się 2200zł bo słuchałeś debilnych rad by iść do sądu, zamiast płacić po 100zł czy to się wierzycielowi i firmie windykacyjnej podoba czy nie.

Zacznij płacić to nie będziesz miał sobie nic do zarzucenia i nikt cię od nieuczciwych wyzywać nie będzie. Proste.
 
Ostatnia edycja:
Amelio i Giloman. Naprawdę jesteście magikami w tych sprawach. Nie wiem czy macie do czynienia na co dzień z prawem czy jesteście po prostu pasjonatami tych zagadnień, mniejsza o to ale to co piszecie i popieracie to konkretami to po prostu mistrzostwo.

Dziękuję Wam za wsparcie w tej sprawie. Stokrotne dzięki :)
 
giloman napisał:
Nie mogą, ale naliczają. Tutaj masz printscreen z powództwa z 16 stycznia tego roku więc jest "świeże":
1.jpg

Powiedz mi w takim razie co oznacza stwierdzenie "opłaty windykacyjne i administracyjne" w pozwie wniesionym przez jedną z firm windykacyjnych. Firma kupiła dług 419zł w październiku 2015r. Wniosła do epu - więc kosztów zastępstwa nie ma. Chce ponad 800zł. Za co?
Po pierwsze - na podstawie tych "dowodów" powództwo jest do bezwzględnego oddalenia w całości :)
Po drugie - te opłaty to kwoty z tabelek, zawyżone a ich poniesienie jest nieudokumentowane.
Po trzecie - wniosek o koszty zastępstwa procesowego na pewno jest, przeczytaj dokładnie pozew

Rappero napisał:
A od kiedy prowizją obciążany jest dłużnik? Chyba tylko w Twoich chorych urojeniach.
Sam osobiście człowieku napisałeś, że jeśli zapłaci bezpośrednio do wierzyciela, to windykacja nie naliczy prowizji . Kierując się podstawową zasadą logiki: jeśli nie zapłaci wierzycielowi, to prowizję naliczą.

Chyba że masz jakieś problemy pod sufitem, to logika niestety wysiada...
Rappero napisał:
Nie udowodnisz getbackowi swoich zarzutów bo bazujesz tylko na tym, co ktoś w necie napisał. Dowody, kochanie, dowody pokaż, że tak jest jak oskarżasz
Dysponuję sporą ilością pisemek od getBack w tej tematyce, więc może raczysz zamilknąć?
Rappero napisał:
Bzdury piszesz. Tak ci się może wydawać i pewnie w twoim kolorowym świecie kucyków pony tak właśnie jest, ale prawda jest taka, że każdy fundusz sekurytyzacyjny właśnie pompuje długi kosztami zastepstwa procesowego, które w większości przypadków - sądy jednak nie odrzucają. A powiem ci dlaczego. Otóz dlatego, że robi się to przez e-sąd, a jak e-sąd odrzuca do rejonowego to wystarczy, że dłużnik się nie pojawi aby sąd mu dowalił max koszty jakie kancelaria sobie z tytułu zastepstwa procesowego naliczyła. Aby było tak jak piszesz to dłużnik musiałby być osobiście na rozprawie i przekonać sędziego do swoich racji. Większość dłużników nie idzie do sądu na takie rozprawy. Podobnie jak wierzyciele. Nie ma jednej, nie ma drugiej strony to co się sąd ma spinać? Klepią co powód składa. I taka jest praktyka. I tak się kończy radzenie, by czekać na Sąd.
Szkoda nawet komentować tych bredni...
Rappero napisał:
Trudne sprawy gospodarczo? Byle prawniczyna potrafi każdą sprawę tak skomplikować, że sądy nie znające się na windykacji, dostające dziesiatki wydruków umów, wyciagów i innych dokumentacji od powoda nawet ich nie przeglądają tylko przyklepują jak nie ma sprzeciwów.
Skoro nie ma sprzeciwu, to chyba jest oczywiste że sąd zasądza żądanie pozwu, nieprawdaż?
Rappero napisał:
A już prostym dowodem na to, że się mylisz są chociażby nakazy zapłaty z mandaty z jazdy bez biletu MPK. 120zł kara plus nawet 600zł kosztów zastępstwa procesowego. Poczytaj sobie co tu na forum o nakazach sądowych za mandaty piszą to może grawitacja ściągnie cię z obłoków. Chciałbym aby było jak piszesz, ale mylisz się - skierowanie sprawy do sądu to dla wierzyciela maszynka do krojenia leszczy na kasę w świetle prawa. Dlatego nigdy nie powiem, że mądrze jest przestać płacić i czekać na sąd.
Najpierw to się doucz człeku, że to nie są mandaty. Po drugie żaden sąd nie zasądzi 600 zł kosztów zastępstwa od 120 zł wps. Chyba że w twoim urojonym świecie różowo-niebieskich jednorożców.
Rappero napisał:
A ty zmień dilera, bo przestajesz odróżniać wymysłów od rzeczywistości.
Ja rozumiem, że na odchudzanie bierzesz jakieś halucynki bo wówczas trudno sięgnąć do lodówki strzeżonej przez czupakabrę, ale sądzę że powinieneś wziąć dzisiejszą dawkę leków. Bez odbioru
 
Ostatnia edycja:
Rappero napisał:
Czyli jednak dług jest zasadny. Nikt od ciebie nic nie wyłudza. Nikt cie nie okrada. Pożyczyłeś. Nie oddałeś. Teraz pretensje, że nikt sie nie zgadza na to, że chcesz w ratach. Człowieku dam ci radę, ale i wszystkim innym, którzy mają tak głupie myślenie - jak ci się wierzyciel nie zgadza to płać jak możesz i jak cię stać, ale płać, bo inaczej trafisz do sądu, a potem komornik cię będzie doił latami. 10 lat ważny nakaz. Przedłużenie o kolejne 10 lat kosztuje grosze. I nikt ci tego nie odpuści. Dziś cię nie stac, ale za 2 lata będzie cię stac i się okaże, że z 1000zł długu nagle zrobiło się 2200zł bo słuchałeś debilnych rad by iść do sądu, zamiast płacić po 100zł czy to się wierzycielowi i firmie windykacyjnej podoba czy nie.

Zacznij płacić to nie będziesz miał sobie nic do zarzucenia i nikt cię od nieuczciwych wyzywać nie będzie. Proste.

Rappero. Czy gdziekolwiek wyczytałeś, w każdym z postów, które zamieściłem, że dług jest niezasadny? Czy wyczytałeś, że nie mam długu? NIE!!! Po drugie, oni czyli mój wierzyciel ani VEX nie chcą o tym słyszeć ( o dogadywaniu się ) A ja nie lamentuję, tylko zasięgam opinii. Po drugie. Ja im wpłacę co miesiąc załóżmy po 100 zł, co ich zupełnie nie interesuje, dalej, brak papierów czyli konkretów. Ja będę płacił po 100 zł załóżmy a później się okaże, że pieniądze przepadły w przestrzeni kosmicznej a ja dalej zostanę z długiem. Wszystko jest palcem na wodzie pisane. I nie zarzucaj mi czy innym lamentu. Ja Ci powiem jedno. Mam skąd pożyczyć część pieniędzy ale dla zasady, po takich mailach i sms'ach nie będę nawet z nimi rozmawiał.
Chodzi mi tylko o VEX i ich praktyki. Nic więcej więc warz trochę proszę słowa o mnie czy o nas. Bo niewykluczone, że sam, jak powinie Ci się noga albo wypadek, czego Ci z całego serca nie życzę i stracisz pracę a kredyty zostaną, sam Cię zacznie nawiedzać VEX ze swoimi praktykami. Więc trochę pokory wobec nas a i wobec siebie. Bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy sam będziesz zadawał na tym samym forum te same lub podobne pytania tylko dotyczące Ciebie. A wtedy ktoś Ci napisze, pożyczyłeś to nie lamentuj...
 
amelia2013 napisał:
Po pierwsze - na podstawie tych "dowodów" powództwo jest do bezwzględnego oddalenia w całości
Po drugie - te opłaty to kwoty z tabelek, zawyżone a ich poniesienie jest nieudokumentowane.
Po trzecie - wniosek o koszty zastępstwa procesowego na pewno jest, przeczytaj dokładnie pozew
1) i 2) Epu odrzucił sam i skierował do rejonowego. Niestety firma windykacyjna po tym wycofała pozew.
3). Jest jest. Mój błąd, bo miałem na myśli co innego. Z tym, że owe koszty zastępstwa dodatkowo dochodzą po zasądzeniu do tych 810zł a nie że są uwzględnione.
1.jpg
 
amelia2013 napisał:
Po pierwsze - na podstawie tych "dowodów" powództwo jest do bezwzględnego oddalenia w całości :)
Po drugie - te opłaty to kwoty z tabelek, zawyżone a ich poniesienie jest nieudokumentowane.
Po trzecie - wniosek o koszty zastępstwa procesowego na pewno jest, przeczytaj dokładnie pozew

Serio mam wrażenie, że jesteś Andrzejem Lepperem Windykacji wypisując te durnoty. Widzę, że nie jesteś facetem ukrywającym się pod wymyśloną sukienką tylko faktycznie kobietą, więc ci wyjaśnię co się wydarzyło, aby twój umysł to ogarnął. Jako tako.

Firma windykacyjna na etapie polubownym czyt. przedsądowym zgodnie z orzecznictwem UOKiK NIE MA PRAWA DOLICZAĆ KOSZTÓW. ROBI SIĘ TO DOPIERO GDY - UWAGA, BO TO WAŻNE DOPIERO WTEDY GDY NP. ZA TWOIMI RADAMI WIERZYCIEL PÓJDZIE DO SĄDU.

Tam sobie może udokumentować i 1000zł kosztów windykacji i administracji i Sąd albo mu to klepnie, albo zmiarkuje, albo odrzuci. Ryzyko wierzyciela.

Zatem powtórzę: debilizmem jest pozwalać by sprawy zaszły tak daleko, że dług pójdzie na wokandę bo tam może się zdarzyć wszystko. Mało tego, UWAGA BO TO TEŻ WAŻNE - W pozwie sądowym jest to LEGALNE!!!!!

Zatem specjalnie dla Ciebie i Twoich poklaskierów:
Koszty windykacji w pozwie sądowym - DOZWOLONE I LEGALNE
Koszty windykacji na etapie przedsądowym - NIEDOZWOLONE I ŚCIGANE PRZEZ UOKiK

Ty przedstawiłaś dowód na to, że na etapie sądowym, czyli pozwu, wierzyciel sobie coś dolicza. Ja powtarzam napisałem, że POZA SĄDEM nie można doliczać żadnych kosztów.

Sam osobiście człowieku napisałeś, że jeśli zapłaci bezpośrednio do wierzyciela, to windykacja nie naliczy prowizji . Kierując się podstawową zasadą logiki: jeśli nie zapłaci wierzycielowi, to prowizję naliczą.

Powtórzę, by Twoja kobieca yntelygencja ogarnęła znów to co się wydarzyło. Skup się, bo fakty będą.

1. Dług windykowany przez firmę windykacyjną - bezkosztowy dla dłużnika, prowizję firmie windykacyjnej płaci wierzyciel. KWOTĄ PROWIZJI DŁUŻNIK NIE JEST OBCIĄŻANY. A zatem wpłacone 1000zł pomniejsza dług dłużnika o 1000zł.

2. Dług odzyskany przez komornik - na koszt dłużnika. Dłużnik wpłaca 1000zł, a komornik najpierw bierze swoją prowizje i to co zostanie przekazuje na dług. Pomijam kwestię, że do czasu komornika Sąd zasądzi koszty windykacji i administracji, koszty zastępstwa procesowego, koszty egzekucji, a sam komornik powiększy dług o swoje koszty operacyjne. interes dla debili, po co oddać 1000zł, skoro można oddać 1000zł plus 150zł kosztów windykacji i administracji, 350zł kosztów zastępstwa procesowego, 150zł kosztów egzekucji, 200zł kosztów komornika i na sam koniec oddawać 8%-16% od każdej zabranej złotówki - super biznes, doradzaj tak dalej Amelio. Właściwie windykatorzy powinni ci być wdzięczni za te rady bo tworzysz swoimi radami leszczy do skrojenia hehe

Chyba że masz jakieś problemy pod sufitem, to logika niestety wysiada...
Dysponuję sporą ilością pisemek od getBack w tej tematyce, więc może raczysz zamilknąć?

Pismem można nazwać wezwanie do zapłaty na etapie przedsądowym. To są pisemka. Gdyby przedstawione przez Ciebie dowody były w tych PISMACH to bym ci przyznał rację.

Ty zaś przedstawiłaś printscreen pozwu sądowego. A to już o Tobie świadczy.

Nie mniej, co z tego, że je masz? Jak dobrze wiesz, że mają one wartość równą żółtego śniegu. Nie można ich dać ani do UOKiK, ani KNF, ani gdziekolwiek bo to pozwy sądowe i tylko Sąd może w nich wydawać wyroki. Zbierasz bezwartościową makulaturę, w dodatku w pełni legalną. Dziwna jesteś.

Szkoda nawet komentować tych bredni...
Skoro nie ma sprzeciwu, to chyba jest oczywiste że sąd zasądza żądanie pozwu, nieprawdaż?

BRAWO KOBIETO! Czyli w pozwie wierzyciel może zawnioskować o takie koszty, że z dłużnika zrobi się debila bo zamiast 1000zł będzie miał do oddanie 2000zł. Tylko dlatego, że posłuchał kretyńskiej rady, aby nie płacić tyle ile go stać.

Najpierw to się doucz człeku, że to nie są mandaty. Po drugie żaden sąd nie zasądzi 600 zł kosztów zastępstwa od 120 zł wps. Chyba że w twoim urojonym świecie różowo-niebieskich jednorożców.

Podałem KOBIETA przejaskrawiony przykład. Niech zasądzi nawet 200zł to i tak już cienki interes dla dłużnika. Ale aby zobrazować o co mi chodzi też posłużę się dowodem, proszę:

1.jpg

Ze 122zł robi się prawie 1000zł tylko dlatego, że ktoś posłuchał takiej rady jak Twoja "niech oddadzą do Sądu" Tak się dzieje w 9 na 10 przypadkach, a najczęściej wtedy, gdy klepnie to esąd i dłużnik nie wniesie sprzeciwu. A nawet jak wniesie to jeszcze musi odbyć kilka rozpraw w sądzie rejonowym i przekonać Sąd do swoich racji. Wniesie pozew, nie stawi się, sąd zasądzi jak w pozwie. Proste. Gra nie warta świeczki i tylko dla idiotów którzy lubią kasę w błoto wyrzucać.

Czy mój pogląd dlaczego debilizmem jest przestanie spłat i czekanie na pozew sądowy?

Ludzie, płaćcie tyle ile możecie, ale płaćcie, abyście nie budzili się z rękami w nocniku z kosztami, które Sąd zasądzi na Waszą niekorzyść lub nie
 
@Rappero, pomijając już fakt, że Twoje wypowiedzi względem Amelii są poniżej wszelkiej krytyki, to odniosę się do Twojego "sprawdź w życiu" - proszę bardzo. Stosując się do rad Amelii, przy kredycie zaciągniętym dawno temu, przy windykacji, nie zapłaciłem ani złotówki. Tyle, że wtedy jeszcze nie znałem forumprawne.org - więc i nie wiedziałem do czego mam prawo, bo jeszcze firma windykacyjna zapłaciłaby mnie...

A dług był bezsporny, sąd nawet wydał nakaz zapłaty, nakaz poszedł do komornika... Na dziś długu nie ma.

Jak to dokładnie było zrobione - wybacz, ale nie napiszę.

A ten Twój przykład... Z tego co widzę to mamy należność, koszty procesu, koszty zastępstwa (0) oraz opłata egzekucyjna i wydatki gotówkowe, które naliczył sobie komornik. A nie Windykator.
 
Ostatnia edycja:
sithlord napisał:
Ja będę płacił po 100 zł załóżmy a później się okaże, że pieniądze przepadły w przestrzeni kosmicznej a ja dalej zostanę z długiem. Wszystko jest palcem na wodzie pisane. I nie zarzucaj mi czy innym lamentu. Ja Ci powiem jedno. Mam skąd pożyczyć część pieniędzy ale dla zasady, po takich mailach i sms'ach nie będę nawet z nimi rozmawiał.

Ty tak na serio, że jak wpłacisz na konto z umowy z firmą pożyczkową, albo na konto które ci podawała ta firma w wezwaniach do zapłaty jakie z pewnością ci wysyłała, jak i również które jest w przedsądowym wezwaniu do zapłaty które ci pewnie wysłali za ZPO, aby w sądzie mieć podkładkę, że dopełnili formalności, uważasz, że kasa "przepadnie w przestrzeni kosmicznej"? Absurd. To twoja niechęć do oddania kasy, a nie realna obawa. Nie bądź cyniczny.

Zresztą sam piszesz, że miałbyś od kogo pożyczyć, aby oddać, ale strzelasz focha i guzik oddasz.

Powiem Ci jak to się dla Ciebie skończy.
W ciągu kilku tygodni dostaniesz polecony z e-sądu albo z nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym. I ten nakaz nie będzie opiewał na kwotę którą dziś zalegasz ale od kilku do kilkunastu stów więcej niż teraz (w zależności od tego czy ci dowalą koszty zastępstwa procesowego lub inne) plus 30-50zł kosztów procesu w postępowaniu epu.

Albo dostaniesz pismo, że oddali do rejonowego. Tam jak przegrasz to Sąd cię dodatkowo obciąży kilkoma stówami kosztów procesu.

Z tego co piszesz dług jest zasadny, więc go nie obalisz.

Skończy się u komornika, a zatem kilka stów kolejnych opłat i zaliczek egzekucyjnych. A od tego co ci komornik zabierze najpierw 8-16% weźmie sobie i obciąży cię jeszcze VAT-em, który dodatkowo pomniejszy to co ci zabrał.

Masz więc wybór.
Powiedzmy, że wisisz 1000zł.
Albo oddajesz tego tysiaka w ratach po 100-200zł i chowasz dumę do kieszeni.

Albo oddasz komornikowi 1000zł, plus łącznie drugi 1000zł (jak będziesz miał szczęście) kosztów sądowych i opłat. A z każdego 1000zł który ci komornik zabierze to 80-160zł plus VAT będzie potrącać.

Jak cię stać to paś im brzuszyska. Frajerów kroi się najłatwiej.
Ja bym się nie dał tak oszwabić. Ale jak Ty chcesz. Droga wolna. To wolny kraj.
 
Syphar napisał:
@Rappero, pomijając już fakt, że Twoje wypowiedzi względem Amelii są poniżej wszelkiej krytyki, to odniosę się do Twojego "sprawdź w życiu" - proszę bardzo. Stosując się do rad Amelii, przy kredycie zaciągniętym dawno temu, przy windykacji, nie zapłaciłem ani złotówki. Tyle, że wtedy jeszcze nie znałem forumprawne.org - więc i nie wiedziałem do czego mam prawo, bo jeszcze firma windykacyjna zapłaciłaby mnie...

A dług był bezsporny, sąd nawet wydał nakaz zapłaty, nakaz poszedł do komornika... Na dziś długu nie ma.

Jak to dokładnie było zrobione - wybacz, ale nie napiszę.

Chętnie bym uwierzył, ale właśnie wygrałem w totka.
:)
 
Syphar napisał:
A ten Twój przykład... Z tego co widzę to mamy należność, koszty procesu, koszty zastępstwa (0) oraz opłata egzekucyjna i wydatki gotówkowe, które naliczył sobie komornik. A nie Windykator.

Jak zwał tak zwał. Koniec końców ze 122zł zrobił się prawie 1000zł tylko dlatego, że ktoś czekał na sąd i komornika. Jak rozłożą się suwaki to bez znaczenia. Można było oddać 120, oddaje się 1000. Tak się skończy 9 na 10 przypadków.

Dlatego rady "niech cię oddadzą do sądu" uważam za debilizm.
Powtarzam to raz jeszcze.
A jak chcecie się ze mną kłócić, że jestem idiota bo 500zł naliczył komornik, a sąd kosztów zastępstw procesowego to sorry, ale to bez różnicy.
Powiem więcej - w tym przypadku - niech się dłużnik cieszy, że jeszcze kolejnych 500zł kosztów zastępstwa Sąd nie uznał. Bo by było 1500 do oddania.
 
Ostatnia edycja:
Bo 9 na 10 przypadków bladego pojęcia o prawie nie ma. W 5 z tych przypadków wystarczyłoby wnieść sprzeciw. W kolejnych 3 być może uargumentować. W 1 tak by się skończyło. No ale to trzeba wiedzieć, że istnieje apelacja, a nie e-sąd wydał wyrok i... "klamka zapadła, płaczę"
 
Syphar napisał:
Bo 9 na 10 przypadków bladego pojęcia o prawie nie ma. W 5 z tych przypadków wystarczyłoby wnieść sprzeciw. W kolejnych 3 być może uargumentować. W 1 tak by się skończyło. No ale to trzeba wiedzieć, że istnieje apelacja, a nie e-sąd wydał wyrok i... "klamka zapadła, płaczę"

Powiem więcej. Większość forumowiczów nawet jak po przeczytaniu tu porad wniesie sprzeciwy to potem w Sądzie ich zjedzą i dowalą koszty procesu już nie tak taniego jak w epu.
Bo trzeba mieć ciut więcej argumentów do wygrania w sądzie niż "nie chcieli się zgodzić na raty więc guzik dostaną".
 
Przeżyłem z żoną windykację terenową , amelia zna sprawę , pomogła . Dług był w jednej z chwilówek , przyjeżdżał windykator terenowy i pobierał ustalone polubowne raty po 200-250zł. drogę którą pokonywał to 70km. raz w miesiącu , kwitował to dokumentem częściowa spłata pożyczki . Po czwartej racie otrzymaliśmy pismo od firmy windykacyjnej że oddają sprawę do Sądu i kwota była jeszcze większa niż przed wpłacaniem rat panu terenowemu , a wiecie dlaczego ? bo te raty nie pokrywały nawet jego prowizji za windykację terenową .Sprawa skończyła się w Sądzie i BOGU dzięki że tam , Sąd wpłaty zaliczył na pokrycie długu nie windykacji , a kosztami obciążył firmę windykacyjną która próbowała zarobić więcej niż im się należało.
 
damian xxx napisał:
Przeżyłem z żoną windykację terenową , amelia zna sprawę , pomogła . Dług był w jednej z chwilówek , przyjeżdżał windykator terenowy i pobierał ustalone polubowne raty po 200-250zł. drogę którą pokonywał to 70km. raz w miesiącu , kwitował to dokumentem częściowa spłata pożyczki . Po czwartej racie otrzymaliśmy pismo od firmy windykacyjnej że oddają sprawę do Sądu i kwota była jeszcze większa niż przed wpłacaniem rat panu terenowemu , a wiecie dlaczego ? bo te raty nie pokrywały nawet jego prowizji za windykację terenową .Sprawa skończyła się w Sądzie i BOGU dzięki że tam , Sąd wpłaty zaliczył na pokrycie długu nie windykacji , a kosztami obciążył firmę windykacyjną która próbowała zarobić więcej niż im się należało.

A co ja tłumaczę od jakiegoś czasu - nie płacić windykatorowi, który przyjeżdża tylko NA KONTO WIERZYCIELA. Twoja opowieść tylko potwierdza, że mam rację.
Gdybyś płacił przelewem na konto, a nie windykatorowi do łapy to całość wpłaconych pieniędzy szła by na spłatę długu, a nie działką dla windykatora terenowego.
Boże...
 
Rappero napisał:
Dług odzyskany przez komornik
"Miszczu" koszty z komornikiem są inne. Nie każda sprawa sądowa kończy się później postępowaniem komorniczym. Zobacz na pozwie (części które zamieściłem) - z 400zł zrobiło się 800 i tylko BEZ kosztów sądowych, zastępstw itd. Tylko wierzytelność główna z odsetkami i jakimiś kosztami windykacyjnymi (cokolwiek by to było).
Teraz sobie policz - płacisz tyle ile żąda "windykacja" - bo wierzyciel nie chce z tobą rozmawiać o czym kolwiek (TAK JAK W TYM PRZYPADKU), bo jeśli wystąpiła do sądu z takimi kosztami to i występuje z tym również do dłużnika - i możesz wierzyć lub nie to nawet jeśli spłacisz należność główną to i tak zaksięgują sobie na to co chcą (najczęściej są to właśnie koszty administracji i windykacji). Nawet jeśli nie chcesz się włóczyć po sądach teraz to będziesz musiał później, bo wciąż będą straszyć i żądać spłat tego w całości i ciągle naliczać opłaty z kosmosu.


Jeśli podadzą do sądu - zapłata 400zł, odsetki i zastępstwo procesowe:

§2. Rozporządzenia z dnia 22 października 2015 r.
Stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy:
1) do 500 zł – 120 zł;
Całość z odsetkami zamyka się w max 600zł. Niestety w sądzie tylko możesz zakwestionować wysokość "dodatkowych opłat". I wtedy spłaca się nie czekając na nadanie klauzuli czy potem komornika.

Rappero napisał:
posłużę się dowodem
ten dowód to jest czasem nie orzeczenie sądu tylko nakaz komorniczy?
 
giloman napisał:
ten dowód to jest czasem nie orzeczenie sądu tylko nakaz komorniczy?

"Miszczu" a co za różnica skoro zamiast płacić wierzycielowi czekał dłużnik na sąd, który dowalił własne koszty, a potem komornik kolejne... powtarzam raz jeszcze władcy kalkulatorów - zamiast 122 do oddania 1000! Heeeeeloooł, anyone?
 
Windykator pracował w tej samej firmie od której żona pożyczała pieniądze , więc można było przepuszczać że będzie uczciwy , to wierzyciel go wysyłał , samemu spłat można było dokonywać tylko w ich siedzibie lub przez właśnie takich naciągaczy.To był błąd i przestrzegam przed takimi pożyczkami.
 
Rappero napisał:
czekał dłużnik na sąd, który dowalił własne koszty,
Wskaż mi tam, gdzie masz tam koszty sądowe. Albo mówimy o firmach windykacyjnych albo nie zapłaconych mandatach i komornikach - bo tutaj jest różnica.
 
@Rappero koszty sądowe płaci strona przegrana. I w większości spraw windykowanych - nie jest to dłużnik, jeśli weźmie się za sprawę i apeluje. Koszt całej sprawy to dla dłużnika jakieś tysiąc złotych ze wszystkim razem. Nie warto? Skoro potem dostanie się zwrot od przegranego?
 
Powrót
Góra