A
atttttti
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 26
dla mnie klaps to straszenie dziecka, stad zna granice, bo boi sie,ze oberwie znowu po tylku. i niby wie dlaczego? smieszne. nie bedziemy sie sprzeczac na ten temat. niech kazdy wychowuje jak uwaza. ja nie bylam bita, ani nie wiem co to klaps w pampersa. i wyszlam na ludzi. nie balam sie,ze oberwe w pampera, jak cos przeskrobie, za to jestem rodzicom wdzieczna, niestety tylko za to.
madzik-mozliwe,ze jestem przewrazliwiona, nie przecze. zycie rodzinne troche dalo mi popalic, wiec moze dlatego taka jestem. obiecalam sobie,ze nigdy nie bede taka jak moi rodzice. jak mialam 7 lat, wyjechali i do tej pory ich nie ma. moze stad to wszystko sie bierze. o plakaniu mialam na mysli wypowiedzi z poczatku watka. nie tyczyly sie Ciebie ksiezniczko. szukacie tu rozwiazan, a moze ktos z checia wywnioskowalby rozwiazanie dla siebie? np jak przekonac poltoraroczne dziecko BEZ KLAPSA do zalozenia kapci? argumenty-brudne skarpetki nie dzialaja. corka po pewnym czasie i tak zdejmie. czasem sie zapomina i lata,ale to co jakis czas. wiesz, dla mnie Twoje wypowiedzi nie maja sensu. wieczna klotnia z sasiadami, bo nie potrafisz sie z nimi dogadac. moze wlasnie to z Toba jest cos nie tak? moze tez byc,ze jestes przewrazliwiona i jedna z tych upierdliwych sasiadek, ktorym jedynym w bloku cos przeszkadza. kolezanki sasiadka na 12 rodzin, jako jedyna sklada pisma do spoldzielni,zeby dzieciakom zlikwidowac boisko do kosza, bo jej przeszkadza widok, pozniej bedzie narzekac, ze mlodziez siedzi przed klatkami,bo nie maja sie gdzie podziac.
paragraf-ja juz mowilam, tez byloby mi ciezko zniesc skoki narciarkie urzadzone przez dzieci. np dzisiaj o 6 mialam pilowanie na gorze. cisza, caly blok spi, a mnie budzi pila sasiada
2 pietra wyzej jest rodzina wielodzietna. potrafia wracac z tymi dzieciakami ok 24-1 i tam dopiero jest robta co chceta. krzyki wrzaski i dzieci i rodzicow. tak jakby wszystko mogli. czasami boje sie,ze corke mi obudza. tez jest to uciazliwe. tak jak dicho za sciana. jezeli udowodni sie wine oskarzonego, jezeli sad stwierdzi,ze biegajace dziecko musi miec kapcie, a jesli nie, to ma cos z tym zrobic, nawet tego nie skomentuje. sasiad bedzie musial sie do tego ustosunkowac i wtedy nikt nie trzasnie drzwiami przed nosem. a poki i spoldzielnia i dzielnocwy mowia, ze nic sie nie dzieje, to moze faktycznie tak jest?
madzik-mozliwe,ze jestem przewrazliwiona, nie przecze. zycie rodzinne troche dalo mi popalic, wiec moze dlatego taka jestem. obiecalam sobie,ze nigdy nie bede taka jak moi rodzice. jak mialam 7 lat, wyjechali i do tej pory ich nie ma. moze stad to wszystko sie bierze. o plakaniu mialam na mysli wypowiedzi z poczatku watka. nie tyczyly sie Ciebie ksiezniczko. szukacie tu rozwiazan, a moze ktos z checia wywnioskowalby rozwiazanie dla siebie? np jak przekonac poltoraroczne dziecko BEZ KLAPSA do zalozenia kapci? argumenty-brudne skarpetki nie dzialaja. corka po pewnym czasie i tak zdejmie. czasem sie zapomina i lata,ale to co jakis czas. wiesz, dla mnie Twoje wypowiedzi nie maja sensu. wieczna klotnia z sasiadami, bo nie potrafisz sie z nimi dogadac. moze wlasnie to z Toba jest cos nie tak? moze tez byc,ze jestes przewrazliwiona i jedna z tych upierdliwych sasiadek, ktorym jedynym w bloku cos przeszkadza. kolezanki sasiadka na 12 rodzin, jako jedyna sklada pisma do spoldzielni,zeby dzieciakom zlikwidowac boisko do kosza, bo jej przeszkadza widok, pozniej bedzie narzekac, ze mlodziez siedzi przed klatkami,bo nie maja sie gdzie podziac.
paragraf-ja juz mowilam, tez byloby mi ciezko zniesc skoki narciarkie urzadzone przez dzieci. np dzisiaj o 6 mialam pilowanie na gorze. cisza, caly blok spi, a mnie budzi pila sasiada