L
loco1
A jakie zadałeś temu prawnikowi pytanie - bo to jest najważniejsze?
Ostatnia edycja:
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
Tak samo argumentował sprzedający w sporze ze mną. No rzeczywiście, tak może być. To już jest ryzyko sprzedającego, który umożliwia nierejestrowaną formę przesyłki, a tym samym poniekąd dumpinguje ceny, staje się cenowo bardziej atrakcyjny, obniża koszty swojej działalności.2013Anna napisał:Wywiązałam się z umowy, bo wysłałam, tyle, że nie moge udowodnić, bo na list zwykły nie ma potwierdzenia (obijając piłeczkę), z drugiej strony kupujący mógł odebrać list i twierdzić że go nie otrzymał... I co wtedy?
Oczywiście, niezależnie od tego czy przesyłka jest rejestrowana czy nie, sprzedawca nie odpowiada za zaginięcie przesyłki w transporcie. Wynika to z przytoczonych przez Pana art. 544 i 548 Kodeksu cywilnego. Natomiast zgodnie z art.88 Prawa pocztowego i art. 65 Prawa przewozowego za zaginięcie przesyłki odpowiada operator pocztowy lub przewoźnik. Natomiast wybór przesyłki nierejestrowanej nie zwalnia sprzedawcy z obowiązku udowodnienia, iż rzeczywiście towar wydano czyli w myśl art. 544 Kodeksu cywilnego powierzono go profesjonalnemu przewoźnikowi. Dla laika może to być nieoczywiste ze względu na treść art. 6 Kodeksu cywilnego ale ten, kto twierdzi, iż nie wykonano zobowiązania, nie musi tego udowadniać. Zatem, jeśli Pan pozwie sprzedawcę o zwrot pieniędzy lub o wykonanie umowy, to sprzedawca będzie musiał udowodnić, iż w rzeczywistości powierzył towar profesjonalnemu przewoźnikowi. Jeśli nie będzie potrafił tego udowodnić (a tak jest najczęściej w przypadku przesyłek nierejestrowanych), sąd nakaże mu zwrócić pieniądze albo wydać towar.
Tu nie chodzi o interes, tylko o przepisy prawa.w interesie konsumenta jest twierdzić, że sprzedający nie wykonał zobowiązania w ogóle
Chodzi o realną pomoc ludziom, którzy jej tutaj szukają oraz o wyjaśnianie czarno na białym zagadnień prawnych. Tylko tego ludzie oczekują i tego ten wątek nie realizuje.loco1 napisał:Tu nie chodzi o interes, tylko o przepisy prawa.
Zauważyłem, że Twoje twierdzenia sprowadzają się do tego samego rozwiązania. Po co więc rozczłonkowywać rozwiązany problem? Przykładem jest użytkowniczka 2013Anna, która zadała PODSTAWOWE PYTANIE, a my jesteśmy na 13 stronie dyskusji. Czy teraz widzisz, na czym polega Twój negatywny wkład w to forum? Czy jesteśmy w stanie wypracować w tym wątku jedno stanowisko, które byłoby OGROMNIE POMOCNE dla zainteresowanych, którzy tutaj wylądują?loco1 napisał:Dokładnie tak twierdzimy cały czas - nie zauwazyłes tego?
No oczywiście, bo loco1 wie wszystko najlepiej. Wątpię bym mógł go przekonać do dyskusji na forum, ale na pewno mogę wznowić polemikę z SKP na ten temat. O ile wskażesz mi podstawy swojej tezy (bo bez tego zapewne nie będą chcieli ze mną dyskutować) i obiecasz, że ustalimy w tym wątku konkretną odpowiedź dla ludzi szukających pomocy.loco1 napisał:Nie jest istotne, komu ufasz. Ważniejsze byłoby, aby Pan Karol Fiedoruk zrozumiał swój błąd i więcej go nie powielał. Moze dasz mu link i włączy się do dyskusji?
A ile ich niby dostrzegasz?Czy jesteśmy w stanie wypracować w tym wątku jedno stanowisko, które byłoby OGROMNIE POMOCNE dla zainteresowanych, którzy tutaj wylądują?
Podaj podstawy swojej tezy. Po prostu wytłumacz, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jeśli dam link to na 100% zostanie to olane i dobrze o tym wiesz. Jeśli zależy Ci na wyjaśnieniu tego problemu to powinieneś uargumentować swoje stanowisko. Nawet jeśli p. Fiedoruk tutaj zajrzy to i tak nie spotka się z argumentacją, bo jej tutaj nie zawarłeś.loco1 napisał:Daj temu prawnikowi po prostu link do wątku. Zrobi z tym to, co zechce...
A widzisz jakiekolwiek uargumentowane stanowisko, które nie zostało poddane pod wątpliwość? Być może jakaś zakopana w gąszczu postów opinia cedwah. Zakopana.. A ja mam nadzieję na to, że stworzymy coś w rodzaju krótkiego poradnika, dwustronnego (dla sprzedawcy i kupującego) w sytuacji opisywanej przez autora tematu. Nie chodzi mi o pisanie elaboratu. Jedynie kilka zdań, których już nikt nie podważy, bo będzie pełna zgoda co do ich zgodności z prawem. Tylko sam musiałbyś się wyzbyć przekonania, że jesteś nieomylny, a także tego nastawienia do reszty użytkowników jak do ciemnego ludu.loco1 napisał:A ile ich niby dostrzegasz?
Mnie nie zależy. To jemu powinno zależeć na naprawie swojego błędu.Jeśli zależy Ci na wyjaśnieniu tego problemu to powinieneś uargumentować swoje stanowisko.
MY, to znaczy kto? Siebie też masz na myśli?A ja mam nadzieję na to, że stworzymy coś w rodzaju krótkiego poradnika
Wybacz, ale swoją postawą prowokujesz do zadania pytania: czy w świecie pozainternetowym ktoś Cię szanuje? Tym bardziej w środowisku prawniczym?loco1 napisał:Mnie nie zależy. To jemu powinno zależeć na naprawie swojego błędu.
Wymigujesz się. Czyżbyś nie potrafił uargumentować swojego stanowiska? Jak chcesz. Dla mnie i czytelników tego wątku rozsądniejsze jest przyznać prawdę wersji p. Fiedoruka. Z SKP możesz się skontaktować samemu i w każdej chwili, jeżeli zechcesz. Możesz też użyć słów moich i moich cytatów z tego wątku. Potem nam tu ładnie przykleić wynik Waszej dyskusji. Do tego czasu to Twoja teza nie została poparta żadnymi argumentami i nie można jej przyjmować za prawidłową.loco1 napisał:Chętnie podejmę dialog, ale nie przez osoby trzecie, a jedynie bezpośrednio z osobą prezentującą swoje poglądy.
Oczywiście. Masz z tym jakiś problem? Zauważam, że wątek nie spełnia swej funkcji i wychodzę z inicjatywą. Każdy kto bierze aktywny udział w dyskusji powinien mieć swój wkład, choćby poprzez wyrażenie aprobaty dla konkretnej wersji "solucji".loco1 napisał:MY, to znaczy kto? Siebie też masz na myśli?
Przeczytaj ze zrozumieniem #35, #99, #123Czyżbyś nie potrafił uargumentować swojego stanowiska?
Twoja decyzjaDla mnie i czytelników tego wątku rozsądniejsze jest przyznać prawdę wersji p. Fiedoruka.
Tak - jak widać brak Ci wiedzy.Masz z tym jakiś problem?
Każdy kto bierze aktywny udział w dyskusji powinien mieć swój wkład, choćby poprzez wyrażenie aprobaty dla konkretnej wersji "solucji".
SAM ZAZNACZYŁEŚ, że jeśli moje pytanie jest takie jakie przytaczam to wtedy p. Fiedoruk się myli. Co mają więc do tego posty z wcześniej, jeśli to dotyczy tej sytuacji? loco1, sam się gubisz w zeznaniach. Wprost wykazuję ci twoją niekompetencję. Poza tym jaki problem jest uargumentować swoją tezę teraz? Po prostu brak ci argumentów. Uważasz się za nie wiadomo kogo, a nie potrafisz podać argumentów. Jedynie mącisz w wątku i niszczysz całą ideę tego forum.loco1 napisał:Przeczytaj ze zrozumieniem #35, #99, #123
Być może brakuje mi wiedzy, ale na pewno mam więcej rozumu niż ty. Ponadto nie staram się udowodnić, że jestem uosobieniem mądrości całkowitej. To wskazuje na twoje kompleksy, które na tym forum sobie próbujesz "odbić". Jeśli mam rację to twoje życie musi być naprawdę smutne. Koniec dyskusji z mojej strony.loco1 napisał:Tak - jak widać brak Ci wiedzy.
Tobie? Chyba sobie żartujesz. Co ty wiesz o prawie? Nic! Jeśli ktoś miałby tutaj liczyć na pomoc to u każdego tylko nie u ciebie.loco1 napisał:Widzę, że taka rozmowa z Tobą nie ma sensu...
Masz jakies konkretne pytanie prawne, to je zadaj.
Kolego nie zauważyłem żebyś jakiekolwiek przepisy cytował, więc trudno powiedzieć o jakim prawie piszesz, bo raczej nie o prawie polskim.loco1 napisał:Tu nie chodzi o interes, tylko o przepisy prawa.
jest zupełnie nieprawidłowe, nie znajduje poparcia w jakichkolwiek przepisach.loco1 napisał:Momentem wydania towaru przy sprzedaży konsumenckiej nie jest moment przekazania towaru przewoźnikowi, a chwila, w której konsument fizycznie wchodzi w jego posiadanie.
Zgodnie z art. 544 § 1 k. c. "Jeżeli rzecz sprzedana ma być przesłana przez sprzedawcę do miejsca, które nie jest miejscem spełnienia świadczenia, poczytuje się w razie wątpliwości, że wydanie zostało dokonane z chwilą, gdy w celu dostarczenia rzeczy na miejsce przeznaczenia sprzedawca powierzył ją przewoźnikowi trudniącemu się przewozem rzeczy tego rodzaju."
W polskim prawie póki co raczej zastosowanie mają konkretne przepisy, a nie duchy i sens ustaw w dowolnym rozumieniu. Nie powołujesz się na żaden przepis, bądź też jego interpretację a tylko stwierdzasz, że coś jest "oczywiste". Wygląda to na wróżenie z fusów.loco1 napisał:przy sprzedaży konsumenckiej nie ma wątpliwości, albowiem zgodnie z duchem i sensem ustawy
Nie rozumiesz chyba, że przepisów nie przyjmuje się za zasadne, a jedynie się je stosuje. Poza tym dalsza konkluzja dot. eliminacji praw konsumentów jest zupełnie nieuzasadniona więc nie można się nawet do tego odnieść.loco1 napisał:Przyjęcie za zasadne cytowanego przez Ciebie przepisu kc doprowadziłoby do ograniczenia lub całkowitego wyeliminowania prawa konsumenta opisanego w art.7 tej ustawy.
Czy aby na pewno rozumiesz to, co piszesz?W polskim prawie póki co raczej zastosowanie mają konkretne przepisy, a nie duchy i sens ustaw w dowolnym rozumieniu. Nie powołujesz się na żaden przepis, bądź też jego interpretację a tylko stwierdzasz, że coś jest "oczywiste". Wygląda to na wróżenie z fusów.
Przeczytaj jeszcze raz #136Nie powołujesz się na żaden przepis
Wręcz przeciwnie - to jest właśnie tu najważniejsze.Poza tym dalsza konkluzja dot. eliminacji praw konsumentów jest zupełnie nieuzasadniona więc nie można się nawet do tego odnieść.
Ale my rozmawiamy teraz o sprzedaży konsumenckiej - do tego odnosił się Twój post i na to odpowiedziałem.wysyłanie przesyłek listami niepoleconymi niekoniecznie musi się odbywać w obrocie konsumenckim, więc ten argument jest z góry zupełnie chybiony