Mhm... dziękuję za te obszerne wyjaśnienia. Choć szczerze mówiąc nadal nie mam jasności. Nie wiedziałam, że z powołanie są takie problemy. A biorąc pod uwagę perspektywę otworzenia zawodu i większy napływ aplikantów to z tego wynika, że może być tylko gorzej. Ale na szczęście, albo raczej na nieszczęście sytuacja w zawodzie komornika nie odbiega zbytnio od innych prawniczych. Może poza wyjątkiem, że nie można zmienić tego zawodu już potem na inny.. ale jeśli ktoś się decyduje na 1 to moim zdaniem nie szuka innego????
Wiecie jak to jest z tymi kancelariami komorniczymi? trudność znalezienia kancelarii która przyjmie przysłowiowego szaraka z ulicy jest porównywalna do kancelarii adwokackich czy może jednak trochę z tym łatwiej?
No i oczywiście powielając moje pytanie z poprzedniego postu - sama muszę znaleźć patrona?? czy Izba w razie czego kogoś mi przydziela? gdzie mogę znaleźć takie informacje? zdaje się ustawa o komornikach nie zapewnia takiego luksusu informacyjnego. Wybaczcie, że może zadaję tak oczywiste wydawało by się może pytania jednak szukałam dziś informacji na ten temat na stronie izb i podobnych tego typu formalnych stronach, ale jak widać bez skutku. Czy ktoś może mi pomóc namierzyć te przepisy?
Hmm jak uważacie - który zawód a w zasadzie aplikacja dająca uprawnienia do wykonywania zawodu - daje największe szanse na godziwe i w miarę - powtarzam w miarę spokojne życie z możliwością szybkiego - jak na polskie realia profesji prawnika - rozwoju? Ja już się gubię i sama nie wiem co może być dobrym rozwiązaniem. Dlaczego to hermetyczne środowisko tak podcina skrzydła już na starcie młodym ambitnym ludziom? nie rozumiem tego!! tak wiem - powiecie chodzi o kasę, konkurencję na rynku itd. ale.. era komunizmu i gospodarki centralnie planowanej już jak wiemy minęła..
A notariat.. szkoda gadać. Przecież pracy nie zabraknie. Jak wiemy Polska jest na etapie dość intensywnego wzrostu gospodarczego, klientów nie zabraknie przypuszczam.. tylko dlaczego nie dociera to do ludzi wykonujących ten zawód.. ta zasada "wróg na własnej krwi wychodowany".. ale czy to taka zła perspektywa dla społeczeństwa - a gdzie definicja kreatywności? zdaje się z gospodarką wolnorynkową powinno iść w parze, prawda?
Wybaczcie, może nazbyt odbiegłam od wątku, ale zaczyna mnie ogarniać powoli frustracja. Bo to takie "ogromne przesycenie rynku".. no tak jak zarobki mają się przez to uszczuplić z tych powiedzmy 30 tys do 20tys (choć myślę ze i tak zaniżam) to dramat dla starych wyjadaczy z zawodu. Dlaczego mają dać szansę innym młodym ludziom i podwyższyć standardy oferowanych usług, skoro nie muszą i będą nadal żyć w błogim stanie prestiżu i wyższości. Coś tu nie tak, nie sądzicie?
Jeśli kogoś uraziłam tymi słowami, to przepraszam, nie chcę atakować nikogo indywidualnie - ten problem hermetyzacji jest raczej ogólny jak sądzę, choć tworzą go jednostki. Myślę, że czas na zmiany. Mam nadzieję, że nie dokonają się one podobnie jak w polityce - kilkadziesiąt lat po zmianie przepisów. Mentalność i przekonania z dawnego systemu zostają wiele dłużej niż tylko do czasu faktycznych zmian normatywnych niestety.
Mam też nadzieję, że nasze pokolenie tego doczeka!
