Aplikacja komornicza cz. II

  • Autor wątku Autor wątku Master Piernik
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Luker88 napisał:
Witam,

Mam pytanie odnośnie tego, czy aplikant może w jakikolwiek sposób odliczyć koszt aplikacji ? Patron faktycznie ma taką możliwość, ale jego "podopieczny" już chyba takiej <zdolności> nie posiada, prawda ?

pozdrawiam,

Luke

Było poruszane bodajże w Rz w minionym tygodniu - i możesz sobie odliczyć przy otwieraniu własnej kancelarii. W sumie ładne odliczenie kosztów na początek. Ale z tego co widziałem, to wszyscy chórem wpisywali fakturę na kancelarię. Co uczciwszy patron w takim przypadku może coś odpali aplikantowi. Ale może być i tak, że jeszcze aplikant z własnej kieszeni dopłaci ładny grosz :D Be careful ;-)
 
Bartata napisał:
@Lokata nie napisała o tym co dłużnik rozumie przez "ludzkie traktowanie" lecz o tym że my powinniśmy ich traktować po ludzku.
I tutaj jej przyklasnę.
Dla większości osób już sam fakty bycia w sądzie lub u komornika to strach w oczach. Oczywiście w przeważającej ilości przypadków są winni tej sytuacji, ale chyba nie należy im tego dodatkowo utrudniać.
Czy tego chcemy czy nie, rolą komornika jest m.in. wytłumaczyć, dlaczego nasza wizyta jest niezbędna, dlaczego w ogóle Pan/Pani do czynienia z komornikiem i z czym to się wiąże.
Oczywiście można z pozycji SIŁY i czasem niestety trzeba.
Ja jednak cenię sobie to że mogę rano wstać, spojrzeć w lustro i móc ten widok wytrzymać.
Czego wszystkim życzę.
Też się z Wami zgadzam. Generalnie zawsze stosuję się do zasady - nigdy nie wkładaj ręki do kieszeni dłużnika, żeby zabrać mu 100zł. Zrób tak, żeby sam wyjął i Ci wpłacił.
Ale do tego potrzebne są jakieś podstawy psychologii. Nic nie zmieni fakt naszego straszenia, wywyższania czy pastwienia się nad ludźmi. Spowoduje tylko to, że stracimy szacunek do samego siebie.

Uważam, że w trakcie szkolenia aplikantów powinno być kilka godzin z psychologiem, który wyjaśnił by co myśli / czuje taki dłużnik w momencie jak wchodzisz do jego mieszkania.
 
Zrobilby ktos zdjecie tego artykul z RZ i tu wrzucil?

Izby wystawiaja fv? Przeciez oni nie sa na vacie czesto...
 
Część dłuzników płaci bo chcą mieć z głowy część nie płaci bo po prostu nie ma takiej możliwośći ,ale część nie płaci bo nie che chociaż ma pieniędze i tych ostatnich trzeba ostro traktować , ale w sposób taki ,żeby ich przekonać ,że muszą zapłacić , w takich sytucjach stanowczość nie może przekształcic się w pogardę i pomiatanie dłuznikiem. Nasza praca jest ciężka , bo bez dobrej znajomości podtaw psychologii ludzkich zachowań nie będziemy skuteczni.
 
Niestety czasami odnoszę wrażenie, że dłużnicy również odrobili lekcje z psychologii...i to bardzo dobrze.
 
Ponawiam pytanie, jak to jest z tymi nieobecnościami na zajęciach seminaryjnych w Warszawie ? Czy jest sprawdzana lisa obecności?
 
Jest sprawdzana. O ile dobrze zrozumiałam można mieć 2 nieusprawiedliwione.
 
Lista jest sprawdzana (w sensie wyczytywania nazwisk przez prowadzącego zajęcia) raczej rzadko. Najczęściej puszczana jest kartka, na której się podpisujemy.
 
potwierdzam w warszawie są sprawdzane listy obecności, ale jeśli masz L4 to zero problemu, choć też była mowa że twój patron może Cię usprawiedliwić/zwolnić ale w jakim sensie i jak to nie wiem.
 
Ta dyskusja wydaje mi się lekko niestosowna...
 
Dlaczego niestosowna? W izbie katowickiej na ostatnich dwoch zajeciach nie bylo sporo osob. Wydaje mi sie, ze okres zachorowalnosci na grype sie do tego przyczynil... A grypa niedoleczona jak wiemy rodzi czesto powazne konsekwencje... :)
 
Tylko się zaczęło a już się pochorowali po "terenie" :cool:
 
Zawiało to i owo , jak sie niektórzy za lekko ubrali, może dłużnicy pozarażali. Albo podzas zajęć w mieszkaniach dłuzników były przeciągi.:-o
 
To ja wrzucę swoje dwa grosze....
Pracę rozpocząłem w październiku. Na początku jest ciężko przyzwyczaić się, że większość pism sporządza się poprzez podwójne kliknięcie myszką. 1 na 10 pism jest niestandardowe i trzeba mu poświęcić kilka minut więcej. W porównaniu z moją wcześniejszą praktyką u adwokata, nie dziwię się, że większość pracowników kancelarii komorniczych to ludzie po wyższej szkole lansu i bansu ( czyli wszelkie prywatne). Najlepsze, że ci to właśnie pracownicy próbowali mi wmówić, iż mają wiekszą wiedzę prawniczą niż ja hahaha. Najgorsze jest to, że kierownikiem kancelarii była koleżanka żony komornika, która po tygodniu pracy powiedziała mi, że znalazła zapis w ustawie, iż po roku aplikacji mogę wykonywać takie czynności jak asesor. Eureka!!!! tak jej odpowiedziałem i udałem zachwyconego.... po czym ona stwierdziła, że to jest zły przepis, bo są przecież ludzie z bogatym doświadczeniem i nie mają tak wysokich uprawnień.
Teraz przejdę do konkretów. Zrezygnowałem z tej aplikacji ponieważ dostałem posadę w jednych z komercyjnych banków z pensją, którą można nazwać godną dla kogoś, kto skończył najlepszy wydział prawa w Polsce z wyróżnieniem.
Moja rada dla przyszłych absolwentów:
1. Jeśli macie ambicje, to nie wybierajcie aplikacji komorniczej. Wymaga najmniej wiedzy, jest najłatwiejsza, a egzamin końcowy zdaje tylko 30 % podchodzących (wiadomo, zbyt dużo asesorów też nie może być)
2. Dla przeciętnego Kowalskiego, każdy kto pracuje u komornika jest również komornikiem, a więc krwiopijcą, który żeruje na cudzym nieszczęściu i tak dorabia się milionów.
3. Zgodnie z planami ministerstwa, w ciągu dwóch lat ma podwoić się liczba kancelarii komorniczych, w związku z czym licząc dwa lata aplikacji plus dwa lata asesóry, pozostanie wam pracować u kogoś do końca życia (obecnie większość komorników jest przed 40 rokiem życia).
4. Nie kuście się wysokimi zarobkami, względem innych zawodów prawniczych. Prawda jest taka że 2 tys. można zarobić na kasie w banku. Kończąc aplikację adwokacką bądz radcowską, po zdanym egzaminie uzyskujecie uprawnienia. Potem działa już prawo rynku - dobry prawnik zawsze jest wzięty.
Osobiście gdybym miał wybierać, poszedł bym na aplikację sądową. Jednak w mojej obecnej sytuacji wystartuje prawdopodobnie w przyszłym roku na aplikację adwokacką.
 
sukur napisał:
To ja wrzucę swoje dwa grosze....
Pracę rozpocząłem w październiku. Na początku jest ciężko przyzwyczaić się, że większość pism sporządza się poprzez podwójne kliknięcie myszką. 1 na 10 pism jest niestandardowe i trzeba mu poświęcić kilka minut więcej. W porównaniu z moją wcześniejszą praktyką u adwokata, nie dziwię się, że większość pracowników kancelarii komorniczych to ludzie po wyższej szkole lansu i bansu ( czyli wszelkie prywatne). Najlepsze, że ci to właśnie pracownicy próbowali mi wmówić, iż mają wiekszą wiedzę prawniczą niż ja hahaha. Najgorsze jest to, że kierownikiem kancelarii była koleżanka żony komornika, która po tygodniu pracy powiedziała mi, że znalazła zapis w ustawie, iż po roku aplikacji mogę wykonywać takie czynności jak asesor. Eureka!!!! tak jej odpowiedziałem i udałem zachwyconego.... po czym ona stwierdziła, że to jest zły przepis, bo są przecież ludzie z bogatym doświadczeniem i nie mają tak wysokich uprawnień.
Teraz przejdę do konkretów. Zrezygnowałem z tej aplikacji ponieważ dostałem posadę w jednych z komercyjnych banków z pensją, którą można nazwać godną dla kogoś, kto skończył najlepszy wydział prawa w Polsce z wyróżnieniem.
Moja rada dla przyszłych absolwentów:
1. Jeśli macie ambicje, to nie wybierajcie aplikacji komorniczej. Wymaga najmniej wiedzy, jest najłatwiejsza, a egzamin końcowy zdaje tylko 30 % podchodzących (wiadomo, zbyt dużo asesorów też nie może być)
2. Dla przeciętnego Kowalskiego, każdy kto pracuje u komornika jest również komornikiem, a więc krwiopijcą, który żeruje na cudzym nieszczęściu i tak dorabia się milionów.
3. Zgodnie z planami ministerstwa, w ciągu dwóch lat ma podwoić się liczba kancelarii komorniczych, w związku z czym licząc dwa lata aplikacji plus dwa lata asesóry, pozostanie wam pracować u kogoś do końca życia (obecnie większość komorników jest przed 40 rokiem życia).
4. Nie kuście się wysokimi zarobkami, względem innych zawodów prawniczych. Prawda jest taka że 2 tys. można zarobić na kasie w banku. Kończąc aplikację adwokacką bądz radcowską, po zdanym egzaminie uzyskujecie uprawnienia. Potem działa już prawo rynku - dobry prawnik zawsze jest wzięty.
Osobiście gdybym miał wybierać, poszedł bym na aplikację sądową. Jednak w mojej obecnej sytuacji wystartuje prawdopodobnie w przyszłym roku na aplikację adwokacką.

Wydaje mi się, że przez te kilka miesięcy pracy u komornika raczej nie miałeś zbyt dużo okazji do całkowitego poznania tego zawodu. Może nie skończyłam "najlepszej krajowej uczelni z najlepszym wynikiem" ale uważam, że praca komornika nie wymaga najmniejszej wiedzy a nadają się do niej ludzie mniej ambitni. Powiedz mi na ile skarg odpowiedziałeś, ile zrobiłeś planów podziału, ile przeprowadziłeś licytacji nieruchomości bądź ruchomości itd.
Co do planów ministerstwa o podwojeniu ilości kancelarii to oczywiście takie są ale raczej część nowym kancelarii po prostu padnie bo nie będą w stanie się utrzymać.
I czasem się zdarza, że osoby po wyższej szkole lansu mające kilku letnią praktykę w pracy biurowej mają większą wiedzę niż taki młody aplikant.
Ale to jest moje zdanie ...
 
sukur napisał:
To ja wrzucę swoje dwa grosze....
Pracę rozpocząłem w październiku. Na początku jest ciężko przyzwyczaić się, że większość pism sporządza się poprzez podwójne kliknięcie myszką.
To się nazywa postęp - a człowiek myślący to co kliknie i tak przeczyta żeby bzdur nie pisać.

W porównaniu z moją wcześniejszą praktyką u adwokata, nie dziwię się, że większość pracowników kancelarii komorniczych to ludzie po wyższej szkole lansu i bansu ( czyli wszelkie prywatne).
Bardzo to miłe z Twojej strony - choć oczywiście jak widać po tej oszałamiającej praktyce nie poparte żadnym dowodem.

Najlepsze, że ci to właśnie pracownicy próbowali mi wmówić, iż mają wiekszą wiedzę prawniczą niż ja hahaha.
Być może o to wcale nie tak trudno..
Najgorsze jest to, że kierownikiem kancelarii była koleżanka żony komornika, która po tygodniu pracy powiedziała mi, że znalazła zapis w ustawie, iż po roku aplikacji mogę wykonywać takie czynności jak asesor. Eureka!!!! tak jej odpowiedziałem i udałem zachwyconego.... po czym ona stwierdziła, że to jest zły przepis, bo są przecież ludzie z bogatym doświadczeniem i nie mają tak wysokich uprawnień.
A ta barwna opowieść z Mchu i Paproci ma być dowodem naaaaaa?????
dla kogoś, kto skończył najlepszy wydział prawa w Polsce z wyróżnieniem.
A dowodem że jest najlepszy jest? Wydawało mi się że znaczenie ma zaangażowanie studenta a nie pseudorankingi...

Jeśli macie ambicje, to nie wybierajcie aplikacji komorniczej. Wymaga najmniej wiedzy
Bzudra
Dla przeciętnego Kowalskiego, każdy kto pracuje u komornika jest również komornikiem, a więc krwiopijcą, który żeruje na cudzym nieszczęściu i tak dorabia się milionów.
Adwokaci wg. Kowalskiego to ludzie bez sumienia co wezmą kasę od każdego za cokolwiek i co też studenci mają zapomnieć o adwokaturze?
Zgodnie z planami ministerstwa, w ciągu dwóch lat ma podwoić się liczba kancelarii komorniczych, w związku z czym licząc dwa lata aplikacji plus dwa lata asesóry, pozostanie wam pracować u kogoś do końca życia (obecnie większość komorników jest przed 40 rokiem życia).
A te dane dotyczące wieku ma Pan zzzzz????
Nie kuście się wysokimi zarobkami, względem innych zawodów prawniczych. Prawda jest taka że 2 tys. można zarobić na kasie w banku. Kończąc aplikację adwokacką bądz radcowską, po zdanym egzaminie uzyskujecie uprawnienia. Potem działa już prawo rynku - dobry prawnik zawsze jest wzięty.
Wiedzę na temat zarobków ma Pan zzzzz?

Osobiście gdybym miał wybierać, poszedł bym na aplikację sądową. Jednak w mojej obecnej sytuacji wystartuje prawdopodobnie w przyszłym roku na aplikację adwokacką.
Czyli jednak człowiek bez sumienia wyciągający rączkę po kasę (oczywiście wg. opinii statystycznego Kowalskiego).

Nie no...fajnie że się Pan z nami podzielił tymi informacjami...naprawdę...
Zapraszam ponownie po zaczerpnięciu wiedzy większej niż elementarnej na temat tego zawodu.

ps.
A szef lojalkę ot tak odpuścił? :cool:
 
Ostatnia edycja:
To zbędna dyskusja. Wyraziłem tylko swoje zdanie.
Jeśli chodzi o lojalkę...nie ma kancelarii w 100% czystej. Ja wytknąłem szefowi kilka brudów za które pewnie by wyleciał...wiec umowa została rozwiązana za porozumieniem stron.
 
sukur wszystkich rozumów nie pozjadałeś więc trochę pokory by Ci się przydało , jesteś przykładem amatora kwaśnych jabłek , dobrze ,że poszedłeś pracować do banku , bo na komornika nie masz żadnych predyspozycji. Jesteś przykładem osoby która nie powinna zdawać egzaminu na aplikację komorniczą , gdyż nie masz zielonego pojęcia na czym polega praca komornika , ja pracuję w kancelari komorniczej od prawie 10 miesięcy i myślę ,że jeszcze wiele muszę się nauczyć . Piszesz o wysokości wynagrodzenia lepiej jakbyś napisał co wiesz o pracy komornika. Jakie masz doświadczenie praktyczne .
 
Kiedy pomyślę, że Pan sukur na początku swojej zawodowej drogi, po ukończeniu z wyróżnieniem prestiżowej uczeni dołączy kiedyś do grona adwokatów dopada mnie zwątpienie. Ma Pan tak krótki staż zawodowy, a z taką łatwością przychodzi Panu ocena i wiedzy pracowników kancelarii i samego zawodu. Na początku zawodowej drogi każdemu przyda się troszkę pokory. Jak sądzę dobry prawnik to nie tylko ten który zgrabnie lawiruje na rynku, ale przede wszystkim podchodzący z szacunkiem do współpracowników i klientów.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra