To ja wrzucę swoje dwa grosze....
Pracę rozpocząłem w październiku. Na początku jest ciężko przyzwyczaić się, że większość pism sporządza się poprzez podwójne kliknięcie myszką. 1 na 10 pism jest niestandardowe i trzeba mu poświęcić kilka minut więcej. W porównaniu z moją wcześniejszą praktyką u adwokata, nie dziwię się, że większość pracowników kancelarii komorniczych to ludzie po wyższej szkole lansu i bansu ( czyli wszelkie prywatne). Najlepsze, że ci to właśnie pracownicy próbowali mi wmówić, iż mają wiekszą wiedzę prawniczą niż ja hahaha. Najgorsze jest to, że kierownikiem kancelarii była koleżanka żony komornika, która po tygodniu pracy powiedziała mi, że znalazła zapis w ustawie, iż po roku aplikacji mogę wykonywać takie czynności jak asesor. Eureka!!!! tak jej odpowiedziałem i udałem zachwyconego.... po czym ona stwierdziła, że to jest zły przepis, bo są przecież ludzie z bogatym doświadczeniem i nie mają tak wysokich uprawnień.
Teraz przejdę do konkretów. Zrezygnowałem z tej aplikacji ponieważ dostałem posadę w jednych z komercyjnych banków z pensją, którą można nazwać godną dla kogoś, kto skończył najlepszy wydział prawa w Polsce z wyróżnieniem.
Moja rada dla przyszłych absolwentów:
1. Jeśli macie ambicje, to nie wybierajcie aplikacji komorniczej. Wymaga najmniej wiedzy, jest najłatwiejsza, a egzamin końcowy zdaje tylko 30 % podchodzących (wiadomo, zbyt dużo asesorów też nie może być)
2. Dla przeciętnego Kowalskiego, każdy kto pracuje u komornika jest również komornikiem, a więc krwiopijcą, który żeruje na cudzym nieszczęściu i tak dorabia się milionów.
3. Zgodnie z planami ministerstwa, w ciągu dwóch lat ma podwoić się liczba kancelarii komorniczych, w związku z czym licząc dwa lata aplikacji plus dwa lata asesóry, pozostanie wam pracować u kogoś do końca życia (obecnie większość komorników jest przed 40 rokiem życia).
4. Nie kuście się wysokimi zarobkami, względem innych zawodów prawniczych. Prawda jest taka że 2 tys. można zarobić na kasie w banku. Kończąc aplikację adwokacką bądz radcowską, po zdanym egzaminie uzyskujecie uprawnienia. Potem działa już prawo rynku - dobry prawnik zawsze jest wzięty.
Osobiście gdybym miał wybierać, poszedł bym na aplikację sądową. Jednak w mojej obecnej sytuacji wystartuje prawdopodobnie w przyszłym roku na aplikację adwokacką.