Od bodajże 2014 roku trafiały do mnie listy z firmy windykacyjnej wzywające do zapłaty długu, kierowane do osoby o takim samym jak ja imieniu i nazwisku, miejscowości (łącznie z kodem) i nazwą ulicy, różni się tylko numer domu/lokalu. Nie wiedziałem jak to interpretować, ale najpewniej w moim mieście i na mojej ulicy mieszka/mieszkał ktoś, kto nazywa się tak samo jak ja. Za pierwszym razem oczywiście nie zauważyłem tej małej różnicy i otworzyłem list, dopiero wtedy zorientowałem się, że w adresie numer budynku się nie zgadza, a w samej sprawie chodzi dość duży dług. Próbowałem sam namierzyć właściwego adresata, ale bezskutecznie, w liście numer budynku jest napisany tak, jakby ktoś go wcześniej błędnie spisał, więc może to być w ogóle nieistniejący adres. Przez kolejne 2 lata trafiły do mnie kolejny 2 listy - nie do końca wiem jak, najpewniej listonosz na własną rękę wrzucał je w moją skrzynkę pomimo różnicy w adresie, zakładając że ktoś źle napisał, w końcu listonosze pamiętają i kojarzą nazwiska, domy, itp.
Przestraszyłem się, że komornik i tak może zająć mi konto pomimo drobnej różnicy w adresie. Czytałem wtedy wątki na tutejszym forum. Pomyślałem, aby zadzwonić do sądu w Lublinie i zapytać, czy pod moim numerem pesel są prowadzone jakieś sprawy przeciwko mnie, potem także do sądu właściwego dla mojego miejsca zamieszkania - w obydwu powiedziano, że spraw przeciwko mnie nie mają, a w drugim nawet przyznali, że mają u siebie sprawy osób, o takim samym imieniu i nazwisku, miejscowości i nawet ulicy jak moje, tym samym poniekąd potwierdzając moje podejrzenia.
Nadal obawiam się, że kiedyś komornik zajmie mi konto pomimo tego, że dług nie jest mój, tylko na podstawie częściowo pokrywających się danych adresowych. Do któregoś momentu można było zakładać w e-sądzie w Lublinie sprawy bez konieczności podawania numeru pesel wierzyciela, prawda? Gdyby natomiast do sprawy przypisany byłby mój numer pesel (jakimś cudem, choć to nie mój dług), to pewnie zajęcie już dawno miałoby miejsce, bo pierwszy list był kilka lat temu - a skoro żadne zajęcie do tej pory nie miało miejsca to wnioskuję, że mój pesel do sprawy przypisany jednak nie jest...
Czy jest jeszcze jakiś sposób (i sens) aby sprawę zbadać i jakoś potwierdzić, że komornik nie weźmie mnie kiedyś niesłusznie za dłużnika? W liście z firmy windykacyjnej podane są dane adresowe komornika, podana jest sygnatura akt sądowych i daty wydania nakazu (zapłaty) i nadania klauzuli (2012 rok).