F
FrankF
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2011
- Odpowiedzi
- 145
Mam dokładnie takie samo zapatrywanie na tę kwestię. Dla mnie błąd w ustaleniach stanu faktycznego powinien pojawiać się niezmiernie rzadko. To powinien być "pierwotny" błąd, kładący całe postępowanie już na samym wstępie, jeszcze przed faktyczną oceną dowodów. Wszystko, co następuje potem, powinno być kwalifikowane jako błędna ocena materiału dowodowego (oczywiście oprócz innych naruszeń proceduralnych i materialnych), no bo skoro z zeznań świadków wynika jedno, a sąd przyjmuje co innego, albo nie daje wiary zeznaniom żony, podczas gdy za wiarygodne uznaje zeznania szemranego kumpla, to również jest bezzasadne wartościowanie dowodów wbrew logice i doświadczeniu życiowemu. W prawie karnym jak widać błąd w ustaleniach stanu faktycznego stanowi osobną kategorię ale dla mnie jest to bezprzedmiotowe, chociaż mogę się mylić, bo nie jestem praktykiem w tym zakresie. W cywilu jednak nigdy nie używam zarzutu błędu w ustaleniu stanu faktycznego - zawsze jest to 233 KPC z wykazaniem braku logiki w rozumowaniu sądu I instancji i podejmowania decyzji wbrew doświadczeniu życiowemu.igciu napisał:Łojewski np. twierdzi całkiem słusznie, że czysty zarzut błędu w ustaleniach stanu faktycznego w przyrodzie faktycznie nie występuje. Tzn. oczywiście jako naruszenie pierwotne. Ogranicza się on do sytuacji, gdy np. w aktach była karta karna, z której wynikało, że figuruje, a sąd ustalił, że nie figuruje. W pozostałych przypadkach wadliwe ustalenie stanu faktycznego jest konsekwencją naruszeń procedury. Zresztą w kpc jest bardzo analogicznie.
Ostatnia edycja: