Witam Koledzy i Koleżanki!
Prawie od samego początku wczytuje się w to forum, jako że też w tym roku zdawałem egzamin. Nie wypowiadałem się, bo i wydawało mi się, że wszelkie argumenty, które ja mógłbym podnieść ktoś już wcześniej podnosił. Ale teraz przeczytawszy ostatnie posty czuję, że muszę zabrać głos, zwłaszcza co do admina.
Wydaje mi się, że szukacie trochę na siłę potwierdzenia swojej teorii co do prawidłowości rozwiązania nawet przy braku 149. W mojej ocenie cały myk zadania polegał właśnie na wychwyceniu różnicy pomiędzy pierwszą częścią postępowania, kiedy organ wydaje postanowienie o wznowieniu i drugiej, kiedy już merytorycznie bada, czy to wznowienie jest prawidłowe. W naszym przypadku organy już na samym początku "zbadały" kwestię bycia stroną i odmówiły wznowienia postępowania, mimo że ta kwestia winna być badana dopiero później - po wydaniu post. o wznowieniu. Chodziło więc o to, aby wskazać, że organy się "trochę" pospieszyły, bowiem odmówić wznowienia mogą jedynie w dwóch konkretnych przypadkach - spóźnienie i OCZYWISTE bycie nie stroną (jak już wcześniej ktoś wspominał - kolega z wojska itp).
Organ nie mógł więc badać "stronowatości" na samym początku, a skoro nie mógł badać, to magiczne zarzuty z 7, 77 itd. są troszkę chybione imo.
Pamiętajmy, że to był egzamin a nie przypadek życiowy, w którym musimy klientowi napisać skargę, gdzie pewnie - biorąc pod uwagę przepisy ppsa - większość zarzutów, łącznie z "postanowienie było do d..py" by przeszło. Tutaj mieliśmy wykazać się znajomością konkretnego zagadnienia, a nie filozofować, że przecież WSA to powinno wszystko zbadać, a dodatkowo kiedyś jakiś skład sądu to orzekł tak i tak. Poza tym, patrząc na rzecz z drugiej strony, to przecież jeśli uznać, że zarzuty 7 i 77 bez zająknięcia się nad 149 są okej, to wszyscy - 100% aplikantów - egzamin ten by zdało. Bo przecież pewnie nikt nie pisał opinii i wszyscy albo skupili się na 149 albo już na badaniu statusu strony podnosząc trafnie, że Mietek tą stroną był. A chyba, nawet przy największym współczuciu dla aplikantów i tremą przed zbliżającymi się wyborami, Ministerstwo nie zrobiłoby kazusu, w którym wystarczyło powołać się na 4 metry, aby zdać....
Oczywiście jak najbardziej liczę na łagodne traktowanie aplikantów przez komisje, ale pozostaje zapytać, gdzie te komisje postawią granice - no bo umówmy się co do jednego - z całą pewnością nie każdy z tych kilku tysięcy zdających winien znaleźć się na liście radców prawnych.
Pozdrawiam wieczornie