Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam, czytam forum od pewnego czasu.
Co do reprezentacji.
Mam zle reprezentację - pewnie nie zdam.
Niemniej jednak uważam, że tego rodzaju błąd nie powinien dyskwalifikować pracy.
Dlaczego niektóre założenia pracy mają być oceniane surowiej?
Nie zapominajmy, że napisanie umowy na egzaminie, nie jest wykonywaniem zawodu. Jeśli któryś radca prawny pisał by umowę na 4 godz przed terminem i nie daj boze popełnił by bład uznałabym to za nienalezyte wykonywanie zawodu (czytaj dyscyplinarka) , podobnie jak pisanie apelacji na kolanie na poczcie przed godz 24.00.
Pewnie jakbym miała trochę wiecej czasu to przeczytałabym komentarze, orzeczenia do 379 i podjęłabym inną decyzję co do reprezentacji. Traf chciał, że w ostatnim momencie przed oddaniem pracy licho mnie podkusiło i napisałam w tzw założeniach do pracy, że uważam, że w tym przypadku 379 się nie stosuje bo umowa ta nie jest związana z wykonywaniem funkcji członka zarządu. Cos mi się w głowie telepało, że taka jest właśnie wykładnia.
I ch... Głupio zaryzykowałam. Gdzieś potem próbując się pocieszyć wyszukałam nawet jakies orzeczenie SN na ten temat z 1996 r (chyba)potwierdzające moją wielce mniejszościową teorię ... co z tego.
Prosze jednak nie oceniać na tym forum surowo błędów innych, nawet tego rodzaju - stres i mało czasu = błąd.
Wyobrażcie sobie jakbyście w życiowej sytuacji nie sprawdzili KRS pełnomocnictw osób umieszczanych w komparycji, lub nawet oparli się, dokonując analizy stanu prawnego na chociażvby niepodpisanej przez drugą stronę umowie ...
 
ninia-1 napisał:
my we wrocławiu mamy troche odmienne problemy od reszty swiata, a dotego wynikow nie ma, ale dla tych z błedną reprezentacją ( ja mam prawidlową, wiectematu nie drązę) istnieją, gdzies takie orzeczenia i chyba komentarze, w ktorych wyrażony jest pogląd, z ktorym sie wprawdzie nie zgadzam, ale gdzies widziałam, ze reprezentacja przez pełnomocnika, tylko wtedy jesli chodzi o czynnosci społka -zarząd, ale ściśle związane z prowadzeniem spraw spółki, tam gdzie istnieją zagrożenia dla interesów społki. Nie potrafie przytoczyć dokładnie tego pogladu bo go nie podzielam i nie stosuje, ale napewno widziałam, jakis taki wyjątek. Przejrzyjcie moze wszytkie komentarze i orzeczenia pod reprezentacją. Napewno cos tam jest, tyle, ze nie wiem, czy da sie zastosować akurat w naszym kazusie.

To orzeczenie i ten wyjątek był chyba jeszcze za KH, a nie KSH
 
Stres i brak czasu, w tym pisanie umowy na "za pięć dwunasta" to też jest część tego zawodu - dlatego pewne elementy prawa trzeba mieć wyryte w głowie, tak by pisząc coś na szybko nie mieć wątpliwości.

Czy jeden błąd nie powinien dyskwalifikować? - a co, jeżeli z cywila posłałbym apelację do SA, a nie do SO, lub nie za pośrednictwem? uważacie, że nie powinniście oblać? Egzaminatorzy was nie znają, a tak sami się podkładacie i dajecie argument, że nie znacie CAŁKOWITYCH PODSTAW (odnosi się to też do zagadnienia reprezetntacj).
 
Ostatnia edycja:
niania 1 - czy mozesz odebrać prywatną wiadomosć?
 
tommy_man napisał:
Ok - czyli nieważna umowa to nie jest błąd dyskwalifikujący pracę.

Pytanie - na co jeszcze przymykamy oczy??

Co do stresu na egzaminie i małej ilości czasu, to mieliśmy na umowę 4 (cztery!) godziny, a tak na prawdę były 4 kwestie, na które trzeba było zwrócić uwagę - reprezentacja, warunek, zgoda żony i zastaw. Czy to na prawde tak dużo? Poza tym chyba wszyscy zdawali w takich samych warunkach i jakoś większość (jak myślę) mogła zajrzeć do KSH...

ksh widuje na pólce w domu, ale miałem kiedyś na studiach zajęcia z prawa handlowego (ponad 10 lat temu) a podanto przeczytalem ksh przed egzaminem i samo zadanie egzaminacyjne
jakie miałem wnioski: od razu wiedziałem, że z reprezentacją jest jakiś myk i trzeba to sprawdzić, nie od razu widziałem co i gdzie ale lampak mi się zapaliła

dlatego za to należałoby postawić gałę
co do tego czy jest to słuszne czy nie, to rzecz na inną dyskusję
 
po_egz napisał:
Niestety są błędy, które dyskwalifikują całą pracę. Jakby ktoś w karnym zapomniał o regule ne peius i kompletnie zły wniosek zrobił to też obleje.

W Wawie w zeszłym roku można było z takim błędem zdać i to z całkiem niezłą oceną...

Dla mnie na maxa wkurzające jest jedno (patrząc z dość szerokiej perspektwy) - można zdać wykazując się nieznajomością w sumie prostego i niezbyt kontrowersyjnego przepisu (vide ne peius, reprezentacja itp) a pały lecą gromadnie za inną niż oficjalna linia partii koncepcję choćby nawet była zasadna w świetle orzecznictwa, zdrowego rozsądku i czego tam jeszcze (vide zeszłoroczne jazdy z przedwstępną/deweloperską, tegoroczny admin).
 
zastaw rejestrowy napisał:
kantapli: czy ty juz masz wyniki??

Jak wielokrotnie podkreślam wyników nie mam - będę miał w sierpniu. Stąd też uważam, że mogę sobie pozwolić na stawiane przeze mnie komentarze, gdyż nie patrzę na problem z góry, a z pozycji osoby, która sama zrobiła głupie błędy i czeka na wynik
 
Ja współczuję osobom z błędami, naprawdę. Ale nie można zrzucać wszystkiego na stres i mało czasu. Nie chodzi o to, by stworzyć warunki idealne do napisania pracy, by można było ją skonsultować, przemyśleć i przespać się i na następny dzień znowu przeczytać.

To jest egzamin. Jego istotnym elementem jest presja czasowa i stres. To tak jakby na olimpiadzie ktoś się tłumaczył, że ileś tam przewidzianych minut na wykonanie konkurencji nie starczyło mu. A poza tym cały stadion na niego patrzył i był zestresowany. Sportowiec na olimpiadę przygotowuje się cztery lata, by pobiec np. 10 sekund.

Element stresu i ograniczenia czasowego też dużo mówi, jak ktoś przygotowuje dane zadanie. W życiu też nie ma idealnych warunków. Często klient potrzebuje umowę lub zmianę do niej na zaraz, i w godzinkę coś trzeba ulepić. Czasem do późna w nocy trwają negocjację, w czasie których nie ma czasu zaglądać do kodeksu, pewne rzeczy trzeba znać. Zaraz po zdaniu egzaminu, każdy z nas będzie mógł otworzyć kancelarię, zająć się dowolną sprawą.

I co? Powiemy klientowi, że byliśmy zestresowani i walnęliśmy klopsa w umowie? Trzeba wziąć na siebie trochę odpowiedzialności. I to nie chodzi o pastwienie się nad błędami innych. Po prostu pewne sprawy niestety eliminują z dalszej gry.
 
czytam was od jakiegoś czasu (można by powiedziec,że byliście ze mną w oczekiwaniu na wyniki ;))
dziś wiem,że zdałam!!!!!!!!!!!
co do admina, nie miałam 149 w zarzutach-może w uzasadnieniu coś opisowo wspomniałam na ten temat,ale nie pamiętam (pisałam ręcznie,więc nie sparwdzę)
co do cywila, to mniej więcej byłam na kierunku "wytyczonym",ale nie całkowicie,ale tez już dokładnie nie pamietam
co do karnego-też "zboczyłam od wytycznych-miałam zarzut z materialnego
a gospodarcze jest dla mnie niespodzianką niesamowitą,bo pisałam taką umowę po raz pierwszy w życiu, a nawet pierwszy raz w życiu widziałam taką umowę...dostałam 5!!!!!!!więc tu teria poniektórych,że jak ktos nie ma na codzien kontaktu z ksh (jak ja) i jeste w stresie, nerwach,emocjach itp (jak ja) nie wpadnie na reprezentację! ja wpadłam :), pierwsze o czym pomyslałam,to że jest tam myk i nie bez powodu tu jest ten myk...
i niestetu podzielam niepopularny, jak widzę, pogląd,że umowa ze złą reprezentacją w tym wypadku, to faktycznie wiel-błąd, reszta moim zdaniem byłaby do obniżenia oceny,ale raczej nie to
 
po pierwsze pozwole sobie powtórzyć za KANTapli:

Jeżeli obraza 379 KSH przejdzie pozytywnie, to co mają powiedzieć ludzie oblewający z admina, którzy nie napisali magicznej cyfry 149 ???????????[/QUOTE]

po drugie czemuż ach czemuż nie zdawałem w pięknym mieście Wrocław??? why, why, why ...

nie popłynąłbym może na adminie
 
po_egz napisał:
Po prostu pewne sprawy niestety eliminują z dalszej gry.

Czy możesz z resztą kolegów zaprzestać zabawy w kopanie leżących do (explicit deleted...) nędzy?
 
igciu napisał:
Czy możesz z resztą kolegów zaprzestać zabawy w kopanie leżących do kurwy nędzy?

Koledzy nie leżą, ale mówią, że to nie jest żaden błąd i w sumie można zawrzeć taką umowę, potem się ją konwaliduje.
 
Aglaia napisał:
W Wawie w zeszłym roku można było z takim błędem zdać i to z całkiem niezłą oceną...

Dla mnie na maxa wkurzające jest jedno (patrząc z dość szerokiej perspektwy) - można zdać wykazując się nieznajomością w sumie prostego i niezbyt kontrowersyjnego przepisu (vide ne peius, reprezentacja itp) a pały lecą gromadnie za inną niż oficjalna linia partii koncepcję choćby nawet była zasadna w świetle orzecznictwa, zdrowego rozsądku i czego tam jeszcze (vide zeszłoroczne jazdy z przedwstępną/deweloperską, tegoroczny admin).

u nas w tamtym roku akurat, o dziwo ludzie zdawali z bykiem dot. przedwstaepna/deweloperska, co dla mnie jest przedziwne...
 
igciu napisał:
Czy możesz z resztą kolegów zaprzestać zabawy w kopanie leżących do kurwy nędzy?

Nikt nikogo nie kopie, nikt się nie pastwi.
Ja osobiście wolę (obiektywnie - choć to moje subiektywne zdanie w tym temacie) wiedzieć jak jest, a nie mieć klakierów poklepujących mnie po plecach i mówiących, że świat mnie nie rozumie.
 
KANTapli napisał:
Stres i brak czasu, w tym pisanie umowy na "za pięć dwunasta" to też jest część tego zawodu - dlatego pewne elementy prawa trzeba mieć wyryte w głowie, tak by pisząc coś na szybko nie mieć wątpliwości.

Czy jeden błąd nie powinien dyskwalifikować? - a co, jeżeli z cywila posłałbym apelację do SA, a nie do SO, lub nie za pośrednictwem? uważacie, że nie powinniście oblać? Egzaminatorzy was nie znają, a tak sami się podkładacie i dajecie argument, że nie znacie CAŁKOWITYCH PODSTAW (odnosi się to też do zagadnienia reprezetntacj).

PIsanie " za pięć dwunasta" nie jest częścią tego zawodu. Oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje wyjątkowe. Jak popełnisz błąd pisząc za 5 dwunasta" co powiesz klientowi, że byłeś na urlopie. Zycie to nie jest egzamin. trzeba umiec ta organizować sobie czas aby napisać umowę czy apelację porządnie. W przypadku egzaminu ten czas 'zorganizował" mi Minister S. Jeśli nie umiem pisać w tempie atomowym mówie klientowi ze nie jestem taka szybka (bo np nie mam zbyt dużego doświadczenia) i prosze się udac do innego radcy co zrobi sprawę w 4 godz. Nie chciałabym ryzykowac i powiedzieć klientiowi ze nasmaruję mu umowe w dwie minuty. To jest wolny zawód i to JA oceniam w jak długim czasie wykonam zlecenie. Może nie będę miała dużo zleceń (jeśli kiedyś zdam tren egzamin) ale będę sobie wolniutko długac sprawy aby tylko zdązyć w terminie w swoim własnym tempie.
 
cześć,
Czy wśród zdających w Warszawie są osoby, które zdały cywilne nie zaskarżając całych 20 000 zł, ale tylko 10 000 zł?

Ja nie skarżyłem pozostałych 10 000 zł argumentując że nie ma rażącej dysproporcji pomiędzy kwotą 50 000 zł, na która wycenił cierpienia powódki Sąd I instancji a kwotą 60 000 zł, której się domagała.
Nie zarzucałem więc naruszenia art 445 kc a jedynie 362 i 455 kc oraz 233 i 328 par 2 kpc.

Wiem, że część osób piszących zrobiła podobnie. Czy są wśród nich osoby, które uzyskały z cywilnego ocenę pozytywną?
 
KANTapli napisał:
Stres i brak czasu, w tym pisanie umowy na "za pięć dwunasta" to też jest część tego zawodu - dlatego pewne elementy prawa trzeba mieć wyryte w głowie, tak by pisząc coś na szybko nie mieć wątpliwości.

zgadzam sie, pamietam, jak napierwszym spotkani patronka mnie oświecała, że jak szukam pracy spokojnej i bezstresowej, to żebym zrezygnowała od razu

praktyka w kancelarii szybko potwierdziła jej słowa-tu zawsze (albo prawie) pracuje sie w stresie i pod naciskiem uciekającego czasu-ok to czasem usparwiedliwia jakąś pomyłkę (szczególnie gdy jest to sytuacja zawiniona przez klienta ;)),ale troche żenada,żeby wszystko zrzucac na stres egzaminacyjny, wszyscy byliśmy na tym samym wózku
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra