Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Pani Krystyna napisał:
PIsanie " za pięć dwunasta" nie jest częścią tego zawodu. Oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje wyjątkowe. Jak popełnisz błąd pisząc za 5 dwunasta" co powiesz klientowi, że byłeś na urlopie. Zycie to nie jest egzamin. trzeba umiec ta organizować sobie czas aby napisać umowę czy apelację porządnie. W przypadku egzaminu ten czas 'zorganizował" mi Minister S. Jeśli nie umiem pisać w tempie atomowym mówie klientowi ze nie jestem taka szybka (bo np nie mam zbyt dużego doświadczenia) i prosze się udac do innego radcy co zrobi sprawę w 4 godz. Nie chciałabym ryzykowac i powiedzieć klientiowi ze nasmaruję mu umowe w dwie minuty. To jest wolny zawód i to JA oceniam w jak długim czasie wykonam zlecenie. Może nie będę miała dużo zleceń (jeśli kiedyś zdam tren egzamin) ale będę sobie wolniutko długac sprawy aby tylko zdązyć w terminie w swoim własnym tempie.

100% racji muszę przyznać - z tą poprawką, że pracując w "dużych" Kancelariach i dla "znaczących" klientów nie ma się często takiego komfortu jak powiedzenie "niech Pan idzie do innego r.pr.". Za taki tekst myślę, żebym nie pracował tam, gdzie jestem, tak samo jak za zrobienie babola skutkującego odrzuceniem środka zaskarżenia lub nieważnej (czy również niekonwalidowanej - nie przesądzam) umowy.

Mi płacą za efektowną pracę i bez błędną pracę i nie mam komfortu wybierania sobie zleceń. Takie życie.
 
Jak widzę na tym forum sami oświeceni z gospodarczego.
 
ojejka napisał:
czytam was od jakiegoś czasu (można by powiedziec,że byliście ze mną w oczekiwaniu na wyniki ;))
dziś wiem,że zdałam!!!!!!!!!!!
co do admina, nie miałam 149 w zarzutach-może w uzasadnieniu coś opisowo wspomniałam na ten temat,ale nie pamiętam (pisałam ręcznie,więc nie sparwdzę)
co do cywila, to mniej więcej byłam na kierunku "wytyczonym",ale nie całkowicie,ale tez już dokładnie nie pamietam
co do karnego-też "zboczyłam od wytycznych-miałam zarzut z materialnego
a gospodarcze jest dla mnie niespodzianką niesamowitą,bo pisałam taką umowę po raz pierwszy w życiu, a nawet pierwszy raz w życiu widziałam taką umowę...dostałam 5!!!!!!!więc tu teria poniektórych,że jak ktos nie ma na codzien kontaktu z ksh (jak ja) i jeste w stresie, nerwach,emocjach itp (jak ja) nie wpadnie na reprezentację! ja wpadłam :), pierwsze o czym pomyslałam,to że jest tam myk i nie bez powodu tu jest ten myk...
i niestetu podzielam niepopularny, jak widzę, pogląd,że umowa ze złą reprezentacją w tym wypadku, to faktycznie wiel-błąd, reszta moim zdaniem byłaby do obniżenia oceny,ale raczej nie to

Bo jeszcze do tego wszystkiego to trzeba mieć dużo, dużo szczęścia!
Gratuluję!
 
JohnyKozak napisał:
Jak widzę na tym forum sami oświeceni z gospodarczego.

Ah już byś się zamknął. Szczerze. Takie komentarze nie świadczą dobrze o Tobie.

Z całym szacunkiem.
 
ojejka napisał:
u nas w tamtym roku akurat, o dziwo ludzie zdawali z bykiem dot. przedwstaepna/deweloperska, co dla mnie jest przedziwne...

A dla mnie to jest akurat normalne - kwestia interpretacji i argumentacji (podobnie jak admin w tym roku) w przeciwieństwie do reprezentacji czy ne peius.
 
Wydaje mi się, że czasu w piątek było relatywnie wystarczająco - po 4 godziny na każdy przedmiot. Ja zacząłem od umowy, choć na początku przeczytałem i jedno i drugie zadanie. Na początku bardzo przestraszyłem się umowy, że to jakiś kosmos i tyle myków, ale później na spokojnie zacząłem na brudno pisać jakby zarys umowy, kto z kim, co, kiedy za ile + te zastawy i zgody. No i przy każdym z tych punktów zacząłem się zastanawiać, jak to musi być zrobione. Myk z reprezentacją szczerze mówiąc rozpoznałem od razu, choć akurat z KSH mam mało wspólnego. Później dłużej zatrzymałem się nad warunkiem, a zastaw i zgoda to już "z górki".

Absolutnie moim celem nie jest znęcanie się nad nikim, każdemu, który nie zdał (być może i sobie) współczuje, bo wiem, ile wysiłku kosztował ten egzamin, ale uważam, że pewien poziom powinien on jednak trzymać. I o ile - jak zdaje się po-egz - uważam, że wielki szacun dla kogoś, kto napisał, że wiem, że dominujący pogląd jest taki i taki, ja jednak go nie podzielam bo to, to i to, podobnie jak ten i ten skład SN, NSA czy czegoś tam jeszcze, w związku z z tym piszę tak i tak, bo w mojej ocenie tak jest korzystnie dla klienta. Jeżeli jednak po egzaminie ktoś na siłę broni spieprzonej reprezentacji np., mimo, że nie wiedział w ogóle o czym mowa, to ja tego osobiście nie rozumiem.
 
JohnyKozak napisał:
Jak widzę na tym forum sami oświeceni z gospodarczego.

zacytuje moja koleżanke: byli tacy,co sie nie uczyli...nie zdali...

jesli tak bedzie lepiej
 
Czytając niektóre posty np. KANTapli juz wiem dlaczego tak mało osób, które zdały ujawnia swoje błędy - bo dowiedziałyby się, że to skandal, że zdały.
 
KANTapli napisał:
100% racji muszę przyznać - z tą poprawką, że pracując w "dużych" Kancelariach i dla "znaczących" klientów nie ma się często takiego komfortu jak powiedzenie "niech Pan idzie do innego r.pr.". Za taki tekst myślę, żebym nie pracował tam, gdzie jestem, tak samo jak za zrobienie babola skutkującego odrzuceniem środka zaskarżenia lub nieważnej (czy również niekonwalidowanej - nie przesądzam) umowy.

Mi płacą za efektowną pracę i bez błędną pracę i nie mam komfortu wybierania sobie zleceń. Takie życie.

No właśnie. To jest twój wybór. Moi znajomi pracują jak niewolnicy w tzw "duzych kancelariach" . Ja , na szczęście nie. Cos za coś. Mniej pieniędzy ale święty spokój :) Spiesz się powoli :))))
Dobra, można skończyć ten przykry temat. Ja wiem, że już nigdy nie wsadzę członka zarządu do reprezentacji w takiej sytuacji (chyba ze zmienią KSH :))). Nawet się nie stresuję oczekiwaniem na wyniki. Bo już je znam w związku z tym samobójem.
 
ojejka napisał:
zacytuje moja koleżanke: byli tacy,co sie nie uczyli...nie zdali...

jesli tak bedzie lepiej

Wiesz co? Akurat się uczyłem, co najwyżej nie przyniosło to rezultatu.
 
KANTapli napisał:
Ah już byś się zamknął. Szczerze. Takie komentarze nie świadczą dobrze o Tobie.

Z całym szacunkiem.

Nie zamknę się bo nie mieszkam na Białorusi! Mam taki pogląd a nie inny.
 
JohnyKozak napisał:
Wiesz co? Akurat się uczyłem, co najwyżej nie przyniosło to rezultatu.

ok,wiem że i tak bywa

sory, te słowa, były za mocne. ale nie o oświecenie chodzi,ale o zwykłego głupiego byka w reprezentacji-jeśli go popełniłes, to nie mów, że tak jest ok, bo nie jest o kropka,a jak ty sobie odwołanie wykombinujesz to już jest zupełnie inna sprawa
 
JohnyKozak napisał:
Nie zamknę się bo nie mieszkam na Białorusi! Mam taki pogląd a nie inny.

Nie chodzi o pogląd - nie, nie; zdaję sobie sprawę, że ktoś, kiedyś popełnił Twoje zdanie i nie mi oceniać, czy miał rację, czy nie (na to za głupi jestem).

Chodzi mi o formę, w jakiej wyrażasz swój pogląd i sposób komunikacji (również ze mną), sposób, w jaki bezpośrednio obrażasz innych, którzy śmieją z Tobą polemizować, z Twoim poglądem, że zła reprezentacja, to właściwie mały pikuś. Pamiętaj, że to także część etyki, ale również kultury osobistej.

BTW - czy Ty już znasz swoje wyniki?????? Jestem strasznie ciekaw nie tylko podjeścia K1 do reprezentacji, ale również uzasadnienia tak ndst, jak i oceny pozytywniej.
 
cześć,

Czy wiadomo Wam aby w Warszawie zdał cywilne ktoś kto nie zaskarzył całych 20 000 zł tylko 10 000zł?
Ja wyszedłem z założenia że ponieważ nie ma rażącej dysproporcji pomiędzy 50 000 zł a 60 000 zł sąd odwoławczy nie zakwestionuje w tym zakresie rozstrzygniecia sądu I instancji.
Pośrednio potwierdzają to wytyczne: samo podniesienie 445 i 362 kc było niewystarczające.
Odsetki i koszty zastępstaw procesowego zaskarżyłem.
 
ojejka napisał:
ok,wiem że i tak bywa

sory, te słowa, były za mocne. ale nie o oświecenie chodzi,ale o zwykłego głupiego byka w reprezentacji-jeśli go popełniłes, to nie mów, że tak jest ok, bo nie jest o kropka,a jak ty sobie odwołanie wykombinujesz to już jest zupełnie inna sprawa

Może i początkowo myślałem, że to byk. Zgłębiając jednak temat uznałem, że przez przypadek dobrze zrobiłem i dlatego teraz obstaję za w/w poglądem.
 
Jak to się po wynikach zmienia podejście do tematu. Chamstwo i obłuda. I dlatego ta korporacja tak funkcjonuje!!
 
KANTapli napisał:
Nie chodzi o pogląd - nie, nie; zdaję sobie sprawę, że ktoś, kiedyś popełnił Twoje zdanie i nie mi oceniać, czy miał rację, czy nie (na to za głupi jestem).

Chodzi mi o formę, w jakiej wyrażasz swój pogląd i sposób komunikacji (również ze mną), sposób, w jaki bezpośrednio obrażasz innych, którzy śmieją z Tobą polemizować, z Twoim poglądem, że zła reprezentacja, to właściwie mały pikuś. Pamiętaj, że to także część etyki, ale również kultury osobistej.

BTW - czy Ty już znasz swoje wyniki?????? Jestem strasznie ciekaw nie tylko podjeścia K1 do reprezentacji, ale również uzasadnienia tak ndst, jak i oceny pozytywniej.

Można obrażać nie używając epitetów. Wystarczy ośmieszyć, zdyskredytować itd. Jest to co prawda bardziej wysublimowane ale też obraża. Za dupę-prawnika przeprosiłem, za resztę nie mam zamiaru bo nie była to obraza.
 
tommy_man napisał:
Jeżeli jednak po egzaminie ktoś na siłę broni spieprzonej reprezentacji np., mimo, że nie wiedział w ogóle o czym mowa, to ja tego osobiście nie rozumiem.

A mnie to np. w ogóle nie dziwi. Z Twoim podejściem pogodziłbym się z wytycznymi i wyrokiem ndst z admina, bo "nie rozumiem istoty wznowienia", a przecież jest "utrwalona linia orzecznicza".

Po czym się okazało, że tych linii orzeczniczych to się kilka narobiło i to raczej egzamin jest w tym zakresie wadliwy, a nie moja skarga, która spełnia wszystkie kryteria z ustawy (zachowanie wymogów formalnych, właściwość zastosowanych przepisów prawa i umiejętność ich interpretacji, poprawność zaproponowanego przez zdającego sposobu rozstrzygnięcia problemu z uwzględnieniem interesu strony, którą zgodnie z zadaniem reprezentuje), przy czym interes strony zabezpiecza lepiej niż skarga oficjalnej linii partii.

Na okrągło spotykam ludzi z problemami prawnymi, którym jakaś papuga powiedziała, że "łoooo, Paaanie, przerąbane, tego to się nie da odkręcić, zrobić itd.". A następnie się okazuje, że się da, tylko trzeba myśleć samodzielnie i kreatywnie poszukać rozwiązania.

Ludzie z wadliwą reprezentacją doskonale wiedzą jaki mają problem. Niezależnie czy to nieważność, czy bezskuteczność, problem jest. A to, że walczą szukając argumentów/orzecznictwa/doktryny? To i bardzo dobrze, że walczą. Na tym ten zawód polega...
 
JohnyKozak napisał:
Może i początkowo myślałem, że to byk. Zgłębiając jednak temat uznałem, że przez przypadek dobrze zrobiłem i dlatego teraz obstaję za w/w poglądem.

:beer: tak trzymaj chłopie, zawsze mówiłem, że najtrudniej to siebie przekonać :cool:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra