hit to jest u mnie, kolejne dwa manadaty mi się przedawniły, a ze zdjeciami od kilku miesięcy cisza.
Z powodu dużego poczucia niesprawiedliwości dziejowej (etc etc), walcze z mandatami z całych sił od wielu lat. Jedną z najlepszych metod w egzekucji jest wysyłanie skarbówki do moich dłużników, jeden zatwardziały dłuznik, z którego i tak nic sie nie da sciągnąć, zajął im czas na jakieś 8miesięcy

, a juz kolejnych 3ch mam naszykowanych.
Z fotkami mam nowe pomysły.
Jedną z fotek, na której jestem od tyłu użyłem do zabawy. W odpowiedzi na pismo ze Straży Miejskiej uprzejmie poinformowałem, że szanowna straż wprowadza w błąd. Zgodnie z prawem kierowca nie ma obowiązku powiedzieć kto był sprawcą wykroczenia, tylko komu powierzyłem auto. Zwracajcie na to uwagę, bo widze, że niektórzy dają się abierać. Oczywiście od obowiązku się nie uchyliem, podałem brata. Dwa tyg potem brat podał mamę, jednocześnie przypominając o wprowadzaniu w błąd. Odpuścili, a szkoda bo jeszcze miałem narzeczoną przyszykowaną. A poniej mieliśmy w planie zataczanie koła.
Lepszy numer mi zrobili z podwójnym zdjęciem. Oj bardzo mnie to zabolało, bo jadąc autem z uszkodzonym zawieszeniem nie przekroczyłem 80km.h na całej trasie (350km) poza....wyjątkami. Pech chaił że tam gdzie się zrobiło wreszcie równo pojechałem 90, w życiu bym nie pomyślał, że to jest teren zabudowany. Na dokłądkę leżacego skopali robiąc drugie zdjęcie po bodaj 3minutach jazdy.
Nie wytrzymałem, auto darowałem bratu (brak podatku). Brat nie przeresjestrował nawet, nie ma za to kary. Miał to zrobić to zrobić, ale w końcu darował mi spowrotem po kilku miesiącach. Pic polega na tym, że on mi go darował szczęśliwie 2dni przed wykroczeniem
Sprawa pójdzie swoim standardowym powolnym torem, który mnie zawsze psychicznie wykańcza kiedy chodzi o moje pieniądze. To uczy. Cóż sprawa trafi do sądu - Policja/Straż ma na to rok, pewnie trafi po 3mies, a może 9ciu. Sąd poczeka z 3miechy, wyda wyrok nakazowy. Odwołamy się od wyroku. Bo przecież auto nie należało do mnie, tylko do brata... To nie ja miałem obowiązek podać komu powierzyłem. Sprawa wróci do żródła. I co?
Miałem taką sprawę.... To uczy.. Policjant się pomylił w ocenie kto spowodował kolizję. Sporo mnie to kosztowało wysiłku, pomimo niedowierzania sądu zaryzykowałem biegłego. Biegły się przychylił do mojej oceny, a sprawa standardowo trwała ponad rok. Zarządałem sprawiedliwości i co? I D..A. Sprawcę nie można ściagać po roku, jeżeli nie toczy się przeciwko niemu postępowanie. Sąd w odpowiedzi na odwołanie podzielił zarzut Policji, jakoby oni nie prowadzili w jego sprawie postępowania. Oczywiście znacznie mi to utrudnia odzyskania odszkodowania, Zakład Ub. wykorzystuje co się da.
Przeto odpowiedzcie sobie sami, co się stanie jak sprawa zdjęcia wróci na Policję/ Straż Miejską. Biurokratyczna machina ma się dobrze...