Moja koncepcja co do zeznań byłej żony lekarza (niekoniecznie słuszna) jest taka, że nie musiała ona być pouczana o treści przepisów art. 182, 183 i 185 kpk. W myśl definicji osoby najbliższej z art. 115 kk była żona nie jest osobą najbliższą (przepis nie zawiera wskazania, iż stosunek bliskiego zachodzi także po ustaniu małżeństwa), zaś zgodnie z art. 191 par. 2 kpk świadka należy o treści powyższych przepisów uprzedzić tylko wtedy, gdy ujawnią się okoliczności nimi objęte. W naszym kazusie okoliczności takie się nie ujawniły.
Co do prawidłowej kwalifikacji prawnej z karnego wydaje mi się, że czyn lekarza winien być zakwalifikowany jako przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka, tj. z art. 155 kk. Sama poszłam w kierunku wyznaczonym przez SN orzeczeniem z 2006 roku i przyjęłam, że nie można było mówić o człowieku, bowiem akcja porodu naturalnego nie rozpoczęła się (przynajmniej nie wynikało to z treści kazusu, była w nim mowa tylko o bólach w podbrzuszu i krwawieniu) i badanie ktg nie było "pierwszą czynnością zmierzającą do rozwiązania ciąży poprzez CC" i przyjęłam, że lekarz mógłby co najwyżej odpowiadać za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo z art. 160 kk ale nie płodu, skoro nie jest człowiekiem, lecz jego matki. Dopiero po egzaminie dowiedziałam się o istnieniu aktualniejszego orzecznictwa SN w tym temacie

, zgodnie z którym o człowieku w przypadku płodu można mówić także wtedy, gdy w przypadku CC zaistnieją przesłanki medyczne do przeprowadzenia takiego zabiegu. W naszym kazusie przesłanki takie istniały - z opinii biegłych wynikało, że gdyby w czasie przeprowadzenia badania ktg zabieg ten został przeprowadzony, dziecko by przeżyło. Wykluczyłam przy tym możliwość poniesienia przez lekarza odpowiedzialności za czyn z art. 153 bowiem lekarz działał nieumyślnie, natomiast przestępstwo określone w ww. przepisie może być popełnione tylko przez działanie umyślne.
Czy wszyscy są zgodni co do tego, że w kazusie z admina upoważnienie udzielone przez wójta było nieskuteczne?
I pytanie co do kazusu z cywila: czy aby na pewno testament był nieważny? Wprawdzie zawierał rozrządzenia dwóch osób, co jest niedopuszczalne, niemniej podpisała go tylko pani Zofia, jej mąż nie. Czy nie powinniśmy wobec tego potraktować takiego testamentu jako ważny, zawierający rozrządzenie samej p. Zofii, gdyż wynikała z niego w jednoznaczny sposób wola tej pani, która testament ten podpisała:?::?::?: