Listy do/od osadzonego

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ja nawet dostałam 2 walentynki, bo bał się, że pierwsza nie dojdzie, więc wysłał drugą .......:)
 
Ja tez wysłałam walentynkę ,żeby sprawić mojemu radość-eh bo my to juz stare konie i nie bawiliśmy się w takie coś.A teraz po jego telefonie to bym z chęcią ją zniszczyła, ale już za późno , bo wysłałam.I co z takim faciem zrobić ??Jakby był teraz w domu, to już by leżał i kwiczał-takiego mi nerwa zrobił, ze nie ręcze za siebie. :x

Normalnie pisze sobie to dziewczyny , zerkam na ekran i juz sama się z siebie śmieje przez łzy- normalnie terapia-i to działa ,że ho ho . :lol:
 
taak to forum pomaga, zawsze mozna sie wyżalic :) ja tez wyslalam walentynke (sama zrobilam) :)
 
Moniak - nic takiego czego nie dam rady udźwignąć, po prostu ma trudny charakter- taki pan dyrektor :lol: , który jeszcze nie przestawił swojego trybu myślenia na osadzonego w ZK....
 
mój się przestawil
wyjasnił mi że tam się nikt z nikogo nie smieje
że wszyscy jada na tym samym wózku..próbuję sklecic list do T..aby mu wyjasnić powody poruszonej rozmowy o separację...
 
A mój piękniś daje mi "rozkazy "przez telefon idź tam ,zrób tak ,załatw tamto-Przez 6 lat sam tych spraw nie załatwił - dlatego teraz jest tam gdzie jest.Myśli ,że ja potrafie wszystko- do tej pory tak było ,że stawałam na rzęsach jak juz wzięlam sie za coś i musiało być na tiptop- przyzwyczaił się bidulek .Tylko nie wziął pod uwagę tego ,że za swoje odkładanie na później wyląduje w ZK. Normalnie dziecko ??i do tego jakie naiwne.....Tak sobie na nim psy wieszam- ale życze mu wszystkiego najlepszego, tylko nie raz mam ataki " agresji" a potem ckliwości.....Oj coś ze mną niedobrze :lol:

Ostatnio jego kumpel, na gg pyta się co u mojego , oczywiście bardziej go interesowało, za co tam jest, a nie jak mu tam jest- powiedziałam :nic nie powiem , masz tu adres , napisz list, jesli będzie chciał to napisze co i jak.A kumpel na to : nie, no wiesz ja nie pisze listów, od tamtej pory już nie pisze do mnie na gg-Przysłowie stare jak swiat :"przyjaciół poznaje się w biedzie"
 
Z przyjaciółmi to niestety prawda, mój zawsze miał masę przyjaciół ale to tylko dlatego że zawsze był chętny do pomocy, teraz tych przyjaciół nie ma, ani jeden się nie został, już nie wspomnę o tym że to jego wieloletni przyjaciel wsadził go za kratki. Taki świat, nie należy ufać nikomu.
 
13a..coś w tym jest
u mnie to nawet rodzina nie dzwoni i ne pyta..bo boją się że usłyszą, że i brakuje i trzeba bedzie wsadzić reke do kieszeni...prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie :ok:
a póxniej trzeba ich tylko szanować
 
Ja już ledwo daje rade. Wszystko na mojej głowie. Nie mam żadnej pomocy od jego "RODZINY" ani "KOLEGÓW".Ostatnio rozmawiałam z jego bratem, mówiłam mu że trzeba mu dużo pomagać finansowo i takie tam a on powiedział mi że On nie jest na wczasach i niech sam sobie radzi i że jak był głupi to niech sie męczy.Także rewelacja. Żadnej pomocy.O jego rodzicach już nie wspomnę, bo szkoda mi nerwów.Także doskonale Was rozumie kobiety :( Najgorsze jest to że on nie może sie tam przestawic.Nie wiem jak to będzie dalej.Czasami az boje sie mysleć.Pozdrawiam wszystkich :)
 
Skąd ja to znam ??!!! U mnie identyczna sytuacja co u Tęskonoty, zawsze wszystkim pomagał a jak doszło co do czego to nikt sie na kwapi, żeby pomóc...ale tak to jest. Pokazali ile są warci i nie ma co żałować.
 
Za każdym razem jak czytam coś nowego to coraz bardziej się dziwie. mój mąz każdy moj list dostał na 3 dzien od wysłania, to ja musiałam troszke dłużej czekac na jego listy ale tez tylko jakies 5 dni:)
 
oj wiedze ze u wszystkich tak samo mój R też miał mnustwo przyjacioł każdemu pomagal jak tylko mógł a teraz nikt, a nie przepraszam odzywają się tylko ci co chcą kasy którą był im winnien i nie patrzą na to że ja nie mam za co żyć. Najlepszy przyjaciel zarabia na tym ze R jest w więzieniu i mnie okłamuje. Ale jest jeden plus po tym wszystkim wiadomo komu mozna ufać a od reszty się odciąć

wysłałam wczoraj swój pierwszy list do R ciekawa jestem czy dotrze oby jakoś szybko na odpowiedz nie licze
 
Czersc dziewczyny. Kurcze az trudno mi uwiezyc ze w tylu przypadkach powtarza sie to samo. Ja myslalam ze to tylko moj R trafial na takich pseudo przyjaciol ktorzy ciagneli z niego kiedy tylko mogli a teraz odwrocili sie do niego plecami a co niektorzy to nawet chcieliby na jego nieszczesciu zarobic. To sie w glowie nie miesci. Ale chyba takie jest zycie,lubi nam dac porzadnego kopniaka, tylko nie kazdy umie sie pozniej podniesc :(
A wogole to zycze wszystkich odizolowanym od swych mezczyzn kobietom aby ten dzien ktory powinny spedzac razem z nimi jakos szybko uplunal, no i zeby cenzura troche sie przyspieszyla i wszystkie wyslane przez naszych ukochanych walentynki dotarly na czas. Ja na szczescie dostalam i to juz wczoraj bo tak sie sklada ze wczoraj mialam imieninki. Dzieki temu jakos przetrwam te dwa dni
Zycze powodzenia, trzymajcie sie dziewczyny!
 
Ja dostałam dwie kartki walentynkowe i nawet kwiaty- kazał kupić koledze :D więc mimo,że go przy mnie nie ma fizycznie to nie jest aż tak źle...
 
ja o finanse nie muszę się martwić - nie jestem jeszcze żoną, a rodzina bardzo dobrze opiekuje się moim M. przyjaciele, tacy prawdziwi przyjaciele, są i będą zawsze, martwią się razem ze mną i cieszą, piszą listy, pytają co u niego... widzę, że mamy szczęście :) dodam tylko, że przyjaciele przyjaciółmi, ale M, siedzi przez kolegę i właściwie za kolegę... Ehhh... tak to bywa z dobrymi znajomymi...

A jeśli chodzi o Walentynki, to ja na szczęście dzisiaj nie odczułam ich jakoś specjalnie tragicznie, bo jestem cały czas w pracy i nie mam czasu myśleć ani patrzeć na zakochane pary krążące po mieście. Wzięłam ze sobą Walentynkę, którą dostałam juz w piątek i tak na nią od czasu do czasu zerkam i nie jest źle. Zwłaszcza, że jutro lecę na widzenie :D to dopiero walentynki będą :) Mam nadzieję, że się M. mnie nie spodziewa... chociaż zna mnie już tak dobrze, że kto wie...

No to szczęśliwych walentynek w każdym razie, obyśmy w przyszłym roku nie spędzały ich już same ;)
 
W dniu Walentego - odwiedził mnie p.dzielnicowy- wywiad do Zk- widocznie mój faktycznie chce dostać bardzo przepustkę.Byłam w szoku, że tak szybko dzielnicowy dotał zlecenie wywiadu.Do tej pory jakoś wszystko było barrdzo powoli...oj już nic nie piszę , bo zapesze :)
 
Cześć Dziewczyny :serce: Myślałam,że dzisiejszy dzień będzie dla mnie bardzo smutny,ale jednak nie było tak źle.Dostałam śliczną kartkę od mojego A :serce: :D
A co do tych "przyjaciół" to u mnie jest jak u większości.Tylko 3 zostało z całej gromadki.
 
To jak to jest, dzielnicowy dostaje zlecenie wywiadu ?? Jak to wygląda.

A jezeli chodzi o Walentynki to moj męzczyzna do mnie dzwonil wczoraj, dostalam 2 kartki i nie jest tak zle :) Kwiatka znalazłam na poczcie, wiec prawie tak jakby on mi go wręczył :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra