ja o finanse nie muszę się martwić - nie jestem jeszcze żoną, a rodzina bardzo dobrze opiekuje się moim M. przyjaciele, tacy prawdziwi przyjaciele, są i będą zawsze, martwią się razem ze mną i cieszą, piszą listy, pytają co u niego... widzę, że mamy szczęście

dodam tylko, że przyjaciele przyjaciółmi, ale M, siedzi przez kolegę i właściwie za kolegę... Ehhh... tak to bywa z dobrymi znajomymi...
A jeśli chodzi o Walentynki, to ja na szczęście dzisiaj nie odczułam ich jakoś specjalnie tragicznie, bo jestem cały czas w pracy i nie mam czasu myśleć ani patrzeć na zakochane pary krążące po mieście. Wzięłam ze sobą Walentynkę, którą dostałam juz w piątek i tak na nią od czasu do czasu zerkam i nie jest źle. Zwłaszcza, że jutro lecę na widzenie

to dopiero walentynki będą

Mam nadzieję, że się M. mnie nie spodziewa... chociaż zna mnie już tak dobrze, że kto wie...
No to szczęśliwych walentynek w każdym razie, obyśmy w przyszłym roku nie spędzały ich już same
