Przeczytałam kilka ostatnich postów - co można wysłać w liście, a co nie...
Przecież nie ma na to reguły. W jednych aś/zk coś przechodzi, gdzie indziej nie, a to dlatego, że szczegółów odnośnie zawartości korespondencji nie reguluje KKW tylko ustalają je poszczególne jednostki.
Co do cenzury/czytania listów to mam wrażenie, że wszyscy uważają, że cenzura to jest tylko wtedy, gdy ma się status TA i listy idą przez sąd czy prokuraturę. W ZK listy też są cenzurowane tyle, że przez administrację ZK. Jedynie w ZK typu otwartego nie ma czegoś takiego jak cenzura. Na zamku listy podlegają cenzurze, w półotwartym mogą podlegać, ale nie muszą. Może czasami wychowawcy nie czytają wszystkiego, bo im się po prostu nie chce, ale generalnie KKW wyraźnie mówi o tym, że korespondencja podlega cenzurze i w AŚ i w ZK.
Co do przesyłek poleconych. To nie jest tak, że ktoś coś wyśle listem poleconym i administracja nie może zajrzeć do koperty, a przeczytać to już w ogóle. Listów poleconych nie czyta się jeśli nadawcą jest pełnomocnik/obrońca/adwokat jakaś instytucja, ale nie gdy zwykła osoba wysyła sobie coś listem poleconym i myśli, że wtedy to już wszystko może.
Oczywiście można się zapytać w danym ZK czy można coś tam przesłać, można się umówić np. na prasę w listach, ale to jest tylko i wyłącznie dobra wola adm ZK czy coś przejdzie czy nie. To nie jest ich obowiązek, żeby dostarczali osadzonemu wszystko, co komuś zachciało się w liście wysłać.
Mi raz się udało coś tam przesłać, co nie powinno znaleźć się w liście czy paczce, innym razem nie i do nikogo o to żalu nie miałam. (Doszedł np. notatnik na adresy wielkości zeszytu, jakieś artykuły papiernicze, które nie powinny być w liście, figurka z drewna – więc może
Misiowa jakiś breloczek uda Ci się wysłać).
Gdzieś tam ktoś pisał o zwrotach do nadawcy, ale temat zamknięto i skierowano tutaj więc napiszę też tutaj:
Nikt w AŚ/ZK nie jest jasnowidzem i nie wie co znajduje się w kopercie wypchanej po brzegi - czy jest to jakaś ważna dokumentacja czy program tv - jeśli ZK ustala, że w liście przesyła się tylko list, kartę telefoniczną, znaczki czy zdjęcia, to każdy list grubszy niż taki standardowy jest cofany, tak dla zasady, nikt tego nie otwiera. Chyba nie wyobrażacie sobie, że ktoś zagląda do środka, patrzy co tam jest, cześć wyciąga, a resztę zakleja i odsyła!
Ja np. jak mam przeczucie, że coś mogą mi cofnąć to robię taką małą adnotację na kopercie, że list zawiera tylko "to i to" i przechodzi, ale jak czytam czasami jakieś wypowiedzi na tym forum to widzę, że niektórzy wstydzą się napisać Zakład Karny w adresie i piszą tylko imię, nazwisko osadzonego, ulicę i kod - jakby ZK był własnością osadzonego więc adnotacji na kopercie to już pewnie nikt by nie zrobił, bo co pomyśli sobie listonosz...
Aha, pisanie na końcu listu, co znajduje się w kopercie jest bardzo dobrym pomysłem i nie ma się co śmiać, że to wygląda jak załącznik. Ja zawsze na końcu piszę: do koperty włożyłam..., do listu dołączyłam... itp. i wymieniam od myślnika

, że np. 5 znaczków, 5 kopert i 1 kartę – dokładnie, nie ogólnie, że znaczki, koperty... - i jak do tej pory nigdy nic nie zginęło.
A zdjęcia na pewno oglądają jak otwierają list, choćby z ciekawości

Ale jeśli są to normalne zdjęcia to nie mogą ich zabrać, o tym co można mieć w celi mówi KKW - m.in. są to fotografie rodziny i innych osób bliskich.