Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy - 2

  • Autor wątku Autor wątku stan38
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

jak sam byś się do nich zgłosił i kupił to byś miał cenę z cennika, a jak zrobiłeś to "nielegalnie" to mają jakiś mnożnik x3 czy coś w tym stylu
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

No tak nie ma co dyskutować nad cennikiem jeśli chodzi o kary. Przelicznik swój mają i już. A moze warto zapytać ich w e-mailu, jak oni to liczą?
Zastanawia mnie też sam cennik, jeśli chodzi o te 500 mapek? Rozumiecie coś z tego?

Powiedzcie, czy jest gdzieś w sieci spis klientów firmy map1, tej cudownej 700-setki?
 
Ostatnia edycja:
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Cennik powstał tylko i wyłącznie po to by wyłudzać pieniądze. Absurdalne stawki są nie do zaakceptowania przez firmy, a co dopiero przez osoby prywatne.
W sieci już od wielu lat działają serwisy udostępniające mapy za darmo dodatkowo z nawigacją. Nikt przy zdrowych zmysłach nie korzysta z usług naciągaczy.
Ciekawe jest to, że wpisując w wyszukiwarkę nazwę firmy, członka zarządu "mo" czy też anna "p." otrzymujemy tylko informacje o wyłudzaniu, krzywdzeniu ludzi itd. Wiarygodność w skali od 1 do 10 - 0.
Dla picu na stronie napisali działalność charytatywna, że niby pomagają zwierzętom. Buhahaha :D na pewno pomogli raz wpłacając 50zł, ale cóż to jest jak "okradną" biednego emeryta z 2tysi to się z kotkami i pieskami mogą raz podzielić. Brak słów...
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

elsonador napisał:
Tutaj jest cennik map1: http://napisy.info/Dokumenty/Map1/KJS/27_01_2010_Wezwanie_do_zaplaty_05b.jpg

Powiedzcie mi, za użycie 2 mapek dostałam 3500 zł do zapłacenia, ugodowo 2000 zł.
Jak to możliwe skoro w cenniku licencja na rok 2 mapek kosztuje 699 zł?
A powyżej 500 fragmentów mapy 39 zł?
Jak oni to liczą? Bo ja kompletnie nie rozumiem tego cennika.



Czy ktoś z Was dostał taki przedruk na prośbę e-mailową?

Warto jeszcze po raz kolejny wspomnieć, że nie istnieje taka jednostka miary jak fragment. Według map1, fragment jest nie większy niż 800px na 600px, czyli wg. ich cennika, bierzemu bezprawnie "ich mapkę" o wymiarach 800 na 600 px i wystawiamy w sieci na rok. Jesteśmy im "winni" 699zł x 3, czyli 2097 zł :) Gdybyśmy jednak tą mapkę przepołowili, będzie to 2 x 599 x 3, czyli 3594 zł. Po co się tak trudzić? Nie lepiej wystawić 800 razy 600, czyli 480000 pojedynczych pikseli i "okraść" ich na kwotę 480000 x 39 x 3 czyli 56 milionów 160 tysięcy złotych? Szkoda że niektórzy w taki sposób wykorzystują swoją kreatywność.
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Dawno nie pisałam, bo czekam za deczyzją prokuratury. Dzisiaj dostałam pismo od IGiK z inf.że od 11.09.06 na dwa lata udzielili im licencji, a od 29.06.01 do 30.06.04 mapa była zamieszczona na mapa.szukacz.pl - Mapa Polski z planami miast. Moja mapka wisiała od 03.2005 do 06.2008 cały czas sie zastanawiam jak to sie ma do Map1? Czy ktos wie. Czy jako dowód wystarczy faktura za domenę i serwer strony, bo od tamtego czasu ona zupełnie się zmieniła, ewent. oswiadczenie osoby która wykonywała ta stronę?
;)
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Ścigają Cię bo mapka wisiała w sieci kiedy oni już tą licencję posiadali, bo wisiała do 06.2008 a oni mieli licencję od 11.09.2006 do 11.09.2008. To kiedy mapę umieściłaś nie ma znaczenia.
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Zapadłabym się pod ziemię, gdybym wypracowała sobie taką opinię..:wow:
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

orzeł_reszka napisał:
Zapadłabym się pod ziemię, gdybym wypracowała sobie taką opinię..:wow:

Ja też.

Aż dziw bierze, że ten Pan nie boi się chodzić po ulicach. A może się boi?

Zastanawiam się, czy nie wybrać się na wycieczkę do Łodzi. Może ktoś miałby ochotę się przyłączyć?

A tak w ogóle, to kiedy odbędzie się jakaś najbliższa rozprawa i gdzie? Przeszłabym się chętnie.
A jak moja rozprawa będzie się miała odbyć, to może przyjdziecie? Byłby ktoś chętny?
Na razie to czas chyba jeszcze odległy, no ale raczej się odbędzie.
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Ja bym chętnie przyszedł. Jest tu ktoś z Legnicy?

A na wycieczkę... Nie radzę. Koleś na pewno wybierze drogę sądową. No, chyba, że zrobisz to "po cichu". :) Ja oczywiście do niczego nie namawiam! :D
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Myślałam po prostu o tym, żeby ich odwiedzić w ich 'siedzibie' i zamienić parę słów, to wszystko. ;)
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Jeśli tak, to pewnie będzie reakcja (jeśli w ogóle coś tam będzie, w dodatku otwartego) w stylu "Proszę stąd wyjść. Nie przyjmujemy interesantów. Proszę wyjść, spotkamy się na rozprawie". :)
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

żeby jeszcze ulica Puszkina była gdzieś w centrum to możnaby narobić szumu. Sęk w tym, że to boczna ulica w dzielnicy przemysłowej, nawet przypadkowi przechodnie się tam nie zdażają.
Sugeruję natomiast, żeby kto, kto wygrał z nimi sprawę, zgłosił na policję próbę wymuszenia - jeśli ja wygram, na pewno tak zrobię
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Bardzo jestem ciekawa, jak wygląda siedziba firmy i biuro. Nie mieszka ktoś w Łodzi?
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

elsonador napisał:
Bardzo jestem ciekawa, jak wygląda siedziba firmy i biuro. Nie mieszka ktoś w Łodzi?

Ktoś pisał na forum, że to rudera..ale jakie to ma znaczenie? Ważne kto za nimi stoi, że mają taki tupet:?:
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

No właśnie nie tyle interesuje mnie wygląd siedziby, bo o tym że to buda też czytałam. Ale czy przyjmują ludzi z ulicy i jacy to są ludzie Ci pracownicy tam itd.
Eh czuję się jakby mi się to wszystko śniło.
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

:brawo: Faktycznie wygląda jak buda.. A ten A8 to w którym miejscu stoi? Coś mi się wydaje że pojechało na kolejną rozprawę ;)
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

OkropNick napisał:


Faktycznie siedziba "godna" głównego bohatera afery mapkowej...... Stoją tam jakieś samochody pewnie pracowników. Aż się dziwię, że ktoś przy zdrowych zmysłach chce pracować w takiej "branży"..... Chyba ktoś bardzo zdesperowany! Jak kiedyś spotkam kogoś, kto będzie miał w swoim CV wpisane doświadczenie zawodowe w MAP1 to na pewno wystawię mu właściwe referencje........ :evil:
 
RE: Pozew za wykorzystanie fragmentu mapy

Niejaki “Fei” z innego forum na temat MO pisze:

"Latem tego roku organizowałem razem ze znajomymi imprezę dla kilkudziesięciu osób. Ponieważ miała ona odbyć się w dość niecywilizowanym miejscu (ośrodek wypoczynkowy w środku lasu), na stronie informacyjnej zamieściliśmy dokładne mapki dojazdowe. Jako, że miałem program firmy Cartall “Mapa Polski”, uznałem za dobry pomysł wykorzystanie go do sporządzenia tych map. Po wygenerowaniu mapy interesującego nas obszaru, wystarczyło zrobić zrzut ekranu, dodać punkty odniesienia programem graficznym i wrzucić na serwer. Impreza się odbyła, bawiliśmy się dobrze, strona została. Nikt nie podejrzewał co nas czeka…


Ponad miesiąc po imprezie, napisał do mnie kolega z firmy hostującej nam stronę (za darmo zresztą, w ramach sponsorowania imprezy). Okazało się, że dostał pismo od firmy Map1 z Łodzi, która to firma żąda od niego prawie… 6000 zł za użycie 3 fragmentów mapy, na którą oni mają licencję. Napisałem mu, że mapy są z programu kupionego legalnie, więc nie widzę w czym problem. Dostałem odpowiedź, że nic to ich nie obchodzi, bo publikować części programu nie wolno, ale są skłonni zejść z odszkodowaniem do 4200. Dodatkowo sprawa przeniosła się na mnie, bo akurat pech chciał, że to ja podpisałem umowę na hosting i na mnie była zarejestrowana domena.

Suma mnie lekko zmroziła. Cały składkowy budżet naszej imprezy wynosił mniej niż chciała firma za te trzy pliki JPEG. Zacząłem grzebać w sieci, wypytywać znajomych czy znają prawników, którzy są w stanie pomóc. Przeczytałem też (chyba pierwszy raz w życiu) umowę licencyjną przy instalacji Mapy Polski. Nie było w niej ani słowa o zakazie robienia zrzutów ekranu. Jedyne co znalazłem, to że faktycznie nie wolno rozpowszechniać fragmentów programu. Tylko czy zrzut jest fragmentem programu? Jeśli tak, to miliony ludzi popełniają przestępstwo, publikując w sieci zrzuty i filmiki z programów, gier, itp. O pismach komputerowych i portalach recenzenckich to nawet nie wspomnę…

Grzebanie w sieci uświadomiło mnie również, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Fora internetowe pełne były ludzi, których Map1 pozwała za użycie ich mapek; czy to pochodzących z programu Cartalla, czy też ze strony Emapa. Na stronie oczywiście też żadnej wzmianki o zakazie publikacji nie było… Proceder okazał się bardzo zorganizowany i schematyczny – firma wysyła pisma, najczęściej wybierając strony prywatne uczniów, studentów, organizacji niekomercyjnych, itp. i straszy sądem. Od razu też zamiast przewidzianej prawem 3-krotności sumy zadośćuczynienia (nomen-omen według wymyślonego przez nich samych cennika) proponują łaskawie 2-krotność, aby w końcu czasami (jeśli ktoś się nie wystraszy, tylko negocjuje), dojść do 1-krotności. Co ciekawsze, na forach aktywnie udzielał się też ktoś z Map1, być może nawet sam właściciel, pod różnymi nickami. Pisał, że szans w sądzie nie ma, roztaczał ciemne wizje… Zainteresowanym polecam Google, te dyskusje wciąż są w sieci.

Poczytałem sobie, podyskutowałem z kilkoma prawnikami i też zacząłem negocjować. Prawnicy wprawdzie co do jednego radzili nie bać się i doprowadzić do rozprawy sądowej – podobno z uwagi na niską szkodliwość czynu możliwe jest umorzenie, albo kara jest typu kilkaset złotych na organizację charytatywną. Oprócz tego mogłem się bronić tym, że tak naprawdę nie udostępniałem żadnych elementów programu Cartalla, bo mapy nie są w nim plikami, nawet nie istnieją jako bitmapy, bo są dynamicznie renderowane na podstawie zawartych w programie danych. To mniej więcej tak, jakby firma Adobe skarżyła użytkowników Photoshopa za to, że rozpowszechniają stworzone nim pliki graficzne. Z drobną różnicą – mapy to specyficzna kategoria w prawie autorskim i prawnicy nie gwarantowali mi, że ta strategia przekona sąd. Niestety na wyrok skazujący, z wpisem do akt i wszelkimi tego konsekwencjami, pozwolić sobie nie bardzo mogę, bo ryzykowałbym utratę pracy. No i zostałbym oficjalnie przestępcą…

Zacząłem negocjować. W międzyczasie koledzy w mgnieniu oka zorganizowali zbiórkę pieniędzy na karę, która ostatecznie nawet przekroczyła żądania Map1. Rozmawiając z wieloma ludźmi dowiedziałem się wielu interesujących rzeczy o Map1. Okazało się, że firma nie produkuje żadnych map, co sugeruje ich strona internetowa. Jedyne co robią jej pracownicy w siedzibie firmy (która przypomina bardziej psią budę niż biuro – kolega z Łodzi pofatygował się osobiście), to masowe wysyłanie pism straszących sądem i kolejnych etapów aż do ugody. Wiele osób płaci od razu, inni po negocjacjach. Nieliczni ryzykują sądem, a konsekwencje są jak powyżej. Niestety prawo jest po stronie firmy, bo nieświadomość nie zwalnia z odpowiedzialności. “Prezes zarządu” (jednoosobowego zresztą), niejaki Michał Okonek, zbija straszne pieniądze na tej luce, żerując na ludzkim strachu i bezradności, a wszystko w świetle obowiązujących przepisów. Cóż, padło i na mnie…

Negocjacje z Map1 skończyły się na kwocie 2200 brutto (firma uparcie podawała kwoty netto, chociaż od początku informowałem, że nie jestem firmą, wysłali mi też pismo, że chcą mój REGON i KRS do sporządzenia ugody, śmiechu warte). Co ciekawsze, ugoda przyszła, z kwotą… 1700 zł z groszami. Dlaczego – nie mam pojęcia. Dla mnie zawsze lepiej. Ugoda wyglądała dobrze, pewnie dlatego, że poinformowałem ich, że skonsultuję z prawnikiem. Podobno zwykle zawarta jest w niej klauzula przedłużenia licencji na mapy na kolejny rok, w co niektórzy dali się wkopać i przejrzeli dopiero po kolejnej fakturze, czyli lekko za późno. Za to ugoda nie była podpisana, a dołączone do niej pismo i krótki termin zapłaty nakłaniały do szybkiego przelewu. Pomyślałem, że czymś to śmierdzi – ja wpłacę pieniądze, a oni powiedzą, że ugody nie zawarli. Podpisałem więc i odesłałem z uprzejmą informacją, że wpłacę gdy oni się formalnie zgodzą, podpisując. Nie minął tydzień i dostałem swój egzemplarz, bez protestów.

Dziś dokonałem wpłaty i mam nadzieję, że to koniec moich kontaktów z Map1. Jeśli ktoś spyta – dlaczego nie użyliście darmowego Google Maps? Dobre pytanie. Gdybym wiedział, że zostanę przestępcą, to bym użył. Ba, narysowałbym te cholerne mapki ręcznie albo poprosił kogoś… Nie kupowałbym też za 9,99 (plus wysyłka) programu Cartalla na Allegro (oryginalny jak najbardziej), w ogóle trzymałbym się z daleka od wszelkich produktów związanych z Map1 (między innymi Emapa i ich mapy w urządzeniach GPS). Teraz już to wiemy, lżejsi o 1700 zł i sporo nerwów, bogatsi za to w doświadczenie, którym chcemy się podzielić z innymi. Przede wszystkim po to, żeby nie popełnili tego samego błędu, ale też aby firmy takie jak Map1 nie mogły praktykować swojego procederu. Dlatego też będę wdzięczny za przekazywanie tej informacji dalej. Jeśli macie strony, a na nich mapki – sprawdźcie jakie, bo drogo Was to może kosztować."
 
Powrót
Góra