Witam,
Na początku przedstawię sytuację w jakiej się znalazłem.
Od 5 lat jestem rozwiedziony i płacę alimenty na małoletniego syna z poprzedniego małżeństwa. Do tej pory stosunki panujące między mną a byłą żoną były poprawne. W zeszłym roku, zabrałem syna na narty. Miałem cięższy okres jeśli chodzi o finanse, i dogadałem się z byłą żoną, że, aby w zamian za to, że kupię synowi sprzęt narciarski, będę przez 3 miesiące płacił mniejsze alimenty. (odpowiednio o 100 zł. mniej w każdym miesiącu). Teraz - po roku, była żona zażądała zwrotu tych 300 zł. Powiedziała, że jesli nie zpalace tych pieniedzy do konca tygodnia, to odda sprawe do komornika. Dodam, ze w tym roku, zwazywszy na jej ciezka sytuacje finanswa, dogadalismy sie, ze odpisze sobie cala kwote od podatku za nasze dziecko. Do tej pory dzielilismy sie tak, ze ja odpisywalem sobie za 4 miesiace, a ona za reszte. Dziecko mieszka u mnie 2 miesiace w roku, ale z uwagi na to, ze zapewniam mu ferie i wakacje, dzielilismy sie ulga w ten sposob. Nie wiem co mam zrobic, nie chce komplikowac sobie zycia, a planuje w tym roku wziac kredyt na mieszkanie. Jesli na moja pensje wejdzie komornik, moge miec z tym wielki problem.
Przyznam, że nie mam pojecia jak wyglada sprawa u komornika, czy mam mozliwosc jakiejkolwiek obrony. Dodam, ze w miare mozliwosci, placilem tez czasem wiecej pieniedzy niz wynika z orzeczenia sadu. Czy może mieć to jakiś wpływ na sprawę?