Witam wszystkich. Mam pytanie, mój narzeczony właśnie przebywa na Białołęce, tylko nie wiem czy zk czy aś, może podpowiem, że wrócił odsiedzieć wyrok ale oprócz tego mają toczyć się jeszcze dwie sprawy. jest w miejscu, gdzie nie mają chłopaki pozowolenia na telewizory, i chodzi w takim specjalnym więźniennym mundurze. Nazwisko ma na literę g, wiec już po tygodniu od tego, jak się stawił mieliśmy widzenie. Wczoraj jak dzownił mówił, że stanie przed komisją prawdopodobnie dzisiaj i przeniosą go w miejsce, gdzie będzie mógł mieć np telewizor. Opisuję to po to, bo nie wiem, jak nazwać miejsce, w którym przebywa. Całego posta piszę po to, by dowiedzieć się czy mogę mu jakoś pomóc, bo słyszałam że jak bliscy interesują się losem osadzonego, to poprawia mu to jego sytuację. Więc czy jest możliwość spotkania się z Wychowawcą i co ja mu moge powiedzieć, że kocham, tęsknie, jak rozmawiać wtedy i co mówić by pomóc. I jeszcze jedno bo nie znam na to odpowiedzi, pisałam na innych tematach, on chce stawać na wokandę i pisał mi, że potrzebne mu są jakieś znaczki, czy ja mogę mu je kupić i wysłać w liście. Proszę o odpowiedź. A i jeszcze jedno, czy na Białołęcę, jest tylko jedna sala do widzeń? Chodzi mi o to, że ja byłam w jakiejś niewielkiej sali, gdzie na wprost od drzwi wejściowych był sklepik, a po lewej stronie sklepiku była łazienka, weszło nas koło 10 osób i przyszło tylu więźniów w ubraniach więziennych, stąd mój pomysł, że może są dwie sale i jak go przeniosą na ten inny Wydział, to już to będzie w innej sali widzenie...? Jakie są szanse na widzenia intymne? I czy recydywista grypsujący ma mniejsze szanse na jakiekolwiek przywileje...?