Firma Inkaso

  • Autor wątku Autor wątku DADAR2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I wtedy cała Wasza paczka rozpoczęła festiwal głupoty.
Bzura kolejna. Każdy pisał w wypadku, kiedy wierzytelność nie istnieje. Wtedy, faktycznie, źle, że jest wpis do KRD.

Tylko sąd, tylko wyroki!
Udowodnij inaczej istnienie wierzytelności. Nawet przedawnionej. Ponad wszelką wątpliwość.

I wreszcie Ty, zajadły dyskutant, raczysz mnie informować, że przedawniona należność istnieje.
Nigdy temu nie zaprzeczyłem. Od początku tej dyskusji, w każdym poście, pisałem o wierzytelnościach, które nie istnieją. Wskaż no inny, w którym pisałem inaczej. Pisałem tylko, że akurat jedna firma windykacyjna (Best) kupiła nieistniejące, a dodatkowo przedawnione wierzytelności. I tego dotyczyły moje pretensje do firm windykacyjnych, jak się okazuje, mających top 10 jeśli chodzi o kapitał (ok, może wskaźniki giełdowe to nie jest miarodajne źródło, ale lepsze to, niż żadne), że windykują długi, których zwyczajnie nie ma. A przynajmniej - one twierdzą, że są, ale jak przychodzi co do czego, to ich istnienia udowodnić nie potrafią.

Nie mam nic przeciw windykacji wierzytelności przedawnionej, a także wpisywaniu takiego dłużnika do KRD. Jeśli ona istnieje - a to, podkreślam
Tylko sąd, tylko wyroki!
I nic innego - chyba, że dłużnik sam przyznał, że dług istnieje. Np. pisząc do wierzyciela, że nie spłaci, bo przedawniony.
 
Ja Malinowski napisał:
Od czego zaczęła się ta zażarta dyskusja?
Ja Malinowski napisał:
Od mojego stwierdzenia,
Ja Malinowski napisał:
I wtedy cała Wasza paczka rozpoczęła festiwal głupoty.
Ja Malinowski napisał:
Wasze idiotyzmy sprowadzały się
Ja Malinowski napisał:
takie fanaberie (nawet któryś roztropek)
Ja Malinowski napisał:
I wreszcie Ty, zajadły dyskutant, raczysz mnie informować
Ja Malinowski napisał:
Nic, kompletnie nic nie jesteś wstanie załapać, skoro w swojej intelektualnej bezsilności,
Ja Malinowski napisał:


skromny to człowieku nie jesteś, raczę Cię o tym poinformować, koledzy z Tobą dyskutują, dla mnie jest jasne, szkoda czasu na czytanie twoich wypowiedzi
 
Ja Malinowski napisał:
Jest całkiem dobra, pozwala dyscyplinować dłużników. Np. w przypadku przedawnionych wierzytelności wierzyciel byłby całkowicie bezsilny, a tak ma jeszcze narzędzie nacisku.Twierdzenie, nawet błędne, że jesteś winien jakieś świadczenie, to nie "szkalowanie". Bycie dłużnikiem w zwłoce, to rzecz niemiła i warta naprawienia, jednak nie hańba.

Przedawnione wierzytelności i forma nacisku? Naprawdę wiesz co piszesz?
 
Alladyn_A napisał:
skromny to człowieku nie jesteś
Regulamin forum prawnego nie wymaga skromności.
Alladyn_A napisał:
szkoda czasu na czytanie twoich wypowiedzi
Wyraźnie nie Twojego. Ty zechciałeś mnie zaszczycić nie tylko przeczytaniem, ale nawet zrobieniem ciekawego wyciągu cytatów.
Syphar napisał:
Każdy pisał w wypadku, kiedy wierzytelność nie istnieje.
Absolutnie nieprawda. Ja np. pisząc o odzyskiwaniu należności, zawsze mam na myśli faktyczne długi. Koledzy również wypowiadali "ogólne prawdy" o windykacji, ujawniając swoje poglądy na temat KRD, przedawnień itp. Jeden nawet popisał się stwierdzeniem, że dług istnieje tylko jak jest wyrok sądu. Co Ty pisałeś, przypominać już nie warto. A końcówka:
Syphar napisał:
I nic innego (sąd) - chyba, że dłużnik sam przyznał, że dług istnieje. Np. pisząc do wierzyciela, że nie spłaci, bo przedawniony.
Kolego, dowodem na zasadność zobowiązania, są przede wszystkim dokumenty prywatne. Oświadczenie dłużnika czyni taki dowód mocniejszym, nie jest jednak koniecznym warunkiem. Sąd potrzebny jest tylko wtedy, gdy któraś ze stron kwestionuje twierdzenia (i wywodzone z takiego twierdzenia skutki prawne) drugiej strony lub gdy jedna ze stron nie spełnia świadczenia dobrowolnie.
DADAR2 napisał:
Przedawnione wierzytelności i forma nacisku? Naprawdę wiesz co piszesz?
Naprawdę wiem. Dlaczego akurat zdanie o formie nacisku w postaci KRD wzbudził Twoje wątpliwości? Przecież właśnie w przypadku przedawnienia, wierzyciel innych możliwości przymusu nie posiada (odwoływanie się do przyzwoitości i uczciwości dłużnika, w naszych czasach, raczej byłoby wyśmiane).
 
Ostatnia edycja:
Chyba odpowiadam ostatni raz...
Koledzy również wypowiadali "ogólne prawdy" o windykacji, ujawniając swoje poglądy na temat KRD, przedawnień itp. Jeden nawet popisał się stwierdzeniem, że dług istnieje tylko jak jest wyrok sądu.
No to raz a dobrze: jeśli dłużnik kwestionuje istnienie długu, to stroną wywodzącą skutki prawne (istnienie zobowiązania) jest wierzyciel. Także jak najbardziej - w takiej sytuacji dług istnieje, jeśli jest wyrok sądu. Oczywiście w uproszczeniu, może to być też nakaz zapłaty, może być BTE z klauzulą, jeśli wierzyciel jest bankiem. Ale wiadomo - tylko sąd takowe dokumenty wydaje.

Kolego, dowodem na zasadność zobowiązania, są przede wszystkim dokumenty prywatne.
Przed sądem? Pełna zgoda. I dlatego należy je przedstawić.

Sąd potrzebny jest tylko wtedy, gdy któraś ze stron kwestionuje twierdzenia (i wywodzone z takiego twierdzenia skutki prawne) drugiej strony lub gdy jedna ze stron nie spełnia świadczenia dobrowolnie.
Przecież dokładnie tak jest w każdym opisywanym twierdzeniu - dłużnicy kwestionują istnienie zobowiązania. Dlatego wierzyciel, chcąc wywodzić z tego skutki prawne, winien przed sądem udowodnić istnienie zobowiązania. Przedawnionego także. Tylko tyle i aż tyle. Takie trudne dla wierzyciela?

Przecież właśnie w przypadku przedawnienia, wierzyciel innych możliwości przymusu nie posiada (odwoływanie się do przyzwoitości i uczciwości dłużnika, w naszych czasach, raczej byłoby wyśmiane).
Intencją ustawodawcy wprowadzającego przedawnienie było właśnie pozbawienie wierzyciela możliwości przymusu. Ale to dygresja - bo przedawniony do KRD wpisać można. O ile on istnieje, powtarzam.

Pomijając wierzyciela-szewca:
Czy istnieje jakakolwiek przeszkoda, dlaczegóż to wierzyciel nie może przed sądem udowodnić istnienia zobowiązania inna niż fakt, że ono... Nie istnieje? Jeśli tak, to wskaż proszę. Bo ja może niepotrzebnie zamieszałem sprawą firmy na B, która ma w zwyczaju egzekwować długi, które nie istnieją, a nawet gdyby istniały, to byłyby przedawnione. Ale przede wszystkim nie istnieją.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
w takiej sytuacji dług istnieje, jeśli jest wyrok sądu.
Brednia. Dług istnieje bo istnieje (wynika ze stosunku prawnego). Wyrokiem sądu można to potwierdzić (kiedy zaistnieje taka potrzeba), lub temu zaprzeczyć (kiedy zaistnieje taka potrzeba). Nie rozumiesz. Jak kupisz garaż, to Twoje prawo własności będzie wynikało z umowy notarialnej (zastrzeżona forma przy nieruchomościach) a nie z wpisu do KW (który to wpis, fakt własności jedynie potwierdza).
Syphar napisał:
Przed sądem? Pełna zgoda.
A nie przed sądem? Pełna niezgoda? Bułki na śniadanie kupujesz też, prosząc sąd o potwierdzenie zawartej umowy kupna sprzedaży?
Syphar napisał:
dłużnicy kwestionują istnienie zobowiązania.
Jeśli więc pójdą do sądu, to wtedy oczywiście wierzyciel będzie musiał przedstawić dowody w sądzie. Mówimy teraz o KRD. To się robi tak, wezwanie wierzyciela (lub "wierzyciela") do usunięcia wpisu. Jak tego nie zrobi, pozew do sądu o odszkodowanie.
Syphar napisał:
Intencją ustawodawcy wprowadzającego przedawnienie było właśnie pozbawienie wierzyciela możliwości przymusu.
Nie. Tu się kłania doktryna prawa cywilnego i co to w ogóle jest prawo cywilne. Dla Was za trudne, więc nie rozwijajmy.
 
Sąd Rejonowy zbadał sprawę i stwierdził przedawnienie wierzytelności. Sąd Okręgowy zmienił decyzję rejonowego i wyznaczył bieg przedawnienia od terminu wydania przez komornika postanowienia o przedawnieniu, mimo, że w KC było to nieuregulowane. Sąd Najwyższy stwierdził, że Okręgowy podjął decyzję niezgodną z prawem. Wpisu w KRD już nie ma, Inkaso płaci kasę za wcześniej wygrane sprawy. Więc o czym piszesz, o jakim długu kiedy go nie ma? Jeżeli dług się przedawnił, co zostało stwierdzone przez SN, to jaki nacisk wierzyciela, który kupił przedawnioną wierzytelność o wartości 100 tys. zł za 100 zł? Przedawnienie długu = brak długu. I tyle w temacie.

Dodam, że zobowiązanie zostało stwierdzone przez Sąd na początku lat 90-tych, sprzedaż wierzytelności 2 lata po upływie 10-letniego okresu przedawnienia, i mimo, że dług istniał to firma windykacyjna płaci za przegrywane sprawy, a zapłaci dużo więcej niż przez kilka lat uzyskała.

To był przykład na istnienie długu stwierdzonego wyrokiem sądu. A ja pytałem o brak zapłaty za nieotrzymaną nigdy fakturę i sposób postępowania i niewywiązaniem się Inkaso z nabyciem nieudowodnionego długu na podstawie faktur stworzonych na użytek własny/wewnętrzny, czy jak tam zwał, przez Polsat. W jaki sposób podważyć legalność/nielegalność nabytej wierzytelności?
 
Ostatnia edycja:
Masz przypadek live:
https://forumprawne.org/windykacja/759360-stary-rzekomy-dlug.html#post4035147

Dług istnieje bo istnieje (wynika ze stosunku prawnego).
O ile ten zaistniał. Jak chcesz go inaczej, niż przed sądem, wykazać, gdy strona kwestionuje?

Jak kupisz garaż, to Twoje prawo własności będzie wynikało z umowy notarialnej (zastrzeżona forma przy nieruchomościach) a nie z wpisu do KW (który to wpis, fakt własności jedynie potwierdza).
Tylko, jeżeli kupię go od faktycznego właściciela. Przy KW korzystam z dobrodziejstwa domniemania prawdziwości wpisu. Kupując wierzytelność - nie mam takiej możliwości - żądam więc od sprzedającego dowodu na to, że posiada to, co sprzedaje. Ale widać niektórzy tego nie robią.

A nie przed sądem? Pełna niezgoda? Bułki na śniadanie kupujesz też, prosząc sąd o potwierdzenie zawartej umowy kupna sprzedaży?
Nie. Ale już kupując samochód sprawdzam, czy jego właścicielem jest osoba wpisana w dowodzie rejestracyjnym (nie musi być). Więc nie przed sądem - pełna niezgoda. Nie odróżniasz zakupu praw do czegoś (niematerialnych) od zakupu przedmiotu materialnego? Bo prawo to rozróżnia i to mocno.

Jeśli więc pójdą do sądu, to wtedy oczywiście wierzyciel będzie musiał przedstawić dowody w sądzie.
Ano. I to z reguły ów "wierzycieli" przerasta. bo posiadają tylko umowę cesji. A ta dowodu istnienia wierzytelności nie stanowi, co potwierdzają orzeczenia sądów, których nie lubisz czytać, ale SO Słupsk Sygn. I C 152 / 16 - dość świeże.

Nie. Tu się kłania doktryna prawa cywilnego i co to w ogóle jest prawo cywilne. Dla Was za trudne, więc nie rozwijajmy.
Dla Ciebie za trudne jest czytanie orzeczeń. Zaczynasz przypominać panią z GetBack krzyczącą, że oddalenie powództwa nie powoduje, że dług nie istnieje! Trzeba spłacić!
 
DADAR2 napisał:
Sąd Rejonowy zbadał sprawę i stwierdził przedawnienie wierzytelności.
Wyrok oddalający powództwo = brak długu.
DADAR2 napisał:
Przedawnienie długu = brak długu.
Teraz to chyba nawet Syphar się z Ciebie śmieje. Zapamiętaj, dług przedawniony nie znika, nadal istnieje. Nie istnieją natomiast długi, w których sąd orzekł, oddalenie roszczenia o zapłatę. Z każdego powodu. Również z powodu przedawnienia. Spróbuj to jakoś pojąć lub tkwij w niewiedzy.
 
Ja Malinowski napisał:
O ile ten zaistniał.
Pewnie, że o ile on zaistniał. Będziemy pisać teraz np. zamiast "samochód jeździ", "samochód jeździ o ile istnieje"?
Syphar napisał:
gdy strona kwestionuje?
Toż Ci własnie pisałem. Wtedy sąd. Tylko wtedy.
Syphar napisał:
bo posiadają tylko umowę cesji.
To dłużnik ma łatwiutką robotę, a Ty sobie (przy wątłej wiedzy prawniczej) możesz trzepać kasę. I fajnie.
Syphar napisał:
Dla Ciebie za trudne jest czytanie orzeczeń. Zaczynasz przypominać panią z GetBack krzyczącą, że oddalenie powództwa nie powoduje, że dług nie istnieje! Trzeba spłacić!
Co to ma wspólnego z Twoją aberracyjną tezą o intencji ustawodawcy? I nie przypisuj mi, że kiedykolwiek w życiu stwierdziłem, że oddalone przez sąd roszczenie nie powoduje, że jest brak zobowiązania. To Ty i koledzy roztropkowie wydurnialiście się pisząc, że ważne z jakiego powodu jest powództwo oddalone dla skutków prawnych.
 
Ostatnia edycja:
Z przedawnienia wynika tyle co... guzik z pętelką dla tzw. wierzyciela. Jak podałem, Inkaso już liczy straty.
 
DADAR2 napisał:
Z przedawnienia wynika tyle co... guzik z pętelką dla tzw. wierzyciela. Jak podałem, Inkaso już liczy straty.
Mam nadzieję, że kol. Syphar zechce się nieco zrehabilitować i on Tobie wytłumaczy o co chodzi z tym "trudnym" przedawnieniem. Zwłaszcza jaka jest różnica pomiędzy przedawnieniem w sądzie (tylko tam istotne) a poza sądem.
Ja tylko Ci powtórzę. Dług oddalony wyrokiem sądu, to nie jest dług przedawniony, tylko to jest dług oddalony wyrokiem sądu.
 
To Ty i koledzy roztropkowie wydurnialiście się pisząc, że ważne z jakiego powodu jest powództwo oddalone dla skutków prawnych.
Nic takiego nie napisałem. Napisałem tylko, że powództwo oddalone = długu nie ma.

Zdaniem sądu w niniejszej sytuacji prawnej dokonanie zgłoszenia przedawnionego roszczenia do Krajowego Rejestru Długów jest sprzeczne ze społeczno gospodarczym przeznaczeniem tego prawa pozwanego i nie może korzystać z ochrony.

Zestawienie bowiem celu i funkcji instytucji przedawnienia z celami i funkcją rejestru dłużników nie pozwala na przyjęcie dopuszczalności ujawniania w tym rejestrze zobowiązań przedawnionych. Możliwość powołania się przez dłużnika na zarzut przedawnienia, a tym samym zwolnienie się z obowiązku zapłaty zostało przewidziane przez ustawodawcę z dokładnie takich przyczyn jakie zaistniały w niniejszej sprawie.

To z przywołanego wyroku, raczysz się odnieść do zdania sądu w tej kwestii? To właśnie z SO Słupsk Sygn. I C 152 / 16. Widać sąd nie podziela nawet mojego zdania w tej kwestii. I nie tylko ten. Ale Ty wyroki uznajesz za "opinię sądu". Żeby mi było jasne - ja się z takim stanowiskiem sądu nie zgadzam. Ale takie jest.

Ewentualnie apelacja:
Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 lutego 2016 r :wykładnia systemowa oraz funkcjonalna art. 15 ustawy z 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych w powiązaniu z art. 117 § 2 k.c. prowadzą do wniosku, że niedopuszczalne jest zamieszczanie w rejestrach prowadzonych przez biura informacji gospodarczych, informacji o ciążących na dłużniku zobowiązaniach przedawnionych w sytuacji gdy dłużnik uchylił się od jego zaspokojenia z powodu przedawnienia.

Dług oddalony wyrokiem sądu, to nie jest dług przedawniony, tylko to jest dług oddalony wyrokiem sądu.
A dla ścislości: dług oddalony wyrokiem sądu, to nie jest dług.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
A dla ścislości: dług oddalony wyrokiem sądu, to nie jest dług.
Pełna zgoda.
Syphar napisał:
informacji o ciążących na dłużniku zobowiązaniach przedawnionych w sytuacji gdy dłużnik uchylił się od jego zaspokojenia z powodu przedawnienia.
Tu chyba "uchylił się" w sprawie sądowej? Czyli nic odkrywczego w wyroku SA nie ma.
Syphar napisał:
To z przywołanego wyroku, raczysz się odnieść do zdania sądu w tej kwestii? To właśnie z SO Słupsk Sygn. I C 152 / 16. Widać sąd nie podziela nawet mojego zdania w tej kwestii.
Mojego też. Obaj więc nie zgadzamy się z tym wyrokiem. Nic dodać, nic ująć.
Syphar napisał:
Ale Ty wyroki uznajesz za "opinię sądu".
A to czemu? Wyrok to wyrok, można się z nim nie zgadzać, tak jak my obaj w tym przypadku. Wykonywać trzeba.
Chyba skojarzyłem tę "opinię sądu". Chodzi oczywiście o niesławne politykierstwo dawnego TK? Rozumiem, że Ty uważasz, że sąd może wydawać wyroki również w innym składzie niż ustawowy. Przyjmuję do wiadomości, nie rozpoczynajmy nowej dyskusji.
 
Sprzeczacie się dlatego, że prawo w Polsce dot. wierzytelności daje mnóstwo pola do nadużyć. Posłużę się przykładem z totolotka. Wygrywasz, masz jakiś czas na odebranie wygranej. Jeśli termin mija, jest jeszcze jakiś czas, w którym możesz to zrobić pod warunkiem, że wniesiesz pismo i uzasadnisz dlaczego nie odebrałeś nagrody w terminie. Jeśli minie i ten drugi okres nagroda bezapelacyjnie przepada dla wygranego.
Analogicznie powinno być w przypadku długu. Wierzyciel powinien mieć jakiś czas (nie za długi np. 2 lata) na dochodzenie wierzytelności. Później jeszcze rok pod warunkiem, że uzasadni dlaczego się nie starał o odzyskanie długu i jeśli minie ten drugi okres, dług powinien być uznany za nieistniejący. Koniec . Proszę mnie nie zrozumieć źle, nie piszę o długu, którego wierzyciel nie może odzyskać a próbuje. To nie ta sytuacja. Piszę o sytuacji w której np. Polsat drukuje sobie po 3 latach fakturę i twierdzi, że klient jest im coś winny.
 
Alladyn_A napisał:
nie piszę o długu, którego wierzyciel nie może odzyskać a próbuje. To nie ta sytuacja. Piszę o sytuacji w której np. Polsat drukuje sobie po 3 latach fakturę i twierdzi, że klient jest im coś winny.
Cały problem w tym, że tworząc prawo, trzeba wiedzieć, że będzie ono się odnosiło do wszystkich sytuacji. I złego Polsatu i dobrego hurtownika, którego dłużnicy puszczą z torbami. Jedno dla wszystkich.
Alladyn_A napisał:
dług powinien być uznany za nieistniejący. Koniec .
Czy Ty rozumiesz co oznacza "dług uznany za nieistniejący"? Tu zawsze chodzi o dobra materialne, które istnieją. Twój rower, jeśli go komuś pożyczysz, nadal jest Twój. Jeśli go nie odbierzesz we właściwym czasie (masz prawo być nieśmiały i mieć "alergię" na sądy) wciąż jest Twoją własnością. Z jakiej racji ma stać się on własnością gościa, który pożyczył go od Ciebie i nie oddał. Jeszcze będzie Ci jeździł wkoło domu i dzwonił dzwonkiem rowerowym. Nie rozumiesz, że to gwałcenie podstawowych zasad?
 
Ja Malinowski napisał:
Czy Ty rozumiesz co ...Jeszcze będzie Ci jeździł wkoło domu i dzwonił dzwonkiem rowerowym. Nie rozumiesz, że to gwałcenie podstawowych zasad?

Nie kolego, nie podałeś dobrego przykładu. Jeśli pożyczasz komuś rower to pożyczający nie jest twoim dłużnikiem. Może jeździć wokół Twojego domu i dzwonić dzwonkiem, a Ciebie nie ma to prawa denerwować tylko ciesz się Jego radością. Przykład, który podałeś to jest użyczenie, a nie produkcja dłużników jak w przypadku Polsatu … Cyfrowego.
 
Ja Malinowski napisał:
Brednia. Dług istnieje bo istnieje (wynika ze stosunku prawnego).



Dokładnie tak! Dług istnieje bo wynika ze stosunku prawnego. Np obowiązek zwrotu pożyczki wynika z tego, że istnieje stosunek prawny - podpisana umowa o pożyczkę oraz potwierdzenie wypłaty pożyczki.
I teraz zauważ, że znaczna część masowych FW składa pozwy, oraz wpisuje do KRD itp "długi" bez istnienia stosunku prawnego (brak umowy pożyczki, dowodu wypłaty pieniędzy w dowodach w pozwie). Jedyne co przedstawiają, to wygenerowany przez siebie wyciąg oraz dowód cesji (który często nawet nie potwierdza skutecznej sprzedaży wierzytelności).
 
Syphar napisał:
Nic takiego nie napisałem. Napisałem tylko, że powództwo oddalone = długu nie ma.



To z przywołanego wyroku, raczysz się odnieść do zdania sądu w tej kwestii? To właśnie z SO Słupsk Sygn. I C 152 / 16. Widać sąd nie podziela nawet mojego zdania w tej kwestii. I nie tylko ten. Ale Ty wyroki uznajesz za "opinię sądu". Żeby mi było jasne - ja się z takim stanowiskiem sądu nie zgadzam. Ale takie jest.

Ewentualnie apelacja:

Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 lutego 2016 r :wykładnia systemowa oraz funkcjonalna art. 15 ustawy z 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych w powiązaniu z art. 117 § 2 k.c. prowadzą do wniosku, że niedopuszczalne jest zamieszczanie w rejestrach prowadzonych przez biura informacji gospodarczych, informacji o ciążących na dłużniku zobowiązaniach przedawnionych w sytuacji gdy dłużnik uchylił się od jego zaspokojenia z powodu przedawnienia.


@Syphar czy możesz mi napisać, czy ja to dobrze rozumiem: Wierzyciel (lub rzekomy wierzyciel) nie może wpisać długu (lub "długu") do KRD/BIG w momencie gdy dłużnik (lub "dłużnik") wyśle pismo, że uchyla się od zaspokojenia roszczenia z powodu przedawnienia?
I nie jest tutaj wymagany fakt oddalenia powództwa? Wystarczy sam fakt powołania się na przedawnienie?

Opisowo - dostaję od FW list z informacją, że zostanę wpisany na listę dłużników, na co ja odpowiadam listem ZPO że uchlam się od zapłaty, ponieważ należność jest przedawniona. I w tym momencie FW nie może mnie już wpisać na listę dłużników? Dobrze rozumiem powyższe wyroki?
 
Alladyn_A napisał:
Nie kolego, nie podałeś dobrego przykładu.
Masz rację. Nie chciałem o pieniądzach, by nie utrudniać.
rafmik napisał:
że znaczna część masowych FW
Ja wiem, że są tacy (w tym wiele windykacji), którzy łamią prawo. Nie jest to jednak argument za postulowanymi przez Ciebie rozwiązaniami. Jak już zostało napisane, prawa nie pisze się pod konkretne podmioty, czy zdarzenia (nawet liczne).
Istniejące prawo daje narzędzia walki z nieuczciwym działaniem. Gorzej z instytucjami (przewlekłość sądów, indolencja prokuratury itp.). Cóż, trzeba z nadzieją oczekiwać efektów dobrej zmiany. Jak to zawiedzie, to już mogiła.
 
Powrót
Góra