Firma Inkaso

  • Autor wątku Autor wątku DADAR2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja Malinowski napisał:
Masz rację, ostatni wpis nie dotyczył Twojej sprawy.Bardzo słusznie uważasz.Rozumiem, zrozum jednak i Ty. Odpowiedziałem kol. karczochowi w jedynym przystępnym dla niego tonie. Jak zapewne zauważyłeś, nie tylko nie zna prawa, ale nawet nie rozumie absolutnie podstawowych zasad systemu społecznego. Nawet takich, które normalnie babcie tłumaczą pięcioletnim dzieciom, np. "jak wziąłeś, to oddaj", "co czyjeś, to nie Twoje". Czy jakaś babcia kiedyś powiedziała "nie musisz oddawać cudzego, jak nie przyjdą siłą zabrać w odpowiednim czasie"? Pewnie tak, ale to już patologia. Problem z kol. karczochem jest nie w tym, że prezentuje idiotyczny (oparty na braku wiedzy i braku rozumienia zasad etycznych) światopogląd, ale że udziela się na forum prawnym jako doradca. Zapewniam Cię, że używając języka, który zarówno Tobie, jak i mnie odpowiada, nie da się zniechęcić naszego niedokształconego kolegi od dalszej produkcji żenujących porad i wynurzeń.

Zmień gościu ton swych wypowiedzi. I nie udawaj wielkiego prawnika bo jak na razie to spamujesz na tym forum.Wystarczy spojrzeć kiedy się zarejestrowałeś i ile już nabiłeś postów z czego 2/3 to spam. Ja nigdy nie pisałem że jestem prawnikiem, jestem osobą jak wielu tu przychodzących po pomoc i nie pozwolę ani siebie ani innych obrażać. To że może jesteś po prawie ale na tyle głupi że nigdzie poza windykacją Cię nie zatrudnili nie znaczy że każdy ma Ci tu przyklaskiwać. Każdy tu piszący ma prawo do wypowiedzi tego co myśli na temat danej sprawy. Ja nie pisze w każdym wątku wziąłeś pożyczkę to płać bo tak się należy. Oczywiście spłacać trzeba ale tym od których się brało albo tym którzy swoje racje potrafią udowodnić w Sądzie a nie że przyślą pismo w stylu coś kupiliśmy to płać. Więcej w tym temacie nie mam zamiaru z Tobą dyskutować bo to nie jest miejsce do tego.
 
digiton napisał:
Czym innym jest "pożyczyłeś X oddaj X + odsetki" a czym innym pompowanie kwot do niewyobrażalnych rozmiarów
Różne dzieją się rzeczy. Moja dyskusja z wiadomym kolegą dotyczyła jednak prawd ogólnych dotyczących wierzytelności, nie zaś oszustw nazywanych "wierzytelnościami".
digiton napisał:
liczba spraw z którymi się spotkałem pozwala na wysnucie - być może zbyt śmiałej - tezy, że fundusze sekukuryku i inne to jest jeden wielki szwindel bazujący na kiepskiej świadomości społeczeństwa.
Te szwindle, to oczywiście jest ułamek promila. Tyle tylko, że stykasz się właśnie głównie ze szwindlami, bo sprawy normalne (uczciwe) nie powodują szumu. To jak z komornikami. Cała polska wie o traktoktorze i kilku innych nadużyciach. Tymczasem codziennie są prowadzone tysiące egzekucji we wzorcowy sposób. Niemal wszystkie egzekucje są idealnie, zgodnie z prawem, przeprowadzane, ale usłyszymy o tym ułamku promila, gdzie jest skandal.
 
Te szwindle, to oczywiście jest ułamek promila.
Ciekawe. Kilka osób z tego forum pisało jego użytkownikom sprzeciwy, pozwy. Między innymi ci, z którymi usilnie dyskutujesz. Od kilku lat to, co nie było oczywistym szwindlem, stanowiło może nie ułamek promila, ale mniej niż 10% spraw przeciw firmom windykacyjnym, z jakimi przychodzili na tym forum ludzie. Tu muszę przyznać rację @marian.pazdzioch - z reguły prawidłowe sprawy były prowadzone przez Kruka, ale i tu zdarzały się pozwy o wierzytelności, które nie istniały. W wypadku BEST - jakieś 80% mojej praktyki (a i w tym moje osobiste rzekome "długi", nie tylko cudze) to oddalenie powództwa - wierzytelność nie istnieje. Tj. oddalenie z uwagi na przedawnienie po szumnej uchwale Sądu Najwyższego, ale co to zmienia, skoro sąd nie badał innych zarzutów? Były to były - powództwo oddalone.

To jak z komornikami. Cała polska wie o traktoktorze i kilku innych nadużyciach.
Znów spójrz na historię forum. O traktorze, który czasem się przewija, napisze z rzadka ktoś, kto przychodzi po pomoc i jest zdenerwowany. Żaden ze starszych stażem użytkowników nic złego komornikom nie zarzuca - dlaczego? Bo postępowania prowadzone są prawidłowo. A firmy windykacyjne? Sam BEST kupił pakiet wierzytelności (wreszcie zobaczyłem tą cesję z łaski ichniej, a nie "poddajemy się") całkowicie nieistniejących od mBanku. Pakiet liczący tysiące "wierzytelności". W znakomicie przeważającej mierze - rzekome kredyty gotówkowe, które nigdy nie zostały udzielone (jak wynika z efektów przed sądami).

Mimo to składają pozwy - na dodatek na nieaktualne adresy mimo, że mBank posiadał aktualne, oraz oni sami posiadają aktualne (3 sprawy akurat z którymi miałem styczność - "ugodę" wiedzą gdzie wysłać, pozew jakoś nie), po czym się to im ładnie uprawomacnia i jazda do komornika. A człowiek załatwiony, bo ustawodawca zmienił kwotę wolną od zajęcia na taką, żeby uczciwemu człowiekowi przypadkiem na adwokata nie wystarczyło, ale żeby cwaniak, który nie płaci miał co miesiąc swoją minimalną. Nie będę pisał, który ustawodawca, bo myślę, że to wiesz.

Niemal wszystkie egzekucje są idealnie, zgodnie z prawem, przeprowadzane, ale usłyszymy o tym ułamku promila, gdzie jest skandal.
Tylko dlatego, że dysponentem postępowania egzekucyjnego jest wierzyciel, w przypadku owych firm - łże-wierzyciel, i całość "kabały" to jego, a nie komornika, wina. Komornicy faktycznie wykonują swoją pracę poprawnie.
 
Syphar napisał:
jakieś 80% mojej praktyki
Te Twoje 80% praktyki i 100% praktyki kolegów i cały Best, to jest ułamek procenta. Nie wierzysz? Sprawdź sygnaturę dowolnej sprawy w EPU (poznasz liczbę spraw, jaka była prowadzona przed nią w danym roku tylko w tym sądzie). Potem policz wszystkie sprawy swoje i kolegów (nie wiem, czy ich przypadkiem nie sypiesz przed administracją forum - skądś biorą te sprawy) i określ proporcje.
Syphar napisał:
żeby uczciwemu człowiekowi przypadkiem na adwokata nie wystarczyło, ale żeby cwaniak, który nie płaci miał co miesiąc swoją minimalną.
Naprawdę sądzisz, że dla biednego człowieka lepszym rozwiązaniem była jedna wyczerpywalna kwota wolna, niż ta odnawiająca się co miesiąc?
Syphar napisał:
Znów spójrz na historię forum.
Przykład opini o komornikach dotyczył jego postrzegania wśród ludu, nie zaś o postrzeganiu przez bywalców forum.
 
Ostatnia edycja:
Malinowski znowu bije pianę, pisałem Ci Już, na każdy wiatrak się rzucasz? a tak wogóle to z sąsiadami żyjesz zgodnie?
 
Te Twoje 80% praktyki i 100% praktyki kolegów i cały Best, to jest ułamek procenta. Nie wierzysz? Sprawdź sygnaturę dowolnej sprawy w EPU (poznasz liczbę spraw, jaka była prowadzona przed nią w danym roku tylko w tym sądzie). Potem policz wszystkie sprawy swoje i kolegów (nie wiem, czy ich przypadkiem nie sypiesz przed administracją forum - skądś biorą te sprawy) i określ proporcje.
Pisałem o sprawach, w których pozwany się sprzeciwił. Aby to zrobił, musi po pierwsze wiedzieć, że może (ile to takich co wysyłają do Lublina wnioski o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu udowadniając błedny adres, otrzymują słusznie oddalenie wniosku i uważają, że przegrali - płacą? - większość), a po drugie musi wiedzieć jak. Tej wiedzy (a raczej: dostępu do prawnika) skutecznie pozbawiono osoby nie mające długów, uczciwe - właśnie nową kwotą wolną. Więc sam nakaz zapłaty z EPU ma w tym wypadku zerowe znaczenie statystyczne. Raczej należałoby sprawdzić statystyki spraw prawomocnie zakończonych w sądach właściwych miejscowo dla pozwanych dłuzników w sytuacji reprezentowania ich przez profesjonalnego pełnomocnika. I nagle wyglądać to będzie blado. Bardzo blado. Dla firm.

BEST czepiam się tylko dlatego, że po prostu są modelowym przykładem i jako jedyną firmę - mogę podać ich nazwę (z uwagi na jawność pewnych informacji i ich własne oświadczenia). Mimo owych oświadczeń, nadal pozywają o długi z w/w pakietu i nadal uzyskują prawomocne nakazy właśnie w EPU (no, ostatnio - sąd w Elblągu. Czemu? Nie wiem - w każdym razie w trybie upominawczym) na adresy dawno zmienione tak w umowie z "pierwotnym wierzycielem" jak i im znane. Pozostałych firm z nazwy nie wymienię, ponieważ nigdzie nie ma aż tak rażącego, konkretnego przypadku (tu jest konkretny pakiet, zdenerwowani akcjonariusze, bo ceny akcji poszły w dół, oświadczenia firm, treść pism procesowych, w których twierdzą, że uchwała SN jest niesprawiedliwa, bo oni kupowali nieprzedawnione po cenie nieprzedawnionych itp bzdety). Co nie znaczy, że w wypadku innych firm nie jest to również reguła - jest, EOS KSI na przykład w sprawach providenta, profi credit (sprzedający wierzytelności nieistniejące różnym podmiotom - konretnie niesłusznie naliczone "składki na ubezpieczenie") sprzedaje same takie, o ile mi wiadomo treść umowy mimo licznych wyroków zmieniona nie została, a jednak - ktoś to kupuje. I zapewniam Cię, nie tylko Best. Po prostu oni biją po oczach, bo kupili od banku (a to szanowana instytucja, nie chwilówka) coś, co nie istnieje i mimo, że o tym wiedzą - nadal sprawy lądują u komorników, którzy "magicznie" otrzymują od "wierzyciela" już prawidłowy adres. Oczywiście sprzeciw i z z głowy. Tylko, że "Kowalski" sprzeciwu nie napisze, bo nawet nie wie jak i gdzie, a na prawnika nie ma, bo kwotę wolną, to on musi wydać na przeżycie.

Naprawdę sądzisz, że dla biednego człowieka lepszym rozwiązaniem była jedna wyczerpywalna kwota wolna, niż ta odnawiająca się co miesiąc?
Dla człowieka, który rzeczywiście nie ma długu? Tak. Bo stać go na obronę. Były prezes sp z o.o (od dawna były) potrzebuje na sprawę z art. 299 ksh trochę więcej, niż kwota wolna mimo, że jest ona z góry wygrana - jeżeli jest, bo to oczywiście przykład. Ale i kowalski w starciu z bankiem też sam sobie nie poradzi. A nawet z firmą windykacyjną. Następny przykład - GetBack - tutaj na to są nagrania, publiczne, nie do końca wiem na jakich zasadach rozpowszechniane w Internecie, gdzie wmawiają postronnej osobie (bo jest prawomocne oddalenie powództwa, a więc nie dłużnikowi, jak chciałbyś zapewne postrzegać taką osobę), że ma jakiś dług, a wyroków nie umie czytać, bo oni taki kupili. No guzik kupili, ale do nich to nie dociera. Nagrania jednak uważam za autentyczne mimo wątpliwości co do źródła ich rozpowszechniania, bo byłem świadkiem takich rozmów.

Przykład opini o komornikach dotyczył jego postrzegania wśród ludu, nie zaś o postrzeganiu przez bywalców forum.
Z tegoż powodu wyżej pozwoliłem sobie odwołać się również do "ludu". I zwyklego "kowalskiego".
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
Następny przykład - GetBack
Syphar napisał:
Nagrania jednak uważam za autentyczne
Mogę potwierdzić większość tego co piszą o tej firmie , jak również ich wciskanie kitów telefonicznych , oraz bezczelności.
Pięciokrotnie próbowali zdobyć nakaz zapłaty , i pięciokrotnie wycofali pozew , w tym dwukrotnie po moim sprzeciwie , a trzykrotnie po wezwaniu do uzupełnienia dokumentów, przez sąd.
Więc co mogę o nich myśleć ?
 
damian xxx napisał:
Mogę potwierdzić większość tego co piszą o tej firmie , jak również ich wciskanie kitów telefonicznych , oraz bezczelności.
Pięciokrotnie próbowali zdobyć nakaz zapłaty , i pięciokrotnie wycofali pozew , w tym dwukrotnie po moim sprzeciwie , a trzykrotnie po wezwaniu do uzupełnienia dokumentów, przez sąd.
Więc co mogę o nich myśleć ?

Co do GB to w tym tygodniu zatrzymano komornika i 3 pracowników jego kancelarii, w tym jednego byłego który poszedł do GB i widnieje nawet w KRS jako prokurent. A sprawa dotyczy pozyskiwania danych osobowych ludzi z systemu komorników i przekazaniu ich właśnie firmą windykacyjnym.
Komornik zatrzymany i zabezpieczono 1,5 miliona u niego , reszta wyszła za poręczeniem majątkowym z sumie 750 tys razem zapłacili.
Pewnie na tym się nie zakończy bo jak ktoś zorientowany w sprawie gdzieś pisał prokurator jest ogarnięty.
 
Dajcie spokój komornikom. Traktor to sprawa z 2014, teraz w 2017 mamy handel danymi i będziemy to wałkować przez następne 3 lata? Jeden incydent na 3 lata jak na tak liczny zawód czyni z komorników prawie świętych. Czego nie można powiedzieć o firmach windykacyjnych - tutaj przykładów można mnożyć, sądy się śmieją z wielu twierdzeń (no nie, nie EPU, sędzia w EPU ma minutę na przeczytanie pozwu, przynajmniej jeśli wierzyć ilości podpisów składanych dziennie), a sami pracownicy tych firm regularnie robią z siebie idiotów. Tak przez telefon (na to nagrań jest aż nadto, sam mam w kolekcji, bo ludzie przynoszą), jak i "windykatorzy terenowi" - choć ci ostatnio spotulnieli. Ale stwierdzenie, że "pan ma dług" tylko na podstawie tego "bo my mamy cesję", gdzie sądy wielokrotnie wypowiadały się w uzasadnieniach wyroków, ze sam fakt cesji nie jest dowodem na istnienie zobowiązania, to po prostu codzienność. W każdej firmie windykacyjnej praktycznie. Może z chlubnym wyjątkiem Kruka.
 
Ja Malinowski napisał:
Jest całkiem dobra, pozwala dyscyplinować dłużników. Np. w przypadku przedawnionych wierzytelności wierzyciel byłby całkowicie bezsilny, a tak ma jeszcze narzędzie nacisku.Twierdzenie, nawet błędne, że jesteś winien jakieś świadczenie, to nie "szkalowanie". Bycie dłużnikiem w zwłoce, to rzecz niemiła i warta naprawienia, jednak nie hańba.



Ale jakie jakie znowu "narzędzie nacisku"? Wierzyciel miał bardzo długi czas (najczęściej 2 lub 3 lata) na złożenie pozwu do sądu, udowodnienie roszczenia - a to że tego nie zrobił to świadoma decyzja biznesowa (bo w przypadku pomiotu profesjonalnego trudno mówić o pomyłce czy zaniedbaniu przy tak prostej sprawie).
I tyle.

Postaw się jako ten "dłużnik" - wystarczy że znasz prawo, i po upływie okresu przedawnienia wyrzuciłeś potwierdzenia zapłaty (bo po co to magazynować, zajmuje miejsce, generuje koszty archiwizacji itd). I nie masz już potwierdzeń zapłaty.
I co? Ma być na Tobie generowane "narzędzie nacisku"? Niby czemu?

Jestem zdania, że powinno się znowelizować KPC w zakresie badania przez sąd zarzutu przedawnienia z urzędu, jako pierwszej czynności po otwarciu rozprawy (można zostawić furtkę, że sąd nie bada tego zarzutu, w sytuacji gdy pozwany pismem procesowym zrzeknie się zarzutu przedawnienia).
Proste, skuteczne, uczciwe rozwiązanie.

Jeśli podmiot profesjonalny w ciągu tych 2-3 lat nie potrafił złożyć pozwu to są dwie opcje:
a) taka decyzja biznesowa - jego prawo, w końcu to jego pieniądze
b) długu nigdy nie było (po kilku latach na skutek błędu w systemie "pojawiła się wirtualna zaległość").

Innej opcji nie widzę. Jeśli ktoś (w domyśle pomiot profesjonalnie prowadzący DG) przez bardzo długo okres (2-3 lata najczęściej) nie upomina się o swoje pieniądze to jest tylko i wyłącznie jego problem, godzi się również z tego konsekwencjami (przedawnienie).
Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy są CRMy to zarządzania, a złożenie pozwu do EPU w przypadkach masowych to jest tylko i wyłącznie kilka kliknięć myszką w systemie. Przecież własnie po to powstało EPU! Żeby w prostym, zautomatyzowanym procesie składać pozwy masowe (najczęstsze pozwy, małe kwoty) - super "usługa" dla firm telekomunikacyjnych, dostawców energii, usługodawców finansowych (kredyty, pożyczki) itd. Wystarczy zarządzać płatnościami i mieścić się w terminach (co nie jest problem w dobie powszechnych CRMów).
A u nas jest wykorzystywane do "odzyskania pseudo długów", których istnienia powód często w żaden sposób nie potrafi wykazać. Nie pisząc już o tym, że "dług" próbują w ten sposób odzyskać nie bezpośredni "wierzyciele", a którymś tam z kolei łańcuszek FW, czy funduszy sekurytyzacyjnych (gdzie oczywiście nie ma ciągłości umów przeniesienia wierzytelności).

EDIT:
Jeszcze dodam, że oprócz badania przedawnienia z urzędu, można by było dodać zasadę, że po wydaniu nakazu w EPU pozew można cofnąć tylko z zrzeczeniem się roszczenia oraz ewentualne niezupełnie braków skutkuje oddaleniem powództwa.
Proste, czytelne, logiczne i uczciwe zasady.
 
Ostatnia edycja:
Syphar napisał:
BEST czepiam się tylko dlatego
Wcale nie twierdzę, że nie masz słuszności w ocenie tej i podobnych firm. Natomiast mylisz się, co do tego, że reprezentują one rynek windykacji. Nie, to są odpady. Jednak tylko o nich się mówi (właśnie z powodu nieuczciwych działań) i przez to masz (macie z kolegami) zafałszowany obraz rzeczywistości. Naprawdę w szczęśliwym kraju byśmy żyli, gdyby większość dłużników, faktycznie dłużnikami nie było. Niestety tak nie jest. Miliony ludzi jest zadłużonych i tysiące firm windykacyjnych uczciwie odzyskuje od nich (mniej lub bardziej skutecznie) należne pieniądze. Więcej o statystyce dyskutować nie ma sensu, bo żaden z nas nie dysponuje odpowiednimi danymi.
rafmik napisał:
świadoma decyzja biznesowa
A co powiesz o "nieświadomej decyzji biznesowej". Wierzyciel nie ma prawa być prostym człowiekiem, który nie potrafi skorzystać z dobrodziejstwa sądów, nie zna terminów przedawnień itp.? Wtedy należy mu się kara (faktyczny przepadek mienia) i równocześnie jego dłużnik ma zostać nagrodzony (cudze, staje się jego)? Za co ta nagroda? Za pożyczanie od frajera? Za niezapłacenie frajerowi za towar? Może też być nie stać wierzyciela na sprawę sądową w danym czasie. Najczęściej wskutek tego, że dłużnicy nie oddali mu pieniędzy. Więc wtedy kara dla wierzyciela i nagroda dla dłużnika (za niezłomność przy nie oddawaniu)? Tak sobie kolega kombinuje?
 
Ostatnia edycja:
Ja Malinowski napisał:
Natomiast mylisz się, co do tego, że reprezentują one rynek windykacji. Nie, to są odpady.
Cóż... przejrzałem Panie kolego raporty wynika z tego to Ty mój drogi nawijasz nam makaron na uszy. 10 największych firm to własnie nasi najlepsi "przyjaciele" A ta cała reszta jest w zestawieniach jako "pozostali". I o ile - przez moment - myślałem, że możesz mieć rację, teraz uważam, że to Ty patrzysz przez pryzmat swoich wąskich doświadczeń. A co do Twoich insynuacji na temat zdobywania rynku na forum, to jesteś w grubym błędzie. Jesteś po prostu trollem. I swojego zdania nie zmienię.
Edit: aby nie odpowiadać na zaczepki jegomościa @Ja_Malinowski, sądzę, że już koniec wymiany poglądów. I uważam, że najlepszym sposobem jest zignorowanie człowieka...
 
Ostatnia edycja:
Wcale nie twierdzę, że nie masz słuszności w ocenie tej i podobnych firm. Natomiast mylisz się, co do tego, że reprezentują one rynek windykacji.
Jest pewien koncern, który lubuje się w barwach świętego mikołaja. Twierdzę, że on wraz z największym, kolorującym się na niebiesko konkurentem zdecydowanie reprezentują rynek napojów gazowanych mimo, że z całą pewnością znajdą się setki firm je produkujące, z których nawet 80% może robić to lepiej niż w/w. Dlatego, że jednak to kilka firm windykacyjnych w Polsce egzekwuje dla NZFIZ-ów, nazwanych tu fajnie sekurykuku, i akurat to jest rynek wierzytelności bankowych (które - jakby na to nie spojrzeć, powinny być "najpewniejsze"), najpowszechniejszych w naszym kraju, a dodatkowo skupowanych w pakietach po kilka tysięcy, ponieważ

świadoma decyzja biznesowa
W wypadku akurat banku, czy firmy pożyczkowej nie wmówisz mi, że
Wierzyciel nie ma prawa być prostym człowiekiem, który nie potrafi skorzystać z dobrodziejstwa sądów, nie zna terminów przedawnień itp.?
Pewnie, że ma prawo. I dlatego dla niego przedawnienie pożyczki prywatnej wynosi 10 lat. A profesjonalista - bank, firma pożyczkowa - ma na to 3 lata. Bo jest profesjonalistą. Uważasz to za niesprawiedliwe?

Wtedy należy mu się kara (faktyczny przepadek mienia) i równocześnie jego dłużnik ma zostać nagrodzony (cudze, staje się jego)?
Wiesz co, jest taki fajny polski firm, dość stary, i tamże pada "a kto, [cenzura], tyle lat faktury trzyma?". Ano właśnie. A kto trzyma 10 lat potwierdzenie wpłaty - i to jeszcze wydruk, który blaknie? Do tego właśnie stworzono instytucję przedawnienia. Dlaczego ją zróżnicowano? Bo Kowalski to nie profesjonalista, dlatego ma 10 lat na dochodzenie swoich roszczeń, a profesjonaliści - 3. Co i tak moim zdaniem jest niesprawiedliwe (acz zgodne z prawem) z uwagi na to, że potwierdzenia przelewów, którymi można byłoby udokumentować spełnienie zobowiązania, trzymane są przez banki przez lat 5.

Istnieje też dodatkowa przyczyna, dlaczego dla profesjonalistów - w tym firm między innymi telekomunikacyjnych - bieg przedawnienia wynosi lat 3. Otóż nie wiem jak Ty - ale ja miesięcznie opłacam od 4-6 rachunków (bo gaz i prąd raz na 2 miesiące). To daje, średnio, 5. 60 potwierdzeń przelewów miesięcznie. Razy 3 lata (termin obecnego przedawnienia faktury za np. telefon) to 180 potwierdzeń. Natomiast nie pożyczam od kolegi tysiąca złotych co miesiąc. Jeśli pożyczam pieniądze od osoby prywatnej, to na tyle rzadko, że owszem, mogę sobie 10 lat trzymać potwierdzenie, że spłaciłem. A nie ryza papieru w domu. I tak może jeszcze dla każdego dostawcy?

Stąd - 3 lata mają sens i są rozsądne, a dłużnik nie zostaje nagrodzony, tylko...
Może też być nie stać wierzyciela na sprawę sądową w danym czasie
Nie żartuj. 10 lat? I nikt mu nie kupi tej wierzytelności? No chyba, że prywatny przedsiębiorca, ale faktura podpisana przez odbiorcę + umowa? Od ręki za 50% mu wezmą. Pozostałe, przy kosztach dochodzenia spraw przed sądem, odzyska już sam.

10 największych firm to własnie nasi najlepsi "przyjaciele"
Analizowałem to kiedyś rozmawiając z prywatnym windykatorem (jednoosobowa działalność) i on faktycznie działa etycznie, zgodnie z prawem i diablo skutecznie, ale na zakup pakietu od banku by go w życiu nie było stać. Więc to wynika z kapitału. A zachowanie z kolei - ze skali. Taki model biznesowy - kto podpisze ugodę, zapłaci 2x należność, kto się sprzeciwi, temu odpuścimy. Per saldo wychodzą na duuuży plus. Szkoda, że egzekwując długi, których nie ma.
 
Ostatnia edycja:
Ja Malinowski napisał:
Miliony ludzi jest zadłużonych i tysiące firm windykacyjnych uczciwie odzyskuje od nich należne pieniądze. ?

Malinowski, bzdury wypisujesz, wygląda na to, że nie masz żadnego doświadczenia, trochę teoretycznych zapewnień, jak to niby ma być, ale rzeczywistości nie znasz.
 
Syphar napisał:
dla profesjonalistów - w tym firm między innymi telekomunikacyjnych - bieg przedawnienia wynosi lat 3.
Nigdy nie kwestionowałem słuszności przepisów o przedawnieniu, ani zróżnicowania terminów.
Syphar napisał:
W wypadku akurat banku, czy firmy pożyczkowej nie wmówisz mi, że
Tu niem żadnego "w wypadku". Nieważne 10, czy 3 lata. Twierdzisz, że wierzyciel powinien zostać ukarany przepadkiem mienia za niepodjęcie czynności w odpowiednim czasie? Dłużnik natomiast ma otrzymać nagrodę? Niech któryś napisze, za co należy się nagroda dłużnikowi (staje się właścicielem dotychczas nie jego pieniędzy). Czy to po 3 latach, czy po 10.
I jeszcze o profesjonalistach. To są również szewcy, drobni sklepikarze, właściciele barów itp. itd. Oni nie mają prawa nie umieć dochodzić roszczeń przed sądem? Nie mogą być tacy jak większość prostych ludzi ("ja nie będę biegał po sądach"). A Ty za to: przepadek mienia. I nagroda: nie chciałeś dobrowolnie oddać, to teraz jest to twoje. Brawo Jasiu!
 
Malinowski, czy jesteś świadomy, że firmy tzw. windykacyjne odzyskują nie długi, a kwoty nienależne?
 
Ja Malinowski napisał:
Nigdy nie kwestionowałem słuszności przepisów o przedawnieniu, ani zróżnicowania terminów.Tu niem żadnego "w wypadku". Nieważne 10, czy 3 lata. Twierdzisz, że wierzyciel powinien zostać ukarany przepadkiem mienia za niepodjęcie czynności w odpowiednim czasie? Dłużnik natomiast ma otrzymać nagrodę? Niech któryś napisze, za co należy się nagroda dłużnikowi (staje się właścicielem dotychczas nie jego pieniędzy). Czy to po 3 latach, czy po 10.

Dobra, to teraz odwracamy sytuację:

Dlaczego "dłużnik" ma być ukarany tym, że musi w nieskończoność (ba setki lat, bo przecież "długi" przechodzą w spadku, więc potwierdzenia zapłaty w kartonikach powinny być przekazywane spadkobiercą) trzymać potwierdzenia zapłaty, bo "wierzyciel" sobie o czymś "przypomni" za np 40 lat?
Przecież przez życie przeciętnego konsumenta uzbiera się takich potwierdzeń zapłaty dziesiątki tysięcy sztuk!!!
I druga strona medalu: dlaczego "wierzyciel" ma otrzymać nagrodę w postaci możliwości nękania "dłużnika" oraz bezwarunkowego uzyskania nakazu zapłaty na "dłużnika", który zapłacił, tylko nie może tego już udowodnić? Bo potwierdzenia zapłaty wyrzucił/zgubił/zostały zalane/wyblakły przez te kilkanaście-kilkadziesiąt lat?


I właśnie dlatego istnieje coś takiego jak przedawnienie.


Ja Malinowski napisał:
I jeszcze o profesjonalistach. To są również szewcy, drobni sklepikarze, właściciele barów itp. itd. Oni nie mają prawa nie umieć dochodzić roszczeń przed sądem?


Ale gdzie ja napisałem, że nie mają prawa??? Przecież mają na to AŻ 3 lata!!! A że tego nie zrobili... Ich świadoma decyzja (nie uwierzę, że osoba prowadząca DG nie wie co to jest przedawnienie, lub nie ma dostępu do prawnika lub księgowej (która takie rzeczy przecież ogarnia).
Przecież pozwy o zapłatę z tytułu umowy i faktury są proste jak budowa cepa - wystarczy pilnować terminów np:
- mija 7 dni po terminie zapłaty - dzwonimy się przypomnieć
- mija kolejne 14 dni - wysyłamy wezwanie do zapłaty
- mija np kolejne 30 dni - składamy pozew i już!!! ___żadne przedawnienie nam nie straszne__.
PROSTE? A jak ktoś robi inaczej to jest tylko i wyłącznie jego świadoma decyzja i jego problem oraz później tego postępowania konsekwencje.
 
Ostatnia edycja:
Twierdzisz, że wierzyciel powinien zostać ukarany przepadkiem mienia za niepodjęcie czynności w odpowiednim czasie?
Nie, ale to Ty rozszerzasz jak nie patrzeć środek karny (przepadek mienia) na sprawy cywilne. Trollujesz. Tak to twierdziła swego czasu skarbówka. A konkretniej Ministerstwo Finansów wydało interpretację nr DD3/033/109/CRS/11/RD-107221/13, która traktuje wierzytelność przedawnioną jako przestającą istnieć. Niestety wg. KC to to się nie broni, mimo to interpretacja taka broniona jest przez sądy - np Wyrok WSA w Gdańsku I SA/Gd 179/06. Więc zamiast mnie głupkowato (bo to jest trollowanie) pytać co ja na ten temat uważam, zainteresuj się, co uważają mądrzejsi ode mnie, a prawdopodobnie i od Ciebie. Chyba, że interesuje Cię moja prywatna opinia na ten temat, ale tą wyraziłem wielokrotnie - dług przedawniony nie znika. Nie przestaje istnieć. Istnieje nadal. W związku z tym naliczenie podatku PIT od powstałego w ten sposób "przychodu" jest nieprawidłowe. Ale Minister uważa inaczej. Wojewódzki Sąd Administracyjny uważa inaczej. I ani Ty, ani ja, nie jesteśmy od tego, żeby z tym polemizować.

Dłużnik natomiast ma otrzymać nagrodę?
Zainteresuje Cię może, że dłużnicy masowo popierają moje stanowisko, a nie organów skarbowych w tej kwestii? Nawet petycje pisali w tej sprawie.

A Ty za to: przepadek mienia.
Bzdura. Przedawniona wierzytelność nadal istnieje.
 
Syphar napisał:
Bzdura. Przedawniona wierzytelność nadal istnieje.
I wróciliśmy do punktu wyjścia. Od czego zaczęła się ta zażarta dyskusja? Od mojego stwierdzenia, że doskonale, iż istnieje KRD, bo wierzyciele mają środek nacisku, np. gdy wierzytelność jest przedawniona. I wtedy cała Wasza paczka rozpoczęła festiwal głupoty. O zgroza! Jak tak można?! Tylko sąd, tylko wyroki! Jejku, jejku! Ogólnie Wasze idiotyzmy sprowadzały się właśnie do tego, że wierzyciel domagający się spłaty należności przedawnionej to świnia i koniecznie trzeba mu uniemożliwić takie fanaberie (nawet któryś roztropek postulował przedawnienie z urzędu). I wreszcie Ty, zajadły dyskutant, raczysz mnie informować, że przedawniona należność istnieje. O dzięki Ci! Tylko szkoda, że za grosz nie pojmujesz, co z takiego faktu wynika.
Syphar napisał:
Ty rozszerzasz jak nie patrzeć środek karny
Nic nie rozszerzam. Zwróciłem uwagę, że właśnie tego się domagacie. Co jest głupie i złe. Nic, kompletnie nic nie jesteś wstanie załapać, skoro w swojej intelektualnej bezsilności, zarzucasz mi właśnie to, co było przedmiotem mojej krytyki. Beznadzieja.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra