Dzień dobry,
Proszę o pominięcie kwestii zasad moralnych. Dzisiaj o godzinie 8:50 zostałem zatrzymany podczas rutynowej drogowej kontroli trzeźwości - zatrzymywany był po kolei każdy pojazd.
Piłem dnia poprzedniego wieczorem. Podczas kontroli okazało się, że mam 0,39mg/l w wydychanym powietrzu. Po każdej kolejnej kontroli tendencja była spadkowa - 0,38 a potem 0,37. W sumie przejechałem 2,5km do momentu kontroli. Nigdy nie byłem karany. Podczas kontroli policjanci byli naprawdę "równi" - super chłopaki. Doradzali, aby poddać się dobrowolnie karze. Wezwanie celem złożenia wyjaśnień mam na za tydzień. Zapytałem ich o konsekwencje - powiedzieli, że w ich uznaniu dużo przemawia na moją korzyść i prawdopodobnie dostanę możliwie najłagodniejszą karę. Zapytałem czy to znaczy 3 lata bez prawka? Jeśli chodzi o kasę powiedziano mi że około 10tyś, a zatrzymanie prawka pewnie na rok, ale muszę poddać się dobrowolnie karze. Po incydencie poszperzałem w necie i wyczytałem, że to jednak 3 lata minimum - więc jak to jest? Czy na etapie przesłuchania na policji mogą mi zaproponować skierowanie wniosku o warunkowe umorzenie postępowania i rok bez prawka czy chcieli mnie tylko pocieszyć? Warto się łudzić?
Mam tydzień do stawienia się na Policji, jaką linię obrony przyjąć? Tak jak prosiłem na wstępie, nie chcę moralnej oceny... osobiście potępiam jazdę po alkoholu, nigdy nie wsiadam za kółko bezpośrednio po, byłem wczorajszy i pełny przekonania, że jestem czysty, jak się okazało byłem w dużym błędzie.