Ja robiłem w Rzeszowie ponad rok temu i powiem Panu że jeśli nie wali Pan 10 piw dziennie to raczej nie ma się czego bać, a jak ja tam byłem a kolesie tam potrafili być na kacu to potem opowiadają bzdury że masakra że nie da się.
Według mnie liczy się też pierwsze wrażenie, no bo jak orzecznik popatrzy na czerwonego jak burak gościa w brudnej koszulce w dodatku od którego śmierdzi na kilometr, bo i tacy agenci byli.
Ja byłem miły dla lekarzy, oni byli mili dla mnie.
Nie masz się czego bać, idź na luzie ale też trzeba być pokornym, bo niektórzy się dziwią że dostają negatywne a na korytarzu zgrywają cwaniaków i pyskówki do lekarzy.