Witam.ja trochę z innej beczki. Mam Ciocie która związała się z fajnym facetem oboje po 50tce, mieszkali razem zanim poszedł do zk. Ona od roku choruje na raka,ma przerzuty no i w miedzy czasie on trafił do zakładu, pomówienia. Totalnie z powietrza wytrzasniete zarzuty,nie mają dowodów a dziś mija jego sankcja czyli 3 miesięczny areszt . I przedluzyli mu o kolejne 3 miesiące no i właśnie wczoraj się ciocia o tym sie dowiedziała i z tego wszystkiego dostała udaru,sparaliżowana cala prawa strona. W szpitalu mogą ją trzymać do 7 dni a później trzeBa załatwić jej hospicjum jeśli nikt nie zajmie się nią a potrzeba opieki 24/7 . No i stąd moje pytanie czy jest jakaś szansa żeby załatwić "wujkowi" przerwę w karze bądź cokolwiek w tak szybkim terminie? Ponadto przed zamknięciem to on się nią opiekował, woził na chemię, po lekarzach,zakupy itp. Czy jest szansa żeby na taką okoliczność go wypuszczono? Gdzie się udać? Co robić? A czasu coraz mniej... proszę o pomoc.
-p.s- odrazu odpowiadam na pytania (dlaczego ty jej nie weźmiesz? ) nie mogę. Poprostu. Mam dwójkę dzieci,nie za duże mieszkanie a oboje z mężem pracujemy i nie jesteśmy jej w stanie zapewnić opieki 24 H . Jestem tu nowa,mam nadzieje ze odnajdą jakoś wasze odpowiedzi na mojego posta bądź w wiadomościach. Chyba to ogarnę. Pozdrawiam