Witam Wszystkich,
Niestety czytając niektóre wypowiedzi w tym temacie faktycznie mogę poczuć się "tępy", ponieważ także mam swoją historię z wymienianą firmą.
Wszystko odbyło się na tej samej zasadzie jak u innych użytkowników forum, czyli dzwoni miły Pan X i przedstawia historię o rzekomym zainteresowaniu innej firmy wykupem domen o zbliżonej nazwie do mojej (tzn. końcówki itd.). Muszę przyznać, że byłem w tym momencie dość zajęty pracą, oferta na pierwszy rzut oka wydawała się uczciwa, a argument o ochronie interesów firmy ostatecznie mnie przekonał.
Po zakończonej rozmowie pojawiły sie wątpliwości, dlatego zadzwoniłem do zaprzyjaźnionej firmy, aby zapytać, czy spotkała się z podobną sytuacją. Podpowiedzieli mi, żebym w żadnym wypadku nie zgadzał się na tą ofertę, bo to tylko naciąganie...
W międzyczasie dostałem potwierdzenie na maila od "naszej ulubionej firmy", że zamówienie zostało przyjęte do realizacji. Od razu po tym zadzwoniłem, żeby powstrzymać realizację "umowy" i po prostu z niej zrezygnować. Odebrała Pani X i powiedziała, że Pan który wcześniej do mnie dzwonił nie może teraz rozmawiać, dlatego poprosiłem o kontakt zwrotny. Pani potwierdziła, że przekaże moja prośbę, więc rozmowa została zakończona. Jednak dla pewności wysłałem e-mail z wolą odstąpienia od umowy, licząc, że to pomoże (żądając potwierdzenia przeczytania wiadomości).
Jak mogłem się domyślać, telefonu zwrotnego nie było, ale następnego dnia rano otrzymałem potwierdzenie przeczytania wiadomości, a dwie godziny później wiadomość o pomyślnej realizacji usługi...
Mimo to przygotowałem pismo z oświadczeniem woli rezygnacji z usługi nawiazujące do przebiegu rozmów i korespondencji, a następnie przesłałem podpisane na adres e-mail oraz pocztowy.
Dostałem odpowiedź, że nie ma to znaczenia i nie moge już zrezygnować.
Jedyne wyjście, to rezygnacja z przedłużenia umowy.
Przekonując się wypowiedziami na innym forum, że to oszustwo, postanowiłem nie płacić.
Chwilę po terminie otrzymałem wezwanie do zapłaty i "groźbę" BIK'u, co skutecznie przekonało mnie, do przelewu.
Ostatnio w wolnej chwili postanowiłem wrócić do tematu i rozwiązać sprawę na przyszłość. Pamietając, że umowa na usługę w przypadku braku sprzeciwu stron przedłuża się automatycznie na kolejne 2 lata, przygotowałem pismo z oświadczeniem woli nieprzedłużania umowy i wysłałem pocztą na adres wcześniej podany przez firmę w mailach. Kilka dni temu dostałem zwrot mojego listu z informacją, że pod podanym adresem nie ma takiego adresata...
Co w takiej sytuacji? Czy taka umowa, to "wyrok" dożywotniego zasilania konta tytułowej firmy?